środa, 17 lutego 2016

"Cynamonowe dziewczyny" Hanna Greń



Gdy tak leżała rozciągnięta w literę X, ze złotobrązowymi włosami rozsypanymi na poduszce, stanowiła kwintesencję jego pragnień. Należała do niego. Mógł z nią zrobić wszystko. 




Opis:
W Bielsku-Białej w dziwnych okolicznościach ginie policjant, który zajmował się sprawą morderstwa młodej dziewczyny. Ktoś chciał zostawić obok ciała tajemniczą wiadomość – różę bez kolców – lecz pomylił mieszkania. Czy na pewno był to morderca? Dlaczego wybrał inne drzwi? W śledztwie pojawia się coraz więcej pytań bez jasnych odpowiedzi. Morderca jest bardzo pewny siebie i czuje się bezkarny – mimo że policja odnajduje kolejne ciała jego ofiar, ciągle pozostaje poza kręgiem podejrzeń. Młode dziewczyny o podobnym wyglądzie są bezlitośnie kaleczone i wykorzystywane, a ich napastnik coraz częściej wyrusza na kolejne polowania. Dwóch młodych policjantów łączy siły, by z pomocą przyjaciół schwytać psychopatę, zanim ten skrzywdzi następną dziewczynę. By choć na krok zbliżyć się do sprawcy, uczynić go realnym, nadają mu imię, Yellowknifer. Czas pokaże kto ukrył się pod tym imieniem, czy jeszcze człowiek czy tylko sadystyczny potwór?

Wartka akcja, wciągająca fabuła, dosadny język, krwawe zbrodnie. Myślę, że jeszcze nie raz usłyszymy o tej autorce.
Anna Klejzerowicz, pisarka

„Cynamonowe dziewczyny” to powieść, która pochłania czytelnika nie tylko ciekawą intrygą i świetnie nakreślonymi postaciami bohaterów, ale i opisem relacji międzyludzkich. Hanna Greń stworzyła fascynującą kompilację kryminału z powieścią obyczajową, a całość doprawiła szczyptą bardzo ostrego pieprzu. Polecam.
Augusta Docher, pisarka


Czy istnieje zbrodnia doskonała? Patrząc na statystyki policyjne, można by dojść do wniosku, że owszem – istnieje. Nigdy jednak nie mamy 100% pewności, że to właśnie geniusz mordercy, a nie nieudolność organów ścigania, świadczy o sukcesie całego przedsięwzięcia. A co jeśli taki delikwent jest przekonany o swojej perfekcji i nie zamierza przejmować się detalami? Teoretycznie powinno to jedynie ułatwić sprawę policji. No chyba, że to jednak sprawca ma rację…
Hanna Greń, w swojej drugiej powieści, wiele uwagi poświęciła bohaterom oraz ich psychice. Doskonale wcieliła się zarówno w rolę tych złych (a mowa tu nie tylko o mordercy), jak i dobrych. Postacie są wiarygodne, świetnie scharakteryzowane, a ich zachowanie wzbudza wiele emocji w czytelniku. W większości to sympatyczni policjanci, którzy na co dzień oprócz „wielkich spraw”, zmagają się ze zwyczajnymi problemami, które i nam nie są obce. Nie brakuje im również poczucia humoru. Autorka stworzyła wiele zabawnych sytuacji, chwilowo odciągając uwagę od głównego wątku. Moją faworytką jest Petra, która mimo wielu przeciwności losu, nie traci pogody ducha. Zena również nie pozostaje w tyle, to wyjątkowo bojowa kobieta, która potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji – a jedna z nich będzie wyjątkowo zabawna!
Doskonałym pomysłem autorki było wskazanie mordercy nieco wcześniej niż na końcu książki. Dzięki temu zabiegowi możemy poznać również jego przemyślenia tuż po tym, jak zostaje zdemaskowany. Już wcześniej mamy możliwość na bieżąco śledzić jego czyny oraz myśli. Nie jest łatwo wcielić się w rolę kogoś tak bezwzględnego, jednak Pani Hanna doskonale poradziła sobie z tym wyzwaniem. To naprawdę duży atut powieści.
Po lekturze od razu nasunęło mi się skojarzenie z serią kryminalną o Lipowie autorstwa Kasi Puzyńskiej, którą to serię kocham całym sercem. Nie jest to jedynie kwestia gatunku, ale i pewnych szczegółów, takich jak bohaterowie – policjanci z komisariatu w mniejszej miejscowości, ich problemy i rozterki w życiu prywatnym, a także spora dawka humoru. Natomiast całość zwieńczona ciekawą sprawą, którą trudno rozwikłać czytelnikowi. Jednym słowem – kilka godzin dobrej zabawy z wyjątkowymi bohaterami, do których chce się wrócić.
Mam jedynie dwie uwagi, niemające  specjalnego wpływu na ogólny odbiór powieści. Patrząc na nasze realia, policjanci, których stworzyła autorka są zbyt dobrzy. Nie chodzi tu o ich charakter, a o wyniki w pracy. Doskonale wyciągają wnioski z kolejnych wskazówek, w szybkim tempie zbliżając się do rozwiązania całej sprawy. A taka Petra powinna gościć na każdym posterunku w Polsce, gwarantując błyskawiczne ujęcie dowolnego przestępcy. Druga kwestia, która mnie osobiście zaskoczyła to ilość fabuły, jaką zdradziła autorka z pierwszej części. Niestety swoją przygodę z twórczością Pani Hanny zaczęłam właśnie od „Cynamonowych dziewczyn”, ale z przyjemnością sięgnę również po „Cień sprzedawcy snów”. Szkoda, że tak wiele będę już wiedziała… Ale i tak jestem pewna, że warto!
Cieszę się, że polskie kryminalistki rosną w siłę. Z niecierpliwością czekam na kolejną powieść autorki, bo stworzyła bohaterów, za którymi człowiek tęskni, jak tylko skończy czytać ostatnie zdanie. Mam nadzieję, że Pani Hanna nie każe nam długo czekać.

Recenzja powstała przy współpracy z:


Ocena:
5+/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2016
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka ze skrzydełkami


2 komentarze: