niedziela, 25 maja 2014

"Przejście" Justin Cronin

Opis:

W tajnej bazie armii amerykańskiej w Kolorado trwają badania nad rzadkim wirusem z boliwijskiej dżungli wydłużającym życie i zwiększającym siłę fizyczną. Ubocznym skutkiem jego działania jest przemiana ludzi w wampiry, wobec których wojsko ma własne plany: nowy gatunek wydaje się doskonałą bronią biologiczną. Agent FBI Brad Wolgast otrzymuje zadanie: dostarczyć dwunastu czekających na egzekucję skazańców do eksperymentu wszczepienia wirusa. W ostatniej fazie „Projektu Noe” wirus ma zostać podany małemu dziecku. Wolfgast zawozi do Kolorado porzuconą przez matkę sześcioletnią Amy Harper Bellafonte. W agencie budzą się wyrzuty sumienia; pomiędzy nim a dziewczynką tworzy się silna więź. Niespodziewanie zarażeni wirusem, zwani wirolami, wydostają się na wolność, zaś kraj ogarnia epidemia. Z bazy uciekają też Amy i Wolfgast. Wirole atakują i mordują wszystkich wokół siebie, w końcu opanowują całe Stany Zjednoczone. Kalifornia i Teksas ogłaszają secesję, a po użyciu broni nuklearnej państwo przestaje istnieć. Niedobitki ludzi kryją się przed wampirami w izolowanych koloniach za wysokimi murami, chronieni światłem reflektorów.
90 lat później. U bram jednej z kolonii położonych na terenie Republiki Kalifornijskiej pojawia się tajemnicza kilkunastoletnia dziewczyna – Amy. Wspólnocie kończą się zasoby energetyczne, czeka ją zagłada. Niewielka grupka ludzi wyrusza w niebezpieczną podróż do Kolorado, gdzie prowadzono kiedyś eksperymenty biologiczne, mając nadzieję na ocalenie.
(opis ze strony wydawcy)



"Przejście" jest pierwszą częścią trylogii porównywanej wielokrotnie do słynnego "Bastionu" Stephena Kinga. Na wstępie chciałam zaznaczyć, że jest to jedna z pierwszych postapokaliptycznych książek, z którymi miałam do czynienia. Rzuciłam się od razu na głęboką wodę, nie dosyć, że to moja pierwsza recenzja, to jeszcze tematyka, która jest dla mnie dosyć nowa. Ma to swoje niewątpliwe zalety - czytałam ją z perspektywy kompletnego świeżaka, nieobytego w temacie. :) Jedyny tytuł, jaki w tej chwili mi się nasuwa to "Jestem legendą" Richarda Mathesona. Niestety czytałam ją na tyle dawno, że daruję sobie jakiekolwiek porównania. 
Książkę polecił mi znajomy. Mimo iż sama do końca nie byłam przekonana czy odnajdę się w takiej tematyce, to postanowiłam dać jej szansę. Nie ukrywam że ilość stron (830!) i maleńka czcionka niespecjalnie zachęcały do lektury. Co innego kiedy sięgamy po nowy tytuł doskonale znanego nam i lubianego autora, wtedy mamy większa pewność, że damy się wciągnąć lekturze, a jej objętość stanie się dużym atutem.
Potrzebowałam trochę czasu żeby się wciągnąć ale teraz, z perspektywy czasu, uważam że było warto! Tom podzielony został na trzy części. Podczas lektury pierwszej z nich miałam jeszcze problemy z wciągnięciem się w akcję. Dopiero w drugiej części, która przenosi nas w przyszłość, wizja świata wykreowana przez autora, całkowicie mnie pochłonęła. Muszę zgodzić się ze Stephenem Kingiem, który na okładce zachęca: "Zacznij czytać tę książkę, a zapomnisz, że istnieje normalny świat". Fascynujące dla mnie było to, że ludzie z przyszłości, po zagładzie świata, cofnęli się do zamierzchłych czasów w kwestii rozwoju. Niezwykłe były dla nich przedmioty czy budynki, które dla nas stanowią codzienność. Zamknięci w wybudowanych przez siebie koloniach, walczą niezbyt wyszukanym rodzajem broni z wrogiem, który ma nad nimi miażdżącą przewagę.
Pozostaje jeszcze kwestia wampirów. Jeśli ktoś decyduje się na lekturę ze względu na nie, może się rozczarować... W pierwszej części dowiadujemy się w jaki sposób powstały, później jednak ich wątek stanowi jedynie tło dla walczącej ludności. Wiemy, że gdzieś tam są, atakują i trudno je pokonać, ale tak naprawdę nie ma tu co liczyć na głębszą analizę ich zachowań. To bardziej zwierzęta niż ludzie, ich celem jest zabijanie - właściwie na tym kończy się rola wampirów w "Przejściu".
Podsumowując...
Było to ciekawe spotkanie z mało mi znaną literaturą postapokaliptyczną. Jest to gatunek, do którego z pewnością wrócę (muszę w końcu zapoznać się z cyklem "Metro..."). Jeśli nie odstrasza Was ilość stron i mała czcionka to naprawdę zachęcam! Daję sobie trochę czasu zanim zabiorę się za drugi tom, ale nie wyobrażam sobie że mogłabym nie dowiedzieć się co będzie dalej...

Ocena: 4/6

Dane techniczne:
PRZEJŚCIE
Justin Cronin
tytuł oryginału: THE PASSAGE TRILOGY 1: THE PASSAGE
tłumaczenie: Zbigniew Kościuk
liczba stron: 832
oprawa: twarda
data wydania: 2 kwietnia 2014
Inne wydania: miękka okładka październik 2011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz