niedziela, 24 sierpnia 2014

"Christiane F. Życie mimo wszystko" Ch.V.Felscherinow, S.Vukovic


Opis:

Czy pamiętacie Christiane F. z berlińskiego dworca ZOO? Trzynastoletnią niemiecką narkomankę, której wstrząsające wyznanie było lekturą towarzyszącą dorastaniu milionów ludzi na całym świecie. "My, dzieci z dworca ZOO", przetłumaczona na wiele języków, wydana w milionowych nakładach (tylko w Polsce ponad 300 tysięcy) cieszyła się ogromnym zainteresowaniem czytelników, choć to lektura fascynująca, ale i odpychająca zarazem. Na podstawie tej książki niemiecki reżyser i współautor scenariusza Bernd Eichinger nakręcił film Christiane F. Zarówno w Europie jak i Stanach Zjednoczonych obraz ten okazał się wielkim sukcesem.

Teraz, po 35 latach Christaine V. Felscherinow wydała kolejną książkę będącą relacją jej dalszych losów. W "Życiu mimo wszystko" opowiada o postanowieniu, że koniec z narkotykami, którego nie udaje się zrealizować, o więzieniu, o szczęśliwym czasie w Grecji, o walce z nałogiem, o ludziach spotkanych po drodze, o programie metadonowym, do którego została przyjęta, o swoim alkoholizmie i powrotach do heroiny, wreszcie o narodzinach Phillipa i macierzyństwie, które odmieniło jej życie. Dziecko, to jest coś najlepszego, co w życiu mnie spotkało – mówi autorka. Chciała być dobrą, troskliwą matką. Znała i rozumiała potrzeby dziecka i starała się ze wszystkich sił stworzyć Phillipowi bezpieczny dom i szczęśliwe dzieciństwo, którego sama nie miała. Nie wszystko jednak się udało.

Christiane V. Felscherinow ma dziś 52 lata. Od dawna na metadonie. Jej zdrowie pozostawia wiele do życzenia – chora wątroba w permanentnym stanie zapalnym, krew pełna toksyn. Kiedy lekarze załamują ręce nad pogarszającymi się wynikami analiz krwi ona mówi im: nie chcę o tym słyszeć, czy ktoś mógł przypuszczać, że dożyję pięćdziesiątki? Wiem, że śmierć przyjdzie któregoś dnia, ale nie chcę ciągle o tym myśleć.

"Życie mimo wszystko" miało swoją premierę, z wielkim sukcesem, w Niemczech w 2013 roku. Podobnie we Francji, gdzie w tym samym czasie ukazało się tłumaczenie francuskie.

źródło opisu: Wydawnictwo Iskry


"My, dzieci z dworca ZOO" to książka, która stała się pozycją kultową, zwłaszcza wśród młodzieży. W tamtym okresie temat narkomanii był niezwykle popularny. Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się wszystkie pozycje na rynku wydawniczym, które stanowiły zbiór wspomnień osób borykających się z uzależnieniem. Z tych popularniejszych można by tu wymienić m.in. książki naszej rodzimej autorki, Barbary Rosiek.
Sama będąc nastolatką zaczytywałam się w podobnych książkach. Dlatego też, mimo że okres fascynacji tematyką minął, nie mogłam nie sięgnąć po dalsze losy Christiane F. Zżerała mnie ciekawość jak potoczyło się jej życie. Co prawda niewiele już pamiętałam z jej debiutanckiej powieści, ale nie stanowiło to większego problemu, ponieważ pierwsze strony "Życia..." to właśnie przypomnienie tej historii sprzed lat.
Moje wrażenia po lekturze? Chyba miałam zbyt duże oczekiwania... Niestety zawiodłam się. Christiane F. przedstawiła nam kiedyś historię, która poruszyła tysiące czytelników. Kontynuacja to słaba próba powrotu kobiety w średnim wieku, która przegrała swoje życie. Ale ciężko jej współczuć, odniosłam wrażenie, że może winić tylko i wyłącznie siebie. Dużym minusem książki jest słaby warsztat autorki. Rozpoczęte wątki często są nagle urywane, Christiane odchodzi od głównego tematu na rzecz mało istotnych wspomnień. Sprawia to, że czytelnik czuje się zagubiony a historia, która zaczynała nas wciągać, kończy się nagle, pozostawiając niedosyt. Ciężko było mi wciągnąć się w lekturę. Kilka razy przyłapałam się na błądzeniu myślami gdzieś daleko. Takie wyłączanie się na pewno nie sprzyjało pozytywnemu odbiorowi książki.
Zaletą biografii Christiane F. są niewątpliwie jej wspomnienia ze spotkań ze znanymi muzykami czy pisarzami. Opowiedziane w ciekawy sposób, ukazują nam kulisy życia prywatnego sławnych postaci. W książce znajduje się również wstawka drugiej autorki, która analizuje problem narkomanii w Szwajcarii. Spodziewałam się większej ilości takich wtrąceń, niestety zostało zamieszczone tylko to jedno. A szkoda, pomimo, że były to suche fakty, to napisane w ciekawy sposób, stanowiły urozmaicenie podczas lektury.
Jak już wcześniej wspominałam, trudno jest współczuć bohaterce. W tej chwili to zmęczona życiem i zniszczona przez narkotyki pięćdziesięcioletnia schorowana kobieta, która na własne życzenie zrujnowała sobie życie. O ile nastolatkę można było jeszcze jakoś tłumaczyć, tak dorosłą kobietę jest szalenie trudno. Christiane F. jest postacią mocno irytującą. Mnie szczególnie uderzył moment, kiedy odbierają jej dziecko. Zamiast walczyć o nie, bohaterka idzie się naćpać, a później przez kolejnych kilkanaście stron przeżywa jak bardzo kocha swojego syna i jak oni mogli jej go odebrać! Kilkukrotnie miałam ochotę porządnie nią potrząsnąć zwłaszcza wtedy, kiedy udawało jej się zerwać z uzależnieniem, aby po jakimś czasie znów do niego wrócić.
Chaos, który momentami wkrada się do książki próbowała tłumaczyć w posłowiu druga autorka. Stanowczo broni Christiane, opisując jakim dobrym jest człowiekiem. Stwierdza również, że jej wypowiedzi podczas wspólnych rozmów były nieuporządkowane, bohaterka przeskakiwała z tematu na temat i ciężko było jej się skupić na jednym wątku. Ktoś musiał włożyć dużo pracy, aby książka była jako tako uporządkowana.
Nie żałuję czasu, który poświęciłam na lekturę. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym po nią nie sięgnąć i nie poznać dalszych losów bohaterki tak kultowej książki. Zawiodłam się prawdopodobnie dlatego, że spodziewałam się zupełnie innej historii, być może takiej z happy endem. Boli mnie ludzka głupota i bezmyślność. I tak jak w powieści po prostu się z tym godzimy, tak tutaj, wiedząc, że przedstawiona historia jest prawdziwa, emocje są o wiele intensywniejsze. Szkoda, że w tym przypadku zdecydowanie negatywne.

Ocena: 4/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: Christiane F. Mein zweites Leben
Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
Data wydania: 30 kwietnia 2014
Liczba stron: 284
Okładka: miękka

niedziela, 17 sierpnia 2014

"W wysokiej trawie" Stephen King, Joe Hill


Opis:

Cal i Becky to kochające się rodzeństwo. Kiedy Becky zachodzi w ciążę na pierwszym roku studiów, brat decyduje się jej pomóc i odwieźć siostrę do rodziny w drugiej części Stanów. Przejeżdżając przez Kansas słyszą wołanie o pomoc, które dobiega z przylegającego do szosy wielkiego pola traw. Zatrzymują się na parkingu przy kościele pod dziwnym wezwaniem „Czarnego Kamienia Odkupiciela”. W pobliżu nie ma nikogo, a dziecinny głos dobiega z niedaleka, więc decydują się wejść w trawy i wyprowadzić dziecko na bezpieczną drogę. Jednakże pole zakłóca poczucie kierunku, powodując, że Becky i Cal gubią się w trawie. Spotkanie z ludźmi w niej żyjącymi będzie dla nich zabójcze.

(okładka i opis ze strony wydawcy)


Nie jest łatwo zrecenzować opowiadanie, które ma niewiele ponad 50 stron. Postaram się jednak napisać więcej niż trzy zdania. O tej ciekawej współpracy dowiedziałam się biorąc udział w konkursie, który polegał na wymienieniu utworów stworzonych wspólnie przez obydwu panów. Później zobaczyłam okładkę w jednej z książek i przeczytałam opis, a ten skłonił mnie do jak najszybszego zdobycia książki. Zaznaczę od razu, że opowiadanie zostało wydane jedynie w formie audiobooka i e-booka. Streszczenie od razu skojarzyło mi się z "Dziećmi kukurydzy", które darzę ogromnym sentymentem.
Co powstanie, gdy do współpracy przystąpią ojciec z synem - dwa umysły o nieograniczonej wyobraźni? Tym razem to prawdziwa mieszanka wybuchowa!  
Opowiadanie nie do końca przypadło mi do gustu. Sam pomysł oraz początek wydawały się obiecujące. Czekałam w napięciu kogo spotkają główni bohaterowie. Znając pomysły autorów, wyobrażałam sobie, że będzie to coś oryginalnego, totalnie zaskakującego, a jednocześnie przerażającego. Niestety zawiodłam się. Nie będę spojlerować, być może ktoś zechce sięgnąć po opowiadanie. Zabrakło mi tu napięcia, zwłaszcza w drugiej części. Z każdą stroną traciłam zainteresowanie fabułą. Szkoda, bo historia miała ogromny potencjał, zwykle najbardziej boimy się tego, co nieznane. Wraz z bohaterami wędrowałam wśród traw oczekując przerażającego finału. Panów nieco poniosło szaleństwo. Wiele osób mogą również zniechęcić dosadne i ostre opisy, których nie zabraknie pod koniec.
Podsumowując... Każdy fan Kinga powinien zapoznać się z opowiadaniem, ale nie nastawiałabym się na jakieś przełomowe dzieło. Swoją drogą, ciekawe który z panów wpadł na pomysł zakończenia...

Ocena: 4/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: In the tall grass
Wydawnictwo: Albatros 
Data wydania: 2013
Liczba stron: 57
Wydana w formie e-book i audiobook

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

"Echa pamięci" Katherine Webb


Opis:

Nowa, porywająca powieść świetnie przyjętej w Polsce Katherine Webb autorki bestsellera "Dziedzictwo".

Anglia, rok 1937. Czternastoletnia Mitzy Hatcher dorasta we wsi Blacknowle na wybrzeżu Dorset. Dla nieokrzesanej, odrzuconej przez lokalną społeczność dziewczyny przyjazd słynnego artysty Charlesa Aubreya, jego egzotycznej kochanki i ich córek na letnie wakacje jest niczym powiew świeżego powietrza. Mitzy staje się muzą Charlesa i zaprzyjaźnia się z rodziną Aubreyów.

Dziewczyna stopniowo zaczyna widzieć przed sobą przyszłość, o jakiej nawet nie śniła. Rodzi się w niej miłość. Z czasem niewinne uczucie przeradza się w obsesję; dziecinne zauroczenie ustępuje znacznie bardziej skomplikowanym emocjom.

Upłynie blisko siedemdziesiąt pięć lat, nim konsekwencje tej wielkiej namiętności odkryje młody właściciel galerii sztuki, zapatrzony w pośpiesznie naszkicowany portret i zdumiony jego intensywnością. Próby rozwikłania tajemnicy obrazu zawiodą go do Blacknowle, gdzie pozna prawdę o tamtych burzliwych letnich miesiącach.

(źródło: wyd. Insignis)


Już dawno nie czytałam tak dobrej książki! Sięgnęłam po nią skuszona pozytywnymi opiniami na kilku blogach i mogę jedynie stwierdzić, że ciężko się z nimi nie zgodzić...
Wcześniej nie miałam okazji zapoznać się z twórczością Katherine Webb, a teraz wiem, że koniecznie muszę sięgnąć po Dziedzictwo. Mam nadzieję, że będzie równie dobre jak Echa pamięci. 
Niestety opis, który znajduje się na okładce, zupełnie nie oddaje charakteru powieści. Nie wiem czy skusiłabym się na nią, gdybym wcześniej nie usłyszała, jak dobra jest ta książka. Przede wszystkim urzekła mnie historia przedstawiona przez autorkę. Niezwykle oryginalna, tajemnicza i wciągająca, nie można się od niej oderwać bo tyle się tam dzieje! Katherine Webb nie powiela schematów, przedstawia nam coś nietuzinkowego, coś, co na czas czytania staje się naszym drugim życiem. Książka trzyma w napięciu do samego końca, pochłaniamy ją jak coś pysznego, łapczywie, zamiast się delektować. I to jest chyba jedna z jej największych zalet. Praktycznie nie mam się do czego przyczepić, dobrze skonstruowani bohaterowie, intrygująca fabuła, ciekawe, plastyczne opisy, egzotyczny wątek, brak dłużyzn. Jedynie szkoda, że nie była nieco dłuższa :)
Poleciłam ją już wielu osobom, tym razem polecam Wam! Naprawdę warto. Książka podobała się również mojej mamie, chociaż stwierdziła, że cała historia jest nieco naciągana i niezbyt prawdopodobna :) Ale może właśnie w tym tkwi jej urok? Przenosi nas do zupełnie innej rzeczywistości, która pochłania nas w całości. Przyznam szczerze, że ja byłam pod tak dużym wrażeniem, że nie analizowałam jej pod tym kątem. 
Warto również podkreślić, że jest to książka dla każdego! Dla kobiet, mężczyzn, starszych i młodszych... Intrygująca, tajemnicza, każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Wraz z bohaterami przenosimy się od czasów współczesnych do roku 1937 i z powrotem. Poznając historię jednocześnie na dwóch płaszczyznach, w napięciu oczekujemy na to, co się zdarzy. Jak najszybciej chciałam odkryć finał tej opowieści i przyznam szczerze, że autorce udało się mnie zaskoczyć. Takich zaskoczeń jest sporo również w trakcie trwania akcji. 
Trudno przypisać Echa pamięci do konkretnego gatunku. Chyba najbardziej pasuje do literatury obyczajowej, jednak mam wrażenie, że takie zaszufladkowanie byłoby krzywdzące dla tej powieści. Mamy tu trochę dramatu, trochę akcji, kryminału a także minimalną dawkę romansu (na pewno nie przesłodzonego!). Jak już pisałam, przypadnie ona do gustu każdemu i naprawdę Wam polecam, jeśli szukacie książki, która pochłonie Was całkowicie!

Dodatkowe informacje: http://www.insignis.pl/echapamieci/

Ocena: 5+/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: A Half Forgotten Song
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 21 maja 2014
Liczba stron: 512
Okładka: miękka


piątek, 11 lipca 2014

"Strach ma wiele twarzy" Graham Masterton



Opis:

Zbiór ośmiu opowiadań wybitnego brytyjskiego twórcy grozy. Kilkunastoletnia dziewczynka dostrzega Anioła Stróża swego nowo narodzonego brata. Nikt nie wierzy w jej opowieść, aż któregoś dnia Anioł Stróż dziewczynki zabija napastującego ją mężczyznę, pozostawiając po sobie tylko parę osmalonych piór... W wypadku samochodowym ginie dziecko; sprawca ucieka z miejsca zdarzenia. Jego kolejne narzeczone ponoszą śmierć w wypadkach - przedtem jednak zachowują się tak, jakby wiedziały, co zdarzyło się w przeszłości... Pewien kucharz decyduje się zrobić według przepisu z sekretnej księgi Shih Tan danie z ludzkiego mięsa - za cenę poznania księgi... Narrator snuje opowieść o dawnym przyjacielu, dla którego seks oznaczał ocieranie się o śmierć...

(źródło: wyd. Albatros)


Lubię czytać opowiadania. Jeśli dobrze znam twórczość ich autora, to wiem mniej więcej czego się spodziewać. Kiedy trafiam na kogoś nowego, dzięki krótszym i bardziej różnorodnym tekstom, jestem w stanie poznać jego styl oraz ulubioną tematykę, dając sobie szansę na przekonanie się czy chcę poznać inne jego dzieła.W tym przypadku nie było to pierwsze spotkanie, jeśli pamiętacie jeszcze powitalny wpis, wspomniałam w nim, że moja przygoda z horrorem, zaczęła się właśnie od tego pana. Zbiór "Strach ma wiele twarzy" cechuje duża różnorodność tematyczna. W zasadzie nie znajdziemy tu jednego, wspólnego mianownika (strach w horrorach? niemożliwe...). Nie są to teksty, w których krew leje się litrami, autor postawił raczej na atmosferę grozy. To typowe opowiadania dla fanów autora. Jak to zwykle bywa, jedne są lepsze, inne słabsze, ale na pewno każdy fan grozy znajdzie coś dla siebie.

Trudno jest analizować opowiadania, jako jedną całość. Powstawały one w różnych okresach czasu, inspiracje do ich powstania również były bardzo różnorodne. Postanowiłam zatem krótko przedstawić każde z nich.

1. "Obecność aniołów"
To historia dziewczyny, która nie do końca chciała się pogodzić z obecnością nowo narodzonego brata. Wiele zmienia się w momencie, gdy okazuje się, że czuwa nad nim anioł, ale nie do końca taki, jakiego byśmy się spodziewali...
Moim zdaniem to jedno ze słabszych opowiadań w tym tomie. Niezbyt wciągające, dobrze, że jest również jednym z krótszych w książce.

2. "Żarłoczny księżyc"
Historia chłopca, a później mężczyzny, który próbuje rozwikłać zagadkę intrygującej grafiki z opakowania płatków śniadaniowych. Znajduje się na niej księżyc pożerający małe dziecko. Po latach bohater trafia na autora rysunku i poznaje niesamowitą historię...
Ciekawe opowiadanie, opisujące niebanalną historię. Intryguje i sprawia, że chce się poznać dalszą część.

3. "Żal"
Historia mężczyzny, który musi odpokutować za krzywdę, jaką wyrządził kiedyś pewnej dziewczynie. Mimo usilnych starań, aby o tym zapomnieć, przeszłość wraca do niego za każdym razem, gdy tylko odnajduje miłość swojego życia.
Opowiadanie z elementami erotyki (Masterton jest również autorem wielu poradników seksuologicznych, które pojawiły się także w polskim tłumaczeniu). Ciekawa historia o tym, że wszystko co zrobimy, dobrego czy złego, zawsze do nas wróci.

4. "Sekretna księga Shih Tan"
Opowiadanie o tym, że czasem nie warto mieć wszystkiego, czego się tylko zapragnie. Jeden z bohaterów szuka kucharza doskonałego, który stworzy dla niego niezapomnianą kolację... z ludzkiego mięsa.
Nie jest to tekst, który warto czytać podczas jedzenia. Jeśli masz bujną wyobraźnię i brzydzi Cię taka tematyka, to z góry odradzam. Swoją drogą, mam wrażenie, że gdzieś już słyszałam tą historię. Może powstał film na jej podstawie? Nie jestem pewna, ale po skończeniu czytania, byłam pewna, że kiedyś już się z tym zetknęłam.

5. "Mężczyźni z Maes"
Jedno z piękniejszych i bardziej wzruszających niż straszących opowiadań z tym zbiorze. Krótki tekst ukazujący nam emocje, jakich doświadczają rodziny, które po latach mogą pożegnać się z ukochanymi bliskimi, zmarłymi dawno temu.
Nic dodać, nic ująć. Duży plus! Wciągające mimo swojej krótkiej formy.

6. "Nieprawdopodobna historia"
Historia o tym, że nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. Dość zawikłane opowiadanie, którego główną bohaterką jest Sarah, młoda kobieta, przyjeżdżająca do małej miejscowości, aby wylicytować upragnione krzesła. Na miejscu okazuje się jednak, że nie warto pragnąć niektórych rzeczy za wszelką cenę.
Ciekawa budowa utworu, intrygująca historia, która wciąga czytelnika i nie sposób się od niej oderwać! Kolejne bardzo dobre opowiadanie z zaskakującym zakończeniem.

7. "Dusząca Kate"
Krótki tekst ukazujący historię mężczyzny, którego jedynym celem w życiu było osiąganie satysfakcji seksualnej poprzez podduszanie się.
Historia dość przewidywalna i nijaka. Ciężko ją skrytykować, ciężko również zachwalać. To taki największy "szarak" z całego zbioru.

8. "Wnikający duch"
Opowiadanie nawiązujące do serii książek Mastertona - Manitou. Legendarny szaman Indian, Misquamacus znów powraca i stara się za wszelką cenę zburzyć spokój bohaterów.
Ponieważ nie jestem fanką cyklu, opowiadanie niespecjalnie mnie urzekło. Sposoby walki z wielkim przeciwnikiem bardziej mnie rozbawiły niż wystraszyły. Jednak dla fanów, na pewno będzie to ciekawa historia.

Ocena: 4+/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: Faces of Fear
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2007
Liczba stron: 272
Oprawa: miękka







poniedziałek, 30 czerwca 2014

"W słusznej sprawie" Diane Chamberlain





Opis: 

Jane jest wykształconą, pełną zapału opiekunką społeczną, która właśnie podjęła swoją pierwszą pracę. Ivy, jej podopieczna, razem z babką i starszą siostrą żyją w skrajnej biedzie. Fatalna sytuacja materialna tej rodziny sprawia, że Jane, zgodnie z obowiązującymi w Karolinie Północnej przepisami, ma doprowadzić do sterylizacji Ivy. Sytuacja się komplikuje, gdy dziewczyna zachodzi w ciążę…
Czy uda jej się zachować przy sobie córeczkę i uchronić ją przed adopcją?

Czy komukolwiek wolno ingerować w życie i przyszłość kobiety, nawet niepełnoletniej, jeśli z całego serca pragnie zostać matką? Co dzieje się w sytuacji, gdy problemy finansowe, rasa lub choroba dają „lepszym” prawo do ubezwłasnowolnienia „gorszej” jednostki? Jak dokonać słusznego wyboru między obowiązkiem a własnym sumieniem?


Nie wiem z czego to wynika, ale łatwiej jest mi zrecenzować książkę, która nie do końca przypadła mi do gustu, niż taką, która skradła mi serce. Wiadomo, że najlepiej byłoby trafiać tylko na dobre pozycje, ale chyba po prostu należę do osób, które lubią wytknąć wszelkie niedociągnięcia ;)
Kiedy dowiedziałam się o premierze tego tytułu, z góry wiedziałam czego się spodziewać. Nie wyobrażałam sobie, by jedna z moich ulubionych autorek mogła mnie zawieść. Może nie jest to jej najlepsza książka, ale podobnie jak przy pozostałych tytułach, nie mogłam się oderwać! Ogromnym plusem jest trudny, aczkolwiek niezwykle ciekawy temat eugeniki, który kiedyś próbowałam zgłębić, głównie w oparciu o wspomnienia ludzi z okresu II Wojny Światowej.
"W słusznej sprawie" to czwarty tytuł polecany przez klub Kobiety to czytają. A jednocześnie temat naszej ostatniej dyskusji. Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych, bo rozmowy trwają zwykle do późnych godzin, a i tak nie udaje nam się przeanalizować wszystkich wątków. Poza tym atmosfera w klubie sprawia, że można się tam poczuć jak w wielkiej rodzinie wielbicieli dobrej literatury! Czasem nasze dyskusje sięgają daleko poza tematykę książkową, ale to sprawia, że więzi między klubowiczkami jeszcze bardziej się zacieśniają.
Wracając do książki Diane Chamberlain, bo w końcu to ona jest tu najważniejsza, mogę ją z czystym sumieniem polecić każdemu, nie tylko kobietom. Napisana została przystępnym językiem, fabuła wciąga praktycznie od pierwszych stron, nie ma słabszych momentów czy dłużyzn, a bohaterowie budzą w nas skrajne emocje, ich charaktery zostały dobrze przemyślane i przelane na papier. Widać, że autorka dogłębnie zanalizowała problem, który stanowi tło dla całej historii.. Jak sama wspomina w podziękowaniach, miała możliwość współpracować z psycholog i pracownicą socjalną, które przebywały na terenie Karoliny Północnej w czasie obowiązywania Programu Eugenicznego. Dzięki ich doświadczeniom, Chamberlain udało się wiernie odtworzyć zasady, zgodnie z którymi jedne osoby podejmowały decyzję o przyszłym życiu innych osób. Tematyka jest wyjątkowo trudna i dogłębnie analizowana przez nas w klubie. Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie co byłoby najlepsze dla bohaterek powieści. Kto ma prawo decydować o przyszłości drugiego człowieka, o tym co byłoby dla niego najlepsze... Jeśli lubicie czytać książki, które skłaniają do przemyśleń, to ta będzie idealna! Być może niektórzy z Was spotkali się z problemem eugeniki w kontekście działań wykonywanych podczas II Wojny Światowej. Jednym z założeń programu było ulepszenie gatunku. Sama koncepcja powstała dużo wcześniej, ale Niemcy powrócili do niej chcąc stworzyć czystą rasę germańską. Eksperymenty przeprowadzane na ludziach w tamtym okresie były wyjątkowo okrutne. Eugenika znalazła zwolenników w wielu krajach (również w Polsce), a jej idee trwają do dnia dzisiejszego. Powstało wiele opracowań, nie tylko naukowych, dotyczących tej tematyki, gdyby ktoś chciał bliżej zapoznać się z historią i założeniami eugeniki. 
Serdecznie zachęcam do lektury, na pewno nie będzie to czas tracony. Polecam również pozostałe tytuły Diane Chamberlain, w tym moje ulubione: "Tajemnicę Noelle" i "Sekretne życie CeeCee Wilkes". Niebawem pojawi się kolejny tytuł tej autorki, jak tylko wpadnie w moje ręce, nie omieszkam o nim napisać :)
Magda Kumorek, ambasadorka klubu Kobiety to czytają, zachęca do lektury: klik

Ocena: 5+/6

Dane techniczne:

Tytuł oryginału: Necessary Lies
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 10 kwietnia 2014
Liczba stron: 456
Oprawa: miękka


środa, 25 czerwca 2014

"Gdzie kończy się cisza?" C.L.Taylor


Opis:

Dokąd ma uciec córka obciążona sekretem, który ją zabija? Co ma zrobić matka, której dziecko próbowało odebrać sobie życie?

Susan Jackson ma kochającą rodzinę i piękny dom, a jej życie wydaje się szczęśliwe i poukładane, lecz gdy Charlotte, jej nastoletnia córka, wbiega pod autobus i zapada w śpiączkę, Susan musi przewartościować swoje spojrzenie na świat. Szukając przyczyn próby samobójczej córki, Susan odkrywa w jej pamiętniku wzmiankę o jakiejś przerażającej tajemnicy. Zaczyna prywatne śledztwo i trafia do mrocznego świata, o którego istnieniu nie miała nawet pojęcia…

Na ile rodzic może poznać swoje dziecko i co może zrobić, by w pełni mu ufało? Jak bardzo nierozwiązane sprawy z przeszłości mogą wpłynąć na życie człowieka po latach? 

(źródło: Prószyński)


Książkę otrzymałam w prezencie od klubu Kobiety To Czytają. Tytuł, który dostanę, do końca pozostawał niespodzianką. Po rozpakowaniu paczki i przeczytaniu opisu stwierdziłam: "To jest to! Idealna książka dla mnie!". Tak bardzo byłam jej ciekawa, że nie czekała długo w kolejce wraz z innymi książkami do przeczytania. Akurat miałam sporo czasu, mogłam więc zapoznać się z fabułą w ciągu jednego dnia. 
"Gdzie kończy się cisza?" wchodzi w skład serii Kobieca strona thrillera, do której należą również takie tytuły, jak: "Dopóki cię nie zdobędę", "Co z ciebie za matka" czy "Gdy przejdziesz przez próg". Teraz już wiem, że nie spocznę, dopóki nie przeczytam wszystkich...
Prezentowana książka jest debiutem literackim C.L.Taylor, jej kolejna książka, "Last Girl Standing" ukaże się w przyszłym roku, na razie jednak nie wiadomo czy zostanie wydana również u nas. Zachęcam do zapoznania się z krótką notką na stronie autorki, której spodobało się polskie wydanie jej debiutanckiej powieści: klik
Powieść C.L.Taylor to doskonały thriller psychologiczny, który trzyma w napięciu od początku do końca. Nie ma tu słabszych momentów, ciężko było mi się oderwać, byłam ciekawa co zdarzy się za chwilę. Thriller należy do tych łagodniejszych (już sama nazwa serii nam to sugeruje). Autorka skupiła się bardziej na aspekcie psychologicznym, relacji ofiara-oprawca oraz rodzice-dziecko. Akcja dzieję się na dwóch płaszczyznach czasowych - obecnie, oraz we wspomnieniach głównej bohaterki. Te drugie od początku sugerują nam zakończenie, ale w przypadku tej powieści nie stanowi to dużego problemu bo i tak cały czas czekamy w napięciu jak rozwinie się akcja. Niestety zachowanie Susan, o której tu mowa, wybitnie mnie irytowało. Problem ten powtarza się zawsze, kiedy trafiam na bohaterki, dające się uwikłać w związek, który pozbawia je resztek godności. W tym przypadku niestety poziom zniewolenia kobiety przez mężczyznę osiągnął chyba apogeum. Chociaż ciężko jest mi uwierzyć, że ktoś może być aż tak głupi, w tym przypadku nie byłoby mowy o głównym, współczesnym wątku książki, gdyby nie ślepe oddanie Susan i jej związek z psychopatycznym oprawcą.
Trudno jest mi identyfikować się z bohaterem, który tak bardzo nie wierzy w siebie, daje sobą manipulować i boi się całego świata. Z jednej strony, zagłębiając się we wspomnienia bohaterki, współczujemy jej i próbujemy bronić  - w końcu po takim koszmarze któż z nas byłby normalny. Z drugiej jednak strony, miałam ochotę potrząsnąć bohaterką i zmusić ją do działania. Jej niepewność siebie i ślepa wiara w nieodpowiedniego człowieka sprawiła, że nigdy do końca nie mogła czuć się bezpiecznie. Jej wieczny lęk sprawił, że wszystkie realne obawy inni odbierali jako oznaki paranoi.
Bardzo lubię książki z tego gatunku. Uważam, że to naprawdę udany debiut! Powieść już zaczęła krążyć wśród rodziny i znajomych, bo z czystym sercem mogę ją polecić! I to nie tylko kobietom, panowie również szybko wciągną się w fabułę. Teraz pozostało mi tylko czekać na okazję, kiedy będę mogła zapoznać się z pozostałymi tytułami serii.

Ocena: 5/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: Accident
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 06.05.2014
Liczba stron: 424 
Seria: Kobieca strona thrillera
Oprawa: miękka