piątek, 22 kwietnia 2016

Wywiad z Katarzyną Bereniką Miszczuk


Katarzyna Berenika Miszczuk
- lekarka, w 2013 roku ukończyła Warszawski Uniwersytet Medyczny. Swoją debiutancką powieść „Wilk” (2006) napisała w wieku piętnastu lat, a wydała trzy lata później. W roku 2009 ukazała się kontynuacja tej książki – „Wilczyca”. Została za nią nominowana do Nagrody Nautilus, będącej corocznym plebiscytem czytelników na najlepszy polski fantastyczny utwór literacki.


1. Jakie to uczucie, kiedy debiutuje się w tak młodym wieku, a w przeciągu kilku lat ma się już na koncie tyle wydanych tytułów?

Odp.: Przede wszystkim czuję się staro! Za każdym razem, gdy ktoś dowiaduje się ile powieści już wydałam, jednocześnie z moim zastrzeżeniem, że w sprzedaży pojawiają się nie częściej niż raz w roku, w oczach rozmówców widzę najpierw zmieszanie, potem zamyślenie, gdy gorączkowo przeliczają lata, a na sam koniec zdziwienie. Zawsze pojawia się pytanie: „to ile lat miałaś jak zaczęłaś?”. Moje życie nie kręci się dookoła książek. Na co dzień zajmuję się czymś zupełnie innym. Tak naprawdę ciągle jeszcze nie czuję się pisarką. Z tego powodu, na szczęście, uczucie starości pojawia się tylko wtedy, kiedy zaczynam liczyć na palcach ile tych książek w końcu już napisałam.

2. Czy napisała Pani jakąś książkę, która do tej pory leży w szufladzie?

Odp.: Mam kilkanaście rozgrzebanych projektów. Część z nich jest napisana do połowy, część to tylko zarys fabuły. Jednak jest jedna powieść pt. „Obsesja”, którą praktycznie skończyłam – zostało około 30 stron finału do napisania. To thriller medyczny, który niestety został przeze mnie odłożony do szuflady na czas pisania kontynuacji „Szeptuchy”. Mam nadzieję, że szybko do niego wrócę.

3. Czy muzyka ma wpływ na Pani twórczość? W „Wilku” pewien zespół przewija się tak często, że można by go praktycznie uznać za jednego z bohaterów. 

Odp.: Muzyka ma ogromny wpływ na moją twórczość. Każda pisana przeze mnie powieść ma swoją unikatową ścieżkę dźwiękową, której przez cały czas słucham podczas pisania. Gdy nie udaje mi się dobrać muzyki do pisanego utworu już wiem, że nie będzie dobry. Nie potrafię tego do końca wytłumaczyć. Po prostu zawsze, gdy nie mam odpowiedniej muzyki bardzo męczę się podczas pisania, wręcz widać, że tekst jest pisany na siłę. Aktualnie w moim domu ciągle od nowa odtwarzana jest płyta ze ścieżką dźwiękową z gry „Wiedźmin 3”. To niezwykle klimatyczna muzyka, która idealnie pasuje do słowiańskiego cyklu „Kwiat paproci”, którego pierwszym tomem jest wydana właśnie „Szeptucha”.

4. Którą książkę własnego autorstwa lubi Pani najbardziej, a którą najmniej? Którą pisało się najszybciej, a która przysporzyła najwięcej trudności?

Odp.: To bardzo trudne pytania! Podczas pisania kieruję się zasadą, że piszę tylko to, co sama chciałabym przeczytać. W związku z tym trudno wybrać mi powieść, której nie lubię. Na pewno najciężej pisało mi się „Pustułkę”, mój kryminalny debiut. To moja pierwsza powieść, do której przygotowałam rzetelny plan wydarzeń. To właśnie ten plan wydarzeń popsuł mi całą zabawę z pisania, bo od początku wiedziałam kto zabił! Dlatego rozwiązywanie tej zagadki razem z bohaterami nie sprawiało mi już takiej radości. Najbardziej za to lubię powieść „Ja, diablica”. Pisanie tej książki było jedną wielką przygodą. Dodatkowo był to okres w moim życiu, kiedy byłam zakochana po uszy i trochę tego uczucia przeniosłam na karty powieści. Za każdym razem, gdy wspominam tę książkę mimowolnie uśmiecham się do siebie. „Ja, diablica” zdecydowanie jest moją ulubioną powieścią.



5. Co lubi Pani czytać w wolnej chwili? Ma Pani swoich ulubionych autorów, gatunki lub tytuły? Czy coś miało wyjątkowy wpływ na Pani twórczość?

Odp.: Najbardziej lubię fantastykę, jednak staram się nie zamykać w tym gatunku. Sama uwielbiam mieszać w moich powieściach elementy różnych gatunków literackich. Z tego powodu czytam wszystko, co tylko wpadnie mi w ręce. Nie mam ulubionych autorów. Po prostu co jakiś czas odkrywam jakiegoś nowego pisarza. Aktualnie uważnie śledzę karierę amerykańskiej autorki Sarah J. Maas, która bardzo przypomina mi mnie samą. Każda jej powieść jest coraz lepsza – widać jak szlifuje swój warsztat. Przyjemność sprawia mi śledzenie jej „pisarskiej ewolucji”.

6. Pisze Pani zawsze o określonej porze dnia, a może w ulubionym fotelu z kubkiem gorącej herbaty? Czy posiada Pani jakieś własne rytuały związane z pisaniem?

Odp.: Niestety praca zawodowa lekarza, mająca charakter zmianowy, skutecznie rujnuje mi wszystkie rytuały. Lubię pisać rano, kiedy jestem sama w mieszkaniu. Mój mąż i sąsiedzi wychodzą do pracy. Jest cicho i spokojnie, nikt mi nie przeszkadza. Robię wtedy kawę, włączam muzykę i siadam do mojego biurka. Otwieram laptopa i biorę się do pracy. Aktualnie moim biurkiem jest rozkładany blat przytwierdzony do ściany tuż pod oknem. Rośliny stojące na parapecie skutecznie zasłaniają mi widok na ulicę, ale bez przeszkód mogę w czasie pisania podziwiać niebo i bujać w obłokach.

7. Posiada Pani jakąś historię, która istnieje wyłącznie w Pani wyobraźni? Taką, którą chciałaby Pan opisać, ale z jakiegoś powodu jeszcze się nie udało?

Odp.: Długo taką historią była „Szeptucha”. Zarys fabuły napisałam w 2009 roku i odłożyłam go do szuflady. Przez lata dojrzewałam do zmierzenia się z tą historią, zbierałam materiały źródłowe i czekałam, aż znajdę odpowiednią muzykę. W końcu zdecydowałam się podjąć wyzwanie i zagłębiłam się w świat mitów. Teraz czekam aby w mojej głowie pojawiłasię nowa nemezis, ale dopóki jej nie znajdę postaram się jak najszybciej skończyć inne rozpoczęte projekty, które na czas pisania „Szeptuchy” zostały przesunięte w kolejce.

8. Którego ze wszystkich swoich bohaterów lubi Pani najbardziej i dlaczego?

Odp.: Najbardziej lubię Wiktorię, bohaterkę cyklu diabelsko – anielskiego. Jest to postać, z którą najbardziej się zżyłam i która posiada najwięcej cech mojego charakteru. Opisując jej przygody czułam się jakbym sama je przeżywała. Wiktoria jest taka jaka ja byłam w wieku, gdy pisałam tę książkę.

9. A który bohater „Szeptuchy” jest Pani ulubionym?

Odp.: Mieszko. Zdecydowanie Mieszko jest moim ulubionym bohaterem. To bardzo złożona postać. Może w pierwszym tomie cyklu „Kwiat paproci” jeszcze tego nie widać, ponieważ przedstawiony jest oczami Gosi, która nie zna go dobrze, ale w następnych częściach chcę pokazać motywy jego postępowania oraz opowiedzieć trochę o jego przeszłości. Już nie mogę się doczekać, kiedy dokładnie go opiszę. Chcę, żeby Czytelnicy zobaczyli go moimi oczami.



10. Czy trudno było się przygotować do pisania „Szeptuchy”? Z jakich źródeł Pani korzystała, by poszerzyć swoją wiedzę na temat dawnych wierzeń słowiańskich?

Odp.: Sam fakt, że zabierałam się do napisania tej powieści przez cztery lata dobrze świadczy, że nie było to łatwe! Zanim nie zagłębiłam się w materiały źródłowe miałam bardzo powierzchowną wiedzę na temat naszych dawnych wierzeń i obrzędów. Okazało się, że często mylną. Zaopatrzyłam się w sześć pozycji książkowych na temat mitologii naszych przodków, kilka zielników i podręczników historii. Zdecydowanie najważniejszą pozycją była dla mnie „Mitologia Słowian” autorstwa św. pamięci profesora Aleksandra Gieysztora. Kilka razy jeździłam do Świętokrzyskiego Parku Narodowego, żeby pospacerować po puszczy w poszukiwaniu natchnienia. Dodatkowo cały czas uważnie śledzę wszystkie możliwe strony internetowe poświęcone rodzimowierstwu.

Całą rozmowę znajdziecie na stronie: Polacy nie gęsi...


Wywiad powstał przy współpracy z:


Zdjęcia zostały zrobione podczas walentynkowego spotkania z autorką w Galerii Łódzkiej.

2 komentarze:

  1. Świetny wywiad :D Autorka wydaje się całkiem sympatyczną osobą, mam jednak małe techniczne zastrzeżenie, po co pisać Odp.? Wiemy, że to jej wypowiedź :)

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. :)
      Jeśli chodzi o stronę techniczną, to trzymałam się schematu przyjętego przez autorów strony Polacy nie gęsi... :) Zwrócę na to uwagę przy kolejnych publikacjach.

      Usuń