niedziela, 26 kwietnia 2015

"Lardżelka" Wanda Szymanowska


Opis:

"Lardżelka", to wspaniała powieść oparta na faktach, a odpowiadająca na pytanie: jak efektywnie schudnąć bez wyrzeczeń. Zofia, swoje stresy "zajada" słodyczami. Efekt? 70 kg nadwagi. Pewnego dnia, kiedy mąż porównuje ją do balii, kobieta nie wytrzymuje napięcia i... Powieść zawiera praktyczne rady, jak schudnąć bez wyrzeczeń i nie poddać się efektowi jo-jo. "Prawdziwość" tekstu została sprawdzona przez jedną z osób pracujących w Wydawnictwie Literackim Białe Pióro, efekt? W miesiąc mniej 4,5 kg! Film promujący powieść ze zdjęciami efektów diety "Lardżelki" na stronie wydawnictwa.


Na książkę trafiłam w momencie, kiedy sama postanowiłam zrzucić kilka kilogramów. Zwykle szerokim łukiem omijam wszelkie poradniki oraz słynne diety. Tym razem trafiłam na coś zupełnie innego. Pełną humoru historię, przeplataną cennymi radami na temat odchudzania. Bohaterka, tak jak wielu z nas, miewa wzloty i upadki, najważniejsze to nie poddawać się. Jej historia może stanowić doskonałą motywację dla wielu osób z nadprogramowymi kilogramami. Chociaż ja zawsze wychodziłam z założenia, że kochanego ciałka nigdy za wiele, ważne żeby dobrze się czuć we własnym ciele. Warto jednak pomyśleć o zrzuceniu wagi, jeśli zagraża to naszemu zdrowiu.  
Sama powieść momentami kojarzyła mi się z perypetiami Bridget Jones. Było równie zabawnie, tyle że na naszym rodzimym gruncie. Szkoda, że książka jest taka cienka, bo spędziłam z nią miłe chwile. To typowa lekka, łatwa i przyjemna lektura, z bonusem w postaci cennych wskazówek. Główna bohaterka wzbudza sympatię i łatwo się z nią utożsamić. Czasem uśmiechałam się pod nosem widząc, że obydwie stawałyśmy przed podobnymi dylematami. Niestety, jako osoba ciężko uzależniona od słodkości, nigdy nie będę w stanie z nich zrezygnować. Poza tym życie jest za krótkie aby odmawiać sobie tej odrobiny przyjemności! :)
Książkę polecam każdemu niezależnie od płci i wagi. Idealna lektura na jeden z wiosennych wieczorów.

Ocena:
5-/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Białe Pióro
Liczba stron: 126
Data wydania: 2015
Format: e-book

niedziela, 19 kwietnia 2015

"Wielki błękit" Jennifer Donnelly


Opis:

Głębiny oceanu skrywają wiele tajemnic. Jedną z nich jest świat podwodnych syren, które rządzą królestwami i panują nad wszelkimi morskimi stworzeniami. Córka królowej, Serafina, ma wkrótce przejść przez obrzęd inicjacji i zostać oficjalnie uznana za następczynię tronu. Ma również zostać żoną księcia z sąsiedniego królestwa, aby połączyć silnym sojuszem obie krainy i stawić czoła ewentualnym wrogom. Kiedy nadchodzi wielki dzień, księżniczka staje przed ludem i śpiewa pieśń władzy i siły, opowieść o królestwie Miromary. Niestety najważniejsza chwila jej życia, staje się jednocześnie tą najtragiczniejszą. Czarni najeźdźcy atakują pałac, zabijają ojca Serafiny, a królową ciężko ranią. Syrena musi uciekać, zostawiając za sobą całe dotychczasowe życie i wszystkich, których kocha. Jest przy niej jedynie jej wierna przyjaciółka, Neela. Obie dziewczyny, przerażone niespodziewanym atakiem, nie wiedzą, dokąd powinny się udać. Prześladowcy ciągle depczą im po piętach, ale syreny zyskują także nieoczekiwanych sojuszników. Serafina wciąż wspomina niepokojące sny, przywołujące dawną legendę i zdaje sobie sprawę, że opowiadają one prawdziwą historię. Pewnego dnia stara czarownica przywołuje obie syreny i każe im odnaleźć jeszcze cztery towarzyszki – tylko w grupie będą w stanie przeciwstawić się narastającemu złu i pokonać morskiego potwora. Każda z syren posiada niezwykły dar – czy potrafią nad nim zapanować i wspólnie uratować podwodny świat?

PREMIERA 6 MAJA 2015


Kiedy byłam mała, uwielbiałam bajkę Disneya "Mała syrenka". Wspaniały, kolorowy podwodny świat pobudzał wyobraźnię i przyciągał jak magnes. Która z nas nie chciałaby mieć pięknych długich włosów, błyszczącego ogona i wiernych przyjaciół, z którymi można bawić się od rana do nocy... 
Okazuje się jednak, że ktoś pomyślał również o starszych czytelnikach - i tak oto mamy niezwykłą historię, która trafi do serc wielu nastolatków. "Wielki błękit" to pierwsza część czterotomowej sagi. Pierwszą rzeczą, która mnie uderzyła, to szczegóły dotyczące zarówno topografii, jak i historii podwodnego świata. Poznajemy całą masę pływających stworzeń oraz hierarchię, jaka panuje w królestwie. Na początku naprawdę można się pogubić. Na szczęście autorka przewidziała to, dodając na końcu książki obszerny słownik pojęć i postaci. Wspaniała okładka na pewno zachęci wiele osób do lektury. Zdradzę, że wewnątrz książka również prezentuje się ciekawie...
Powieść rozkręca się powoli. Na początku mamy dosyć długie przygotowania do ceremonii, ale od momentu ataku wszystko dzieje się błyskawicznie. Wartka akcja przenosi nas z miejsca na miejsce, a czytelnik odkrywa coraz więcej faktów prowadzących do wielkiego finału. Autorka nie zdradza jednak wszystkiego, zakończenie sprawia, że z niecierpliwością oczekujemy kolejnej części sagi. Cieszę się, że przygoda jest tutaj istotnym elementem. Obawiałam się, że będzie to kolejny romans paranormalny, przeniesiony jedynie do podwodnego świata. Trochę przeszkadzała mi, wspomniana wcześniej, ilość obcobrzmiących nazw odnoszących się do postaci, krain, czarów oraz innych pojęć. Zamiast skupiać się na akcji, musiałam przerywać i sprawdzać czy dane słowo figuruje w słowniczku. Kilka wątków zostało urwanych, ale rozumiem, że powrócą w kolejnych tamach sagi. Mogłabym jeszcze doczepić się do kilku czynności wykonywanych przez syreny, które pod wodą nie miałyby prawa bytu. Ale to są szczegóły, które w żaden sposób nie szkodzą całości odbioru.
Jestem pewna, że historia podwodnej walki bohaterek z własnymi słabościami, dla dobra ogółu, trafi do serc wielu czytelników. Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się dalsze losy Serafiny i jej przyjaciółek. Polecam wszystkim, którym znudziły się oklepane schematy powieści i poszukują czegoś nowego. Zapewniam Was, że z "Wielkim błękitem" przeniesiecie się w magiczny świat, z którego nie będziecie chcieli wyjść.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

Ocena:
4/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: Waterfire Saga. Deep Blue
Seria: Saga Ognia i Wody
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 6 maja 2015
Liczba stron: 352
Oprawa: miękka 

wtorek, 14 kwietnia 2015

"Więcej czerwieni" Katarzyna Puzyńska

Opis:

W Lipowie lato w pełni. Na polach rozpoczynają się żniwa, a w sadach dojrzewają jabłka. Młodszy aspirant Daniel Podgórski czuje, że znalazł się w najlepszym momencie swojego życia. Tymczasem w okolicach sennego zazwyczaj Lipowa zostają zabite dwie młode kobiety. Sprawca okaleczył brutalnie ich ciała. Policja kryminalna z Brodnicy podejrzewa, że oba zabójstwa mogą być dziełem seryjnego mordercy. Podgórski dołącza do ekipy śledczej prowadzonej przez kontrowersyjną komisarz Klementynę Kopp. Policja stara się znaleźć punkty wspólne pomiędzy obiema ofiarami i stworzyć profil zabójcy. Brak postępów w śledztwie zbiega się z kłopotami w życiu prywatnym policjanta. Czy Podgórski odkryje, jaki jest prawdziwy cel mordercy? Czy uda się w porę zapobiec śmierci kolejnej kobiety?

Gdyby Agatha Christie pisała dzisiaj swoje kryminały, panna Marple nie byłaby nobliwą staruszką. Byłaby zapewne kimś podobnym do Klementyny Kopp z powieści Puzyńskiej: starszą panią w skórze i z tatuażem, potrzaskaną przez życie, obdarzoną niewyparzonym językiem i zbyt doświadczoną, żeby się kimkolwiek przejmować. Miss Marple i Klementyna Kopp zachwycają przenikliwym umysłem. Obie potrafią przebić wzrokiem maski, jakie zakładają ludzie. I, co najważniejsze, obie są wytworami swoich czasów. Miss Marple nie zyje? Niech żyje Klementyna Kopp!
Marta Guzowska, pisarka, zdobywczyni Nagrody Wielkiego Kalibru

(źródło: Prószyński i S-ka)


Po niesamowitym debiucie Kasi Puzyńskiej, "Motylku", nie mogłam doczekać się kontynuacji...
I tak jak przewidywałam - nie zawiodłam się! Książka wciąga czytelnika od pierwszych stron. Przeplatające się, podobnie jak w pierwszej części, dwie płaszczyzny czasowe, prowadzą do niespodziewanego finału. Tym razem również miałam kilka typów jeśli chodzi o mordercę, ale Kasia nie pozwala zbyt łatwo odkryć wszystkich kart.
Tym razem nie będę się rozpisywać. Właściwie mogłabym powtórzyć wszystkie ochy i achy z "Motylka". Jestem usatysfakcjonowana obecnością mojej ulubionej Klementyny Kopp, chociaż jedno z jej powiedzeń wyjątkowo mnie irytowało. Ci co czytali pewnie doskonale wiedzą o czym piszę. Pani komisarz to prawdziwa baba z jajami, mam nadzieję, że pojawi się jeszcze w którejś części cyklu o Lipowie. Fantastyczna, misternie skonstruowana intryga, bohaterowie z krwi i kości, świetny styl - to chyba największe zalety tej powieści. Kasia Puzyńska przywróciła mi wiarę w polskich autorów i zauważyłam ostatnio, że coraz częściej sięgam po ich dzieła. Dotyczy to zarówno twórców kryminałów, historii z dreszczykiem, jak i obyczajówek. Zupełnie nie dziwi mnie fakt porównywania Kasi Puzyńskiej do wielkich nazwisk literatury światowej, jej kryminały naprawdę są na najwyższym poziomie! A najlepszym dowodem na to jest moja mama, która nigdy nie była fanką gatunku, a "Więcej czerwieni" chciała mi zabrać zanim sama zdążyłam dokończyć! :)



Fragment powieści dostępny na stronie wydawcy: tutaj

Ocena:
5+/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 4 września 2014
Liczba stron: 560
Oprawa: miękka

środa, 8 kwietnia 2015

"Cząstka ciebie" Ella Harper



Opis:
Małżeństwo doskonałe. Druzgocąca tajemnica. Wybór, którego nie sposób dokonać.

Trzydziestoparoletni Lucy i Luke Harte’owie mają wszystko – wymarzoną pracę, wspaniały dom, kochającą rodzinę i wiernych przyjaciół. Brak im tylko tego, czego pragną najbardziej: dziecka. Po ośmiu poronieniach i latach rozczarowań los wreszcie się do nich uśmiecha. Lucy jest w ciąży od czterech miesięcy – najdłużej w historii ich związku. I ona, i Luke nie posiadają się ze szczęścia. Ale przeznaczenie ma wobec Lucy inne plany. W dniu piątej rocznicy ślubu dochodzi do groźnego wypadku samochodowego. Luke zapada w śpiączkę. W tym czasie Lucy, wspierana przez swoją teściową Patricię, najlepszą przyjaciółkę Dee i szwagierkę Nell, stara się nie dopuścić, by życie rozpadło się jej na kawałki. Lecz dla całej rodziny Harte’ów zmieni się ono bardziej, niż ktokolwiek mógłby to podejrzewać, gdy nieprzytomnego Luke’a odwiedzi w szpitalu Stella – jego koleżanka z pracy…

Czy możliwy jest wybór między miłością życia a pragnieniem posiadania dziecka?
Dlaczego ojcostwo jest często postrzegane jako mniej istotne niż macierzyństwo?
Czy łatwiej jest wybaczyć jednorazową zdradę niż długotrwały romans?

Człowiek dążący do realizacji marzeń jest w stanie poświęcić wiele. Często dążenia te przesłaniają mu piękno codziennego życia, a potem nagle okazuje się, że jest już za późno... Lucy, główna bohaterka Cząstki ciebie, w imię swoich marzeń musi zmierzyć się z wieloma przeciwnościami losu. Jednak człowiek, którego prowadzi miłość, jest niezwyciężony.
Magdalena Kumorek, ambasadorka klubu KOBIETY TO CZYTAJĄ!

(źródło: Prószyński) 


Kiedy w klubie Kobiety to czytają pojawiła się nowa autorka, musiałam sięgnąć po jej książkę! Zwykle sceptycznie podchodzę do innych pisarzy, ślepo zapatrzona w ukochaną Jodi Picoult i Diane Chamberlain. Tym razem po lekturze byłam totalnie zaskoczona! Ale czy pozytywnie?
Pierwsze wrażenie - trzeba zaopatrzyć się w dużą ilość chusteczek bo fabuła chwyta za serce. Niespecjalnie wzruszam się czytając czy oglądając filmy, ale w tym przypadku czułam dławiącą gulę w gardle. No właśnie! Autorka bazuje na emocjach. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Bohaterowie borykają się z taką ilością nieszczęść, że spokojnie można by nimi obdzielić jeden sezon telenoweli. No, może nawet ze dwa... Trochę psuje to realizm fabuły. Być może są ludzie, dla których los był wyjątkowo okrutny, mam jednak nadzieję, że nikt nie stanie przed takim wyborem jak Lucy.
O samej książce toczyła się dyskusja w klubie Kobiety to czytają i w zależności od własnych doświadczeń, każdy przeżywał inaczej dramaty ukazane przez autorkę. Ja, jako młoda mama, wyjątkowo silnie reagowałam na problemy Lucy i Luke'a z poczęciem dziecka, a później donoszeniem ciąży. Ella Harper skupiła się na psychice postaci, ich uczuciach i emocjach. Zrobiła to tak sprawnie, że przechodzą one na czytelnika. Nie jest to jakieś romansidło, wyciskające łzy z oczu, ale dramat ludzi, którzy muszą zmierzyć się ze strasznym problemem i w żaden sposób nie mogą od niego uciec. Najgorsze jest to, że żadna decyzja nie wydaje się właściwa, a na pewno nie jest łatwa. Kiedy skończyła ostatnie zdanie stwierdziłam, że cała opowieść była zwyczajnie smutna. Można oczywiście znaleźć elementy bardziej optymistyczne, ale giną one w natłoku tych przygnębiających. 
Jeśli lubicie książki wzbudzające emocje, to "Cząstka ciebie" będzie idealna. Na pewno pozostanie w Was na dłużej!



Fragment książki dostępny na stronie wydawcy: tutaj

Ocena:
5-/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: Pieces of You
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 27.11.2014
Liczba stron: 448
Oprawa: miękka

piątek, 20 marca 2015

Wywiad z Katarzyną Puzyńską


 

Katarzyna Puzyńska (ur. 1985) 
z wykształcenia psycholog, z zawodu nauczyciel akademicki na wydziale psychologii, z powołania pisarz. W wolnych chwilach biega, spaceruje ze swoimi trzema psami i jeździ konno. Uwielbia Szwecję i Hiszpanię.
Debiutowała doskonale przyjętą książką „Motylek”, która rozpoczyna sagę o policjantach z niewielkiej wsi Lipowo. Seria o Lipowie to nie tylko trzymające w napięciu klasyczne kryminały psychologiczne, ale także powieści z rozbudowanym wątkiem społecznym i obyczajowym, które porównywane są do książek Agathy Christie i szwedzkiej królowej gatunku, Camilli Läckberg. 



Zachwycona debiutem literackim autorki, postanowiłam dowiedzieć się kilku faktów o niej samej oraz o planach na przyszłość. Oto co Kasia Puzyńska zdradziła czytelnikom Czytelni z innej bajki...


Czy mała Kasia marzyła o byciu pisarką?
Zdecydowanie tak! Może dlatego, że książki były obecne w moim życiu już od najmłodszych lat. W dzieciństwie moja mama czytała mi codziennie przed snem. Były to cudowne powieści, które kocham do dziś. Między innymi „Opowieści z Narnii” C.S.Lewisa, „Bracia Lwie Serce” i inne powieści autorstwa Astrid Lindgren, „Muminki” Tove Jansson i wiele innych. Już wtedy marzyłam o tym, że któregoś dnia na okładce książki pojawi się moje nazwisko.

Kiedy zaczęłaś swoją przygodę z pisaniem? Czy pierwsze teksty szły do szuflady, czy może dzieliłaś się nimi z kimś?
Tak jak powiedziałam, moim marzeniem od zawsze było pisanie. Swoich sił próbowałam więc już w dzieciństwie. Były to opowiadania i krótkie historie. Nigdy nie pisałam do szuflady. Zawsze miałam wielką potrzebę dzielenia się swoimi opowieściami, więc po skończeniu pokazywałam je rodzinie i przyjaciołom. Część z nich powstawała jako zadania domowe na lekcje języka polskiego. Miałam wielkie szczęście trafić na wspaniałe polonistki. Zarówno w szkole podstawowej, jak i później w liceum. Dzięki nim mogłam rozwijać swoją pasję. Później przyszły czasy studiów i pracy. Na jakiś czas zrezygnowałam z pisania. Wydawało się czymś nierealnym. Mówiłam sobie, że brakuje mi czasu, ale może zwyczajnie bałam się spróbować na poważnie? Konfrontacja marzeń i rzeczywistości często bywa trudna. W końcu uznałam, że teraz albo nigdy i rozpoczęłam pracę nad „Motylkiem”, czyli pierwszą częścią sagi o Lipowie.

Co Cię zainspirowało do stworzenia „Motylka”? Jakieś wydarzenie, postać, czy może coś zupełnie innego?
Któregoś zimowego dnia, kiedy spacerowałam z moimi psami, przyszedł mi do głowy obraz leżącej na śniegu zakonnicy. Zaczęłam zastanawiać się, dlaczego ona nie żyje? Kto mógł chcieć ją zabić? Przecież zdaje się taka niewinna. Wokół tego obrazu zaczęłam budować całą opowieść.
W przypadku „Więcej czerwieni”, czyli drugiej części serii, zainspirowała mnie zwyczajna rozmowa o pójściu do fryzjera i obcięciu włosów. Temat zdawałoby się zupełnie niekryminalny. Co z nim zrobiłam? Dowiecie się czytając książkę :-).
Niedawno wydana „Trzydziesta pierwsza” jest kontynuacją wątku, który pojawił się już w „Motylku”. Chodzi o bohaterską śmierć ojca Daniela Podgórskiego. Daniel będzie musiał zmierzyć się nie tylko z powracającym właśnie do wsi mordercą swojego ojca, ale również z własnymi demonami.
Jak widać inspiracją może być wszystko, więc tak naprawdę nigdy nie przestaję myśleć o pisaniu. Słucham i obserwuję świat wokoło w poszukiwaniu kluczy, wokół których można zawiązać opowieść. Później historia oczywiście ewoluuje. Pojawiają się nowe wątki. Nie tylko kryminalne. We wszystkich częściach sagi o Lipowie poruszam bowiem również kwestie społeczne i dotykam pewnych problemów, które niestety nas otaczają. Wieś Lipowo staje się takim zwierciadłem odbijającym fragment rzeczywistości, prowokującym do przemyślenia pewnych kwestii. 

Czy sama lubisz spędzać czas na wsi?
Bardzo! Pochodzę z Warszawy, ale mam w sobie wielką tęsknotę za ciszą, spokojem i kontaktem z naturą. W dzieciństwie wiele czasu spędzałam na wsi u moich dziadków. To właśnie ta miejscowość nad jeziorem Bachotek stała się później inspiracją do stworzenia Lipowa. Dużo czasu spędzam także w stajni, opiekując się moim koniem. To też jest sposób wyrwania się na jakiś czas ze zgiełku wielkiego miasta.

Czyli kochasz konie, tak jak jedna z bohaterek „Motylka”.
Tak :-).

Kiedy i jak zaczęła się Twoja przygoda z tymi niezwykłymi zwierzętami?
Konie są obecne w moim życiu od kilkunastu lat. Zaczęłam jeździć jeszcze w szkole podstawowej. Najpierw rekreacyjnie, a potem rozpoczęłam treningi sportowe. Później przyszedł czas na posiadanie własnego konia i kontynuację sportowej pasji. Trenowałam ujeżdżenie, które zwane jest królową dyscyplin jeździeckich. Wymaga, zarówno od jeźdźca, jak i od konia, doskonałego przygotowania i techniki. Później niestety mój koń zachorował i musieliśmy przerwać „poważne” treningi. Nadal jednak konie to bardzo wielka część mojego życia. Kto raz tego spróbuje, wie że wchodzi się w to na dobre :-).

Wróćmy do książek. Ile zajęło Ci pisanie „Motylka”? Miałaś chwile zwątpienia lub braku weny?
Kiedy piszę, jestem maksymalnie skupiona na historii. Nie ma wtedy czasu na myślenie o czymś innym. Także o wątpliwościach. To może przyjść później. Tym bardziej, że staram się eksperymentować i za każdym razem próbować czegoś nowego. Każda moja powieść jest inna. Bardzo się na przykład bałam, jak Czytelnicy zareagują na „Trzydziestą pierwszą”. Konstrukcja akcji jest tu nieco inna niż to zazwyczaj w kryminale bywa. Nie będę zdradzała więcej, żeby nie zepsuć przyjemności lektury. W każdym razie, okazało się, że moje obawy były niepotrzebne. Wiele osób uważa, że to właśnie trzecia część przygód policjantów z Lipowa jest jak dotąd najlepsza. Pokazuje to tylko, że powinniśmy mieć odwagę próbować nowych rzeczy i stawiać sobie wyzwania. Czytelnicy to doceniają.

Masz swojego ulubionego mieszkańca Lipowa?
Akcję moich powieści prezentuję z bardzo wielu perspektyw. Stąd pisząc, staję się niejako moimi bohaterami i przejmuję ich punkt widzenia. W konsekwencji każda z postaci jest dla mnie niezmiernie ważna i nie potrafiłabym wytypować jednej ulubionej. Każdy z mieszkańców Lipowa ma swoją historię, bo do tworzenia postaci podchodzę z wielką dbałością. Te szczegółowo dopracowane portrety psychologiczne bohaterów często są doceniane przez krytyków literackich. To ludzie i ich motywacje są w moich książkach najważniejsze.

Czy wykształcenie psychologiczne pomogło w tworzeniu powieści?
W dużej mierze na pewno. Studia pokazały mi mechanizmy sterujące ludźmi. Uwrażliwiły mnie i dały mi wgląd w pewne sprawy. Zawsze powtarzam jednak, że bez względu na wykształcenie, dla każdego pisarza najważniejsze jest bycie dobrym obserwatorem oraz wielka wrażliwość na innych, empatia. Pisząc, musimy wczuć się w kreowaną postać. Jakakolwiek by ona nie była. Tyczy się to również samego mordercy. Nie usprawiedliwiam go, ale zawsze staram się ukazać go w wielu odcieniach szarości. Robi coś bardzo złego, ale nie jest tylko czarny. Zawsze trzeba sobie postawić pytanie: dlaczego? W jaki sposób znalazł się w tym punkcie swojego życia?

Jest jakiś fragment „Motylka”, którego pisanie wspominasz najlepiej?
Pisanie całej książki było cudowne. Oczywiście kosztowało też wiele wysiłku, ale był to wysiłek, który kocham. Najbardziej emocjonalny był oczywiście moment, kiedy postawiłam ostatnią kropkę. Wiedziałam już, że się udało. Marzenia się spełniają.

Co lubi czytać Kasia Puzyńska? Masz ulubione gatunki lub pisarzy?
Najbardziej lubię oczywiście kryminały. Kiedyś zaczytywałam się też w szeroko pojętej klasyce literatury. Zwłaszcza kochałam dzieła Dostojewskiego. Czytałam też dużo fantasy. Uwielbiam J.R.R. Tolkiena i Terriego Pratchetta. Mistrzynią kryminału jest dla mnie Agatha Christie. Uwielbiam książki Camilli Läckberg, Håkana Nessera, Åkego Edwardsona, Stiega Larsona, Kathy Reichs, czy Tess Gerritsen. Ostatnio bardzo spodobała mi się twórczość Simona Becketta. Jeżeli chodzi o polskich kryminalistów, to bardzo cenię Zygmunta Miłoszewskiego, Martę Guzowską, Katarzynę Bondę, Annę Fryczkowską, czy Gaję Grzegorzewską. Długo można by wymieniać :-).

Jaka była Twoja pierwsza reakcja, kiedy okazało się, że „Motylek” zaczyna odnosić sukces? Często otrzymujesz informacje od czytelników o odbiorze książki?
Pierwsza reakcja? Radość! :-) Nadal ją czuję. Moi Czytelnicy kontaktują się ze mną regularnie, co jest naprawdę cudowne. Dostaję wiele wiadomości, w których dzielą się ze mną swoimi odczuciami po lekturze. Wiele osób przesyła mi zdjęcia i jest bardzo aktywnych na moim fanpage’u na Facebooku. Bardzo za to dziękuję. Kontakt z Wami sprawiam mi niezmierną przyjemność i bardzo motywuje do dalszego pisania.

Lubisz spotkania z czytelnikami?
Bardzo!

Jest jakaś zabawna sytuacja lub pytanie, które padło na spotkaniu autorskim?
Ta sytuacja nie wydarzyła się co prawda na spotkaniu autorskim, ale często ją przytaczam :-). Skontaktowała się ze mną jedna z Czytelniczek, mieszkanka prawdziwego „Lipowa”. Podczas czytania książki odkryła nagle, że to w jej domu mieszka morderca z „Motylka”. Z pewnością zapewniło to dodatkowe emocje podczas lektury!

Czy historia Lipowa i jego bohaterów będzie miała ciąg dalszy? Czy może jednak planujesz coś zupełnie nowego?
Ponieważ część czwarta sagi o Lipowie, czyli „Z jednym wyjątkiem”, jest już od kilku miesięcy gotowa, na pewno można się jej spodziewać jeszcze w tym roku. Obecnie jestem w trakcie bardzo intensywnej pracy nad częścią piąta serii. Co będzie dalej? Zobaczymy! Założyłam sobie, że będę pisać o Lipowie tak długo, jak będzie sprawiało mi to radość i, jak długo Czytelnicy będą chcieli o Danielu i spółce czytać. Postaci policjantów z Lipowa ciągle mnie intrygują. Wiem, że jeszcze nie raz zaskoczą. Na razie więc skupiam się na kontynuowaniu serii.  Nie wykluczam jednak, że w międzyczasie napiszę również jakąś inną powieść kryminalną. A może poflirtuję trochę z innym gatunkiem? Zobaczymy :-).

Czy jest szansa, że „Motylek” zostanie przetłumaczony na inne języki?
Mam nadzieję! :-)

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę Ci wielu sukcesów oraz samych oddanych czytelników.


wtorek, 17 marca 2015

"Motylek" Katarzyna Puzyńska



Opis: 
Doskonale skonstruowany kryminał, gęsta atmosfera małej społeczności i zagadki z przeszłości, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego.

W mroźny zimowy poranek na skraju wsi zostaje znalezione ciało zakonnicy. Początkowo wydaje się, że kobietę potrącił samochód. Szybko okazuje się jednak, że ktoś ją zabił i potem upozorował wypadek. Kilka dni później ginie kolejna osoba. Ofiary nie wydają się być ze sobą w żaden sposób związane.
Zaczyna się wyścig z czasem. Policja musi odnaleźć mordercę, zanim zginą następne kobiety.
Śledztwo ujawnia tajemnice mrocznej przeszłości zakonnicy, przy okazji odkrywając też mniejsze lub większe przewiny mieszkańców sielskiej – tylko na pozór – sielskiej miejscowości.

Ta opowieść ma w sobie wiele z sielskiego klimatu klasycznych, prowincjonalnych kryminałów Agathy Christie. Ale ta idylla to tylko fasada i gra pozorów. Z kolejnymi trupami i tajemnicami akcja nabiera tempa. Pozornie niezwiązane ze sobą wątki zaczynają się splatać i poznajemy mroczne, nieprzyjemne, sięgające dalekiej przeszłości sekrety i grzechy mieszkańców mazurskiej wioski. Poczciwa i niewinna atmosfera spokojnej wsi gdzieś znika, a w jej miejscu pojawiają się niepokój i trwoga. Poplątana intryga i wyraziste postaci w nią zamieszane sprawiają, że od Motylka trudno się oderwać od pierwszych stron aż do zaskakującego finału.

Gaja Grzegorzewska

Puzyńska z równą starannością portretuje zarówno postaci pierwszego, jak i drugiego planu. Intryga do końca przykuwa uwagę. Autorka stosuje sprawdzony chwyt rodem z prozy Christie – w małej społeczności niemal wszyscy są podejrzani, każdy coś ukrywa, kłamie i kluczy, bo ma na sumieniu mniejsze lub większe grzeszki, więc istotne jest nie tylko główne pytanie: kto zabija?, ale również wyświetlanie tajemnic kolejnych bohaterów. Debiutująca autorka ma już świetnie opanowany warsztat prozy kryminalnej i ewidentny talent do wymyślania kryminalnych historii.

Robert Ostaszewski

(źródło: Prószyński)

Po przeczytaniu "Motylka" miałam taki natłok myśli, że złapałam za kartkę i wszystko (mam nadzieję) spisałam! Postaram się w miarę obiektywnie zrecenzować ten niezwykły debiut, chociaż emocje mnie rozsadzają - oczywiście te pozytywne. Mam nadzieję, że uda mi się wszystko ładnie uporządkować i nie wkradnie się tu niepotrzebny chaos. A jest o czym pisać!
Zacznę tradycyjnie... Skąd pomysł aby przeczytać tę książkę? Z polecenia znajomych oraz wielu dobrych recenzji. Nie mogłam po nią nie sięgnąć! Już sama okładka zachęca do zakupu. Przyciąga uwagę i zapowiada świetną powieść. Rozdziały są stosunkowo krótkie, można więc łatwo skończyć, nie przerywając danego wątku. Ale uwierzcie mi - nie jest łatwo oderwać się od niej nawet na chwilę!
Już w trakcie czytania robiłam wielkie oczy, nie mogąc uwierzyć, że to naprawdę debiut powieściowy! Chylę czoła przed Kasią Puzyńską i jej talentem. Książka jest dopracowana, wciągająca i ma satysfakcjonującą mnie grubość. :) 
Akcja dzieje się we wsi Lipowo, gdzie z jednej strony wszyscy się znają, ale z drugiej wielu skrywa tajemnice. Dzięki takiemu zabiegowi, każdy może okazać się głównym podejrzanym. Po kolei poznajemy występki bohaterów. Nawet ci, którzy pozornie nie mają nic na sumieniu, okazują się godni potępienia.Na początku bałam się, że duża ilość postaci sprawi, że będą one nijakie, opisane powierzchownie i mało interesujące. I tutaj autorka odwaliła kawał dobrej roboty - mieszkańcy Lipowa to ludzie z krwi i kości, z konkretną historią, mocno zaznaczonymi cechami charakteru oraz przyzwyczajeniami. Charakterystyczny jest także ich sposób mówienia, chodzi głównie o panią komisarz. Często mam taki problem, że bohaterowie zaczynają mi się mylić. Tutaj, mimo tego, że jest ich wielu, każdy został tak dokładnie scharakteryzowany, że nie miałam z tym żadnego problemu. Ba! Nawet pamiętam ich imiona, co się rzadko zdarza w moim przypadku. Każdy z nich mógłby być naszym znajomym, sąsiadem, czy współpracownikiem. Jedna bohaterka otrzymała nawet od autorki jej własną pasję - konie. Ciekawe czy znajdziemy tu także jej cechy charakteru.
Na samym początku książki byłam przekonana, że Weronika będzie główną bohaterką "Motylka". Jednak okazało się, że to był pierwszy, ale nie ostatni moment, kiedy autorka mnie zaskoczyła. Niezwykłe zwroty akcji to specjalność Kasi. Nic w powieści nie jest oczywiste, co chwilę podejrzewamy innego bohatera. Ja miałam swój typ od połowy książki i do samego końca byłam go pewna. A jednak okazało się, że byłam w błędzie. Podoba mi się także pewna spójność, ciąg przyczynowo-skutkowy. Każde zdanie ma znaczenie. Warto dokładnie skupić się podczas lektury, aby nie przegapić ważnej wskazówki. 
Świetnym zabiegiem było przeplatanie głównego, współczesnego wątku, z historią sprzed lat. Nie mogłam się doczekać powiązania obydwu opowieści. No i oczywiście po raz kolejny byłam zaskoczona. Jeśli lubicie kryminały, które nie bazują tylko na oklepanym schemacie trup-dochodzenie-morderca, ale wnoszą coś więcej, to naprawdę polecam Wam "Motylka".
Żebyście nie posądzili mnie jednak o zbytnie słodzenie to doczepię się do dwóch rzeczy. Po pierwsze jestem zawiedziona zakończeniem wątku jednego z bohaterów - Pawła. Mam nadzieję, że w kolejnej części dostanie to, na co zasłużył. Więcej nie napiszę, aby nie psuć Wam zabawy. Druga sprawa dotyczy mordercy. Zupełnie nie wiem jak to opisać żeby uniknąć spojlerowania. Zabrakło mi trochę większej ilości scen z bohaterem, którego szukali. Kiedy już dowiedziałam się kim on jest, nie byłam specjalnie zaszokowana ponieważ nie zdążyłam się do niego w żaden sposób przywiązać.
Dopiero skończyłam "Motylka" a już tęsknię za mieszkańcami Lipowa i cudną panią komisarz. Mam nadzieję, że druga część - "Więcej czerwieni" będzie równie dobra. Szczerze mówiąc jestem o to spokojna, autorka udowodniła swoim debiutem, że ma talent i potrafi wbić czytelnika w fotel.


Na stronie wydawcy możecie przeczytać fragment powieści: tutaj

Ocena:
5+/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 06.02.2014
Liczba stron: 608
Oprawa: miękka