niedziela, 15 marca 2015

"Brud" Irvine Welsh



Opis:
Zdecydowanie nie jest to książka dla wrażliwców.
Bruce Robertson, detektyw edynburskiej policji, został okrzyknięty przez krytykę najgorszą kreaturą literacką od czasów Patricka Batemana, bohatera "American Psycho".

To kliniczny przypadek czystego drania, dla którego nie ma takiego świństwa, jakiego by bezinteresownie nie popełnił. Trawiony wieczną furią, brnie przez przydzieloną mu sprawę zabójstwa na tle rasowym, traktując nienawiść jak niezbędne do życia pożywienie. Dręczony przez chorobę i pasożyta, osaczony przez własne fobie i obsesje, daje się nieść wirowi wydarzeń, na którego dnie tkwi szaleństwo w czystej postaci.

Mroczna, odrażająca, momentami w obrzydliwy sposób zabawna historia o nienawiści, mizantropii oraz dręczeniu wszystkiego i wszystkich dookoła.

(źródło: replika.eu)


Zdecydowanie nie należę do wrażliwców. Horrory łykam w każdej postaci, niezależnie od stopnia ich obrzydliwości, potworności i mroczności. A "Brud" mnie zwyczajnie zniesmaczył i... zmęczył. 
Książkę polecił mi znajomy, który widocznie lubi nieco inny typ literatury. To było moje pierwsze spotkanie z autorem i chyba nie byłam na nie odpowiednio przygotowana. Długo zastanawiałam się co napisać o "Brudzie". Cały czas miałam w głowie jedno zdanie, doskonale podsumowujące całość - monologi tasiemca, którego posiada główny bohater, są najciekawsze z całej książki! Niestety nie było ich wystarczająco dużo. Całość męczyłam ponad miesiąc, chyba trochę sadomasochistycznie, bo mogłam ją odłożyć po 50 stronach i wziąć się za coś ciekawszego. 
Na początku byłam ciekawa jak rozwinie się cała historia. Problem w tym, że tam naprawdę się nic nie dzieje. Wieje nudą, która po dłuższym czasie sprawia, że myślami błądzi się gdzieś daleko. Głównym zamierzeniem autora było chyba obrzydzenie czytelnika, osobiście nie polecam lektury "Brudu" podczas spożywania posiłków. Bruce, wiecznie śmierdzący, niedomyty detektyw rasista niespecjalnie wzbudza sympatię. Ale chyba najgorsze były sceny seksu z takim typem. Generalnie jest to książka, która nic nie wnosi, obrzydza, nudzi i dla mnie nie była zabawna w żadnym momencie. Chyba po prostu taki typ humoru niespecjalnie do mnie trafia. Porównywanie Bruce'a do bohatera "American Psycho" jest dla tego drugiego bardzo krzywdzące! Choćbym chciała, nie potrafię w żaden sposób zachęcić Was do lektury! Ciężko jest mi również określić typ potencjalnego odbiorcy takiej literatury. Z pewnością jest to kwestia gustu, widziałam również pozytywne recenzje. Jestem bardzo ciekawa czy ktoś z Was czytał i jakie ma odczucia po lekturze. Jak dla mnie to była najsłabsza z przeczytanych w tym roku książek.

Fragment książki dostępny na stronie wydawnictwa: tutaj

Ocena:
3/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: Filth
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 14 października 2014
Liczba stron: 388
Oprawa: miękka + skrzydełka

1 komentarz:

  1. Skoro piszesz, że nie warto marnować czasu, to pewnie masz rację. A jadnak... no nie wiem, musiałabym przeczytać to coś, by obejrzeć film z aktorem, którego uwielbiam.
    Ach... nienawidzę takich momentów.
    Masz na prawdę pięknego bloga. Mówię tu o wyglądzie.
    Napisałaś recenzję genialnie. Twoje wrażenia są proporcjonalne do opisu, a takie recenzję najbardziej lubię. Na pewno odwiedzę twojego bloga jeszcze nie raz.
    Jeśli chcesz, wpadnij do mnie. Może znajdziesz coś, co cię zainteresuje.
    http://podrozemiedzyksiazkowe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń