poniedziałek, 16 czerwca 2014

"Zdrada" Paulo Coelho


Opis:

Linda ma 31 lat. Wszyscy uważają, że ma wspaniałe życie. Mieszka w Szwajcarii, w jednym z najbezpieczniejszych państw świata. Jest w stałym związku. Ma kochającego męża, urocze i dobrze wychowane dzieci oraz świetną pracę dziennikarki. Jednak Linda zaczyna buntować się przeciw rutynie i przewidywalności swojego życia. Nie jest w stanie dłużej udawać, że jest szczęśliwa, gdy w rzeczywistości czuje jedynie apatię. Wszystko zmienia się, kiedy spotyka swojego byłego chłopaka. Jakub jest znanym politykiem, z którym Linda przeprowadza wywiad. Podczas spotkania budzi się w niej dawno zapomniane uczucie – pożądanie. Wbrew wszystkiemu Linda postanawia zdobyć dawną miłość. Chcąc osiągnąć swój cel, musi sięgnąć dna ludzkich uczuć, by na koniec odnaleźć szczęście. 

(źródło: wydawca - Drzewo Babel)


Moja przygoda z tym autorem rozpoczęła się dawno temu, kiedy wyszedł "Alchemik" i wszyscy zachwycali się jego mądrością. Niestety książka wywarła na mnie raczej negatywne wrażenie i na dłuższy czas pożegnałam się z twórczością Coelho. Wróciłam do niego przy okazji premiery książki "Weronika postanawia umrzeć". Nie pamiętam już czy ktoś mi ją polecił, czy zachęcił mnie opis. Po przeczytaniu jej byłam mile zaskoczona i stwierdziłam, że chyba powinnam dać Coelho szansę...
W kolejnych latach czytałam te pozycje, których opis mnie zainteresował, m.in. "Bridę", "Demona i pannę Prym", "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...", "Jedenaście minut" czy "Czarownicę z Portobello". Z tego co pamiętam, dwie ostatnie pozycje najbardziej przypadły mi do gustu. Tytułów, z którymi miałam okazję się zapoznać w ostatnich latach przypuszczalnie było więcej, niestety duża część z nich jest tak podobna, że zlewają się w jedno.
Historie przedstawiane przez autora bywają interesujące, pokazują inną kulturę, zwyczaje i ludzi zmagających się z życiowymi problemami. Niestety, moim głównym zarzutem wobec Coelho jest to, że wiele z jego "dzieł" to pseudofilozoficzny bełkot. Pod wielkimi słowami kryją się prawdy znane wszystkim od wieków. Nie wnoszą niczego do powieści, a jedynie sprawiają, że ta ciągnie się w nieskończoność... 
Jak było w przypadku "Zdrady"? Sięgnęłam po nią zachęcona opisem. Miałam dłuższą przerwę od twórczości Coelho, więc stwierdziłam "czemu nie?". Książka posiada niewiele ponad 200 stron, ale jej lektura momentami strasznie mi się dłużyła. Temat miłości, namiętności i zdrady jest jednym z częściej przerabianych w literaturze. Autor starał się dodać pikanterii całemu utworowi, wplatając w niego erotyczne sceny. Nie wiem czy spowodowane to jest falą książek, która po "Pięćdziesięciu twarzach Greya" zalała rynek wydawniczy, czy po prostu twórca uznał, że będą one pasowały do tematyki "Zdrady".
Niestety książka nie wniosła niczego nowego do mojego życia. Jestem pewna, że szybko zapomnę o czym w ogóle była... Komu mogę ją polecić? Fanom Coelho i tym, których interesuje sam mechanizm zdrady. Cieszę się, że mam ją już za sobą i jestem pewna, że ja i autor znów musimy od siebie odpocząć...

Ocena: 3/6

Dane techniczne:
 
Tytuł oryginału: Adultério/ ang. Adultery
Wydawnictwo: Drzewo Babel
Data wydania: 27 maja 2014
Liczba stron: 240

4 komentarze:

  1. Mimo prześlicznej okładki, chyba nie będę w stanie zmusić się do czytania Coelho. Podjęłam jedną próbę - było ok, ale każda następna książka to był wielki ból...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ma specyficzne książki... Można je pokochać albo znienawidzić :) Ja staram się dawać im szansę ale za ulubionego autora na pewno Coelho nie uznam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam kilka książek Coelho, ale pamiętam tylko jedną : " Weronika postanawia umrzeć" i ta mi się naprawdę podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Weronika..." była pierwszą, która mi się spodobała, ale wróciłam do niej po kilku latach i podobała mi się już nieco mniej :)

      Usuń