niedziela, 12 lipca 2015

"Czuły punkt" Dominika van Eijkelenborg



Opis:

Czasami o naszym życiu decydują ułamki sekundy.

To był piękny, upalny majowy wieczór. Weronika szła ulicą, szczęśliwa i zakochana. Nie przestraszyła się, kiedy usłyszała, jak ktoś otwiera drzwi samochodu. Potem poczuła mocne szarpnięcie, czyjeś ręce wciągnęły ją do środka.

Porwana i uwięziona, próbuje walczyć z narastającą paniką. To trudne, gdy tracisz poczucie czasu, a głowa aż pęka od natłoku myśli.

Pilnuje jej milczący mężczyzna. To on decyduje, kiedy jej wolno pić, jeść, korzystać z łazienki. Jest jednym z napastników, ale zamiast nienawiści, wzbudza w niej coraz cieplejsze uczucia. Czy tylko dlatego, że nigdy nie robi jej krzywdy? Relacja porywacz-ofiara staje się coraz bardziej niejednoznaczna.
(źródło: strona wydawcy)


Syndrom sztokholmski to mechanizm przetrwania; jest walką o życie. Pojawia się w sytuacjach skrajnie traumatycznych, jak podczas porwania, uwięzienia, bycia zakładnikiem, u osób wykorzystanych seksualnie, jeńców wojennych, członków sekty, ale również może pojawić się w związkach miłosnych, opartych na dominacji jednego z partnerów. Skutki syndromu mogą występować długo po zakończeniu kryzysu. 
(www.niebieskalinia.pl)

Zjawisko to jest niezwykle interesujące. Z psychologią nie miałam nigdy do czynienia, wszystkie wnioski, które tu przedstawię mogą być błędne i z góry przepraszam tych bardziej obeznanych z tematem. Wspominam o syndromie sztokholmskim ponieważ biorąc "Czuły punkt" do ręki byłam pewna, że to on właśnie będzie tematem przewodnim. Czy tak się stało? Moim zdaniem nie do końca. Owszem, Weronika zostaje porwana i przetrzymywana przez jednego z mężczyzn. Tak naprawdę nie robi jej on jednak żadnej krzywdy. Praktycznie od początku stara się dbać, aby miała gdzie spać i co jeść. Oczywiście motywy, którymi się kieruje nie są zbyt szlachetne, po czasie zaczyna się jednak coś zmieniać. Między nimi wytwarza się pewne napięcie, które powoli ewoluuje. Więcej nie zdradzę, przekonajcie się sami.
Nie ukrywam, że oczekiwałam mrocznego thrillera z dobrą psychologią postaci. Nie do końca otrzymałam to, co chciałam. Zaczyna się mocnym akcentem - bohaterka budzi się w obcym miejscu i próbuje odtworzyć w głowie przebieg wydarzeń. Wspomina cały wieczór, włączając w to jej dotychczasowe życie, a także samo porwanie. Później następuje spokojniejszy fragment, czyli pobyt Weroniki w mieszkaniu nieznanego mężczyzny. Tutaj też nie ma się do czego przyczepić jeśli chodzi o sferę psychiki. Akcji nie uświadczymy jeszcze długo... No i niestety ten nieszczęsny środek, który wręcz błagał aby go opuścić. No dobrze, może przesadzam i znajdą się tutaj amatorki love story. Ja romanse omijam z daleka, a ten fragment trudno zaliczyć do innej kategorii. Ale nie martwcie się, warto przez niego przebrnąć bo ostatnie kilkadziesiąt stron przynosi sporo akcji. Zaskakujące zakończenie również podnosi ocenę całości. 
Mój główny zarzut to dziwne zachowanie postaci. Ona zostaje porwana, on się nią opiekuje, później wyczuwa się między nimi napięcie, ale zachowują się jak para nastolatków. Ta część, o której wspominałam wlecze się niesamowicie. A szkoda, bo pomysł na powieść był interesujący. Nie wiem czemu, ale momentami miałam skojarzenia z "Pięćdziesięcioma twarzami Greya" i nie chodzi mi absolutnie o erotykę, a raczej o psychologię postaci. 
Mimo wszystko polecam. Ciekawy temat, na początku i na końcu sporo się dzieje a finał totalnie zaskakuje. 


Fragment powieści do przeczytania na stronie wydawnictwa: tutaj

Ocena:
5-/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: HarperCollins
Data wydania: 8 maja 2015
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz