niedziela, 10 stycznia 2016

Kobiety to czytają... rozkręcamy się! :)


Drugie spotkanie klubowe już za nami! Tym razem wzięłyśmy na cel ostatnią książkę Diane Chamberlain. To jedna z moich ulubionych autorek, nie mogłam się zatem doczekać lektury oraz wymiany wrażeń. Książka oczywiście nie zawiodła, tak samo jak wspaniałe dziewczyny, z którymi spędziłyśmy miłe chwile, delektując się przy okazji pysznymi deserami. ;) Do naszego grona dołączyła nowa klubowiczka, która mam nadzieję, dobrze się z nami bawiła. 
Podobnie jak na pierwszym spotkaniu, tak i tym razem nie mogłyśmy się nagadać. Wspólne pasje potrafią zbliżyć nawet zupełnie nieznane sobie osoby. To naprawdę fantastyczne! Tym bardziej uważam, że inicjatywa stworzenia lokalnych klubów dyskusyjnych to był strzał w dziesiątkę! 


Spotkanie odbyło się w gorącym okresie przedświątecznym, tym bardziej jestem pełna podziwu dla dziewczyn, że znalazły czas! A najlepsze jest to, że nie zwalniamy tempa - od razu wybrałyśmy kolejną książkę i termin spotkania. 


Uwaga!!!
Dla wszystkich zainteresowanych:

15 stycznia dyskutujemy o książce "Złączeni" Carol Cassela. Spotykamy się w Wedlu w Manufakturze o godz. 19.
Zapraszamy! 



wtorek, 5 stycznia 2016

Uratuj Planetę Zapomnianych Książek


Planeta Zapomnianych Książek - czytaj i zdobywaj nagrody!

Tajemniczy kataklizm doprowadził do zniknięcia wszystkich książek z powierzchni Planety
Zapomnianych Książek. Wraz z nimi mieszkańcy zostali pozbawieni źródła wiedzy, a ich
cywilizacja cofnęła się o kilkaset lat. Los planety nie jest jednak przesądzony. Możemy im
pomóc czytając, wypożyczając, a od teraz również oceniając książki.
Planeta Zapomnianych Książek, to gra internetowa umożliwiająca zdobywanie nagród za
podejmowanie działań związanych z czytelnictwem. Jeżeli korzystasz z bibliotek lub
księgarni, to jesteś na dobrej drodze do wygrania książek, czytników e-booków, tabletów i
wielu innych cennych nagród.
Każdy z graczy może wykonywać misje, zdobywać punkty i kolejne poziomy oraz poznawać
historię świata gry. Planeta Zapomnianych Książek to obecnie 3 poziomy graczy, ponad 50
różnych misji i ponad 30 odznak, które można otrzymać za ich wykonywanie, a ich liczba
ciągle rośnie.
Dzięki akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają, można pomóc Planecie Zapomnianych
Książek poznając książki polskich autorów. W poszczególnych lokalizacjach planety (np.
na forum miejskim) ukryto 10 książek objętych patronatem medialnym akcji Polacy nie
gęsi i swoich autorów mają. Za znalezienie każdej z nich gracz otrzyma 4 BookCoiny oraz
specjalną odznakę. Dodatkowo osoba, która pierwsza odnajdzie wszystkie książki i prześle
ich tytuły organizatorom gry otrzyma nagrodę książkową.
Planetę Zapomnianych Książek można znaleźć pod adresem PLANETA-ZK.PL.
Gra powstała dzięki inicjatywie Elżbiety Maruszczak i Marka Maruszczaka, członków
Fundacji To My. Do tej pory wygrała konkurs e-wolontariat, a uzyskane środki przeznaczono
na nagrody dla graczy. Planetę Zapomnianych Książek wspiera również ogólnopolska sieć
tanich księgarni Tak Czytam oraz portale BiblioNETka i Polacy nie gęsi i swoich autorów
mają.


Fabuła misji:
Odnajdź zagubione książki
Przejście ze skwaru pustynnego miasta do chłodnego mroku biblioteki przyprawia Cię o
dreszcze. Po chwili, kiedy twój wzrok przyzwyczaja się do panujących w budynku warunków,
dostrzegasz biurko, za którym siedzi bibliotekarz.
Kiedy podchodzisz bliżej mężczyzna zaczyna mówić tak, jakby kontynuował przerwaną
przed chwilą rozmowę. Być może pomylił Cię z kimś innym, ale nie zaszkodzi wysłuchać
tego co ma do powiedzenia.
Nie wszystkie książki docierają do biblioteki. Tragarze muszą gubić część z nich po drodze do
budynku. Jestem na to za stary. Ledwo widzę książki, które mam na biurku. Nie odnajdę
tomów, które do tej pory muszą być na wpół zakopane w pustynnym piasku. Może mógłbyś mi
pomóc?
Rozejrzyj się po Umastis i poszukaj jednej z dziesięciu zaginionych książek. Za odnalezienie
każdej z nich Pierwszy Bibliotekarz Umastis zapłaci Ci 2 BookCoiny.


Wraz z:
zapraszamy do gry! :)

piątek, 1 stycznia 2016

Podsumowanie roku 2015

To był bardzo pracowity rok! Byłam pewna, że tym razem nie sprostam wyzwaniu 52 książek...
Udało się - podgoniłam na sam koniec. :)
Oto co udało mi się przeczytać, a niżej krótkie podsumowanie:

2015

1.     „Grzeczna dziewczynka” Mary Kubica
2.     „Anioł śmierci” Lucia Puenzo
3.     „Oblicza grozy” opowiadania
4.     „Skrawki błękitu” Lois Lowry
5.     „Już czas” Jodi Picoult
6.     „Magiczne dwudziestolecie” Przemysław Semczuk
7.     „Brud” Irvine Welsh
8.     „Motylek” Katarzyna Puzyńska
9.     „Cząstka ciebie” Ella Harper
10.            „Więcej czerwieni” Katarzyna Puzyńska
11.            „Lardżelka” Wanda Szymanowska
12.            „Trzydziesta pierwsza” Katarzyna Puzyńska
13.            „Ciemno, prawie noc” Joanna Bator
14.            „Wielki błękit. Saga ognia i wody cz. 1” Jennifer Donnelly
15.            „Kiedyś byliśmy braćmi” Ronald H. Balson
16.            „Cena krwi” Tanya Huff
17.            „Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży” Philip Pullman
18.            „Ćpałem, chlałem i przetrwałem” Maciej Maleńczuk, Barbara Burdzy
19.            „Płaczący chłopiec” Agnieszka Bednarska
20.            „Ucząc psa czytać” Jonathan Carroll
21.            „Wiem o tobie wszystko” Claire Kendal
22.            „Córka zjadaczki grzechów” Melinda Salisbury
23.            „Blackout” Marc Elsberg
24.            „Poczęcie” Chase Novak
25.            „Ostatnie pięć dni” Julie Lawson Timmer
26.            „Czuły punkt” Dominika van Eijkelenborg
27.            „Cyganie. Spotkania z nielubianym narodem” Rolf Bauerdick
28.            „Panowie i damy” Terry Pratchett
29.            „Ofiarowana. Moje życie w sekcie scjentologów” Jenna Miscavige Hill
30.            „Znalezione nie kradzione” Stephen King
31.            „Z jednym wyjątkiem” Katarzyna Puzyńska
32.            „Pustułka” Katarzyna Berenika Miszczuk
33.            „Lewy brzeg” Anna Kasiuk
34.            „Park Jurajski” Michael Crichton
35.            „Cicho sza” Lisa Scottoline
36.            „[geim]” Anders de la Motte
37.            „Rage” Stephen King
38.            „Nawiedzony dom” Mitsukazu Mihara
39.            „Wściekły” Katarzyna Kebernik
40.            „Odd Thomas. Diabelski pakt” Dean Koontz
41.            „Grey” E.L. James
42.            „Między życiem a życiem” Jessica Shirvington
43.            „Dobry omen” Terry Pratchett
44.            „Dziewczyna w ciemności” Anna Lyndsey
45.            „Umiejętności społeczne twojego dziecka” Faye de Muyshondt
46.            „Po latach przed śmiercią” Makary Karo
47.            „Samotna” Lisa Gardner
48.            „To, co zostało” Jodi Picoult
49.            „Milcząca siostra” Diane Chamberlain
50.            „Wychowanie szczęśliwego dziecka w świetle rewolucyjnych odkryć    naukowych” Catherine Gueguen
51.            „Niebieskie sandały” Wanda Szymanowska
52.            „Złodziejka książek” Markus Zusak
53.            „Dar morza” Diane Chamberlain
54.            „Siódma dusza” Andrzej Wardziak

55.            „Chłopiec duch” Martin Pistorius


Najlepsze książki 2015 roku:
- "Grzeczna dziewczynka"
- "Już czas" 
- "Kiedyś byliśmy braćmi"
- "Płaczący chłopiec"
- "Znalezione nie kradzione"
- "Park Jurajski"
- "Cicho sza"
- "Między życiem a życiem"
- "Po latach przed śmiercią"
- "To, co zostało" - czytana po raz drugi (!)
- "Milcząca siostra"
- "Złodziejka książek"

Największe rozczarowania 2015 roku:
- "[geim]" - chyba miałam zbyt duże oczekiwania względem tej książki.
- "Grey" - przeczytałam z ciekawości - mniej irytująca niż wcześniejsza trylogia, ale i tak ciężko przebrnąć...
- "Ciemno, prawie noc" - strasznie długo ją męczyłam, przerost formy nad treścią, nudna i nijaka - chyba największy zawód tego roku.
- "Brud" - szczegóły w recenzji, książka okazała się zupełnie nie w moim guście.

Największe zaskoczenie 2015 roku:
- książki Kasi Puzyńskiej! Rewelacyjne - przywróciły mi wiarę w polskich autorów. Doskonale skonstruowane kryminały z intrygującą zagadką i bohaterami, do których chce się wracać!
- "Po latach przed śmiercią" - świetny polski (!) horror, czekam na kolejne tego autora.

To był bardzo różnorodny rok pod względem literatury - oprócz klasycznych powieści, w podsumowaniu znalazły się także reportaże, biografie, komiksy oraz... poradniki, od których zwykle trzymałam się z daleka. :)

Niestety nie udało mi się zrecenzować każdej z przeczytanych książek. Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim okazał się sporym szokiem, a doba nagle stała się za krótka na zrealizowanie wszystkich planów. Ale powoli uczę się organizacji czasu (mniej Facebooka, więcej książek :P). Być może uda mi się jeszcze zrecenzować któryś z powyższych tytułów. W razie potrzeby chętnie powiem kilka słów o danej książce.

Mam nadzieję, że w 2016 roku trafię na równie dobre tytuły. Powoli uczę się nie czytać niczego na siłę. Do tej pory nie umiałam odłożyć raz zaczętej książki... Ale jest tak dużo dobrej literatury, że szkoda marnować czas na coś, co nie przypadło nam do gustu!

Kochani!
W 2016 roku życzę Wam spełnienia najskrytszych marzeń, zarówno tych osobistych, jak i zawodowych. Mam nadzieję, że spędzicie wiele miłych chwil w towarzystwie dobrych książek - sobie również tego życzę! ;)

Kasia

wtorek, 29 grudnia 2015

"Siódma dusza" Andrzej Wardziak



Opis:

Historia pięciorga znajomych, którzy postanawiają spędzić pewien piątkowy wieczór w wiekowym domu, odziedziczonym po tragicznie zmarłym wuju jednego z chłopaków. Niestety szybko okazuje się, że w domu nie są sami, a wieczór wcale nie będzie spokojny. Jeden z bohaterów niemalże śmiertelnie się okalecza, a pozostali nie potrafią się odnaleźć w panującym chaosie. Podczas zwiedzania willi młodzi ludzie znajdują ukryty pokój, służący do nawiązywania kontaktów z zaświatami i to uruchamia lawinę kłopotów, które doprowadzają do tragedii...


Co się dzieje, kiedy grupa młodych ludzi ma wolną chatę (pokaźnych rozmiarów), wódkę, dragi i zero pomysłów na zabicie wolnego czasu? Może się okazać, że na nudę nie będą narzekać, a zabijanie stanie się jedną z nieplanowanych rozrywek!
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Andrzeja Wardziaka, a że powieści grozy biorę w ciemno, także i tym razem nie wahałam się ani chwili. Skończyło się zachwytem czy rozczarowaniem? Teraz, kiedy mogę przeanalizować wszystko na spokojnie myślę, że ocena mieści się gdzieś pośrodku skali. Nigdy nie ukrywałam, że mam ogromne oczekiwania w stosunku do horrorów, tym trudniej mnie ostatnio zadowolić. Ale śmiało mogę stwierdzić, że jest nieźle. 
Zacznijmy od plusów. Na samym początku muszę wspomnieć o okładce, chociaż podobno nie powinniśmy na jej podstawie oceniać książki... Autor projektu wykonał świetną robotę! Przyciąga uwagę potencjalnego czytelnika, nawiązuje do fabuły i wywołuje dreszcze. Widząc ją w księgarni, z pewnością nie przeszłabym obojętnie!
W przypadku tej książki ważny jest odbiorca. Nie wiem do jakiej grupy autor kierował powieść, ale ja, będąc nastolatką, byłabym nią zachwycona. Nie chodzi tylko o młody wiek bohaterów, chociaż pewnie ma to również swój wpływ, ale ogólnie o całą fabułę. Horror nie należy do gatunku ciężkich, raczej jest to mocniejsza powieść z dreszczykiem. Chociaż nie powiem, ze dwa momenty zrobiły na mnie spore wrażenie... Zachęcam do czytania jej w odpowiednich warunkach - nocą, najlepiej w jakimś domu na odludziu - dreszcze gwarantowane! Ogromny plus za klimat! Powieści o nawiedzonych domach należą chyba do moich ulubionych. Może nie do końca mamy tutaj do czynienia z typowym nawiedzeniem, ale kilka duchów plącze się w tę i z powrotem. Sama budowla robi niesamowite wrażenie - ogromna, ponura i niezwykle majestatyczna, schowana wśród drzew, na zupełnym odludziu, z mrocznym jeziorem, które również odgrywa tu znaczącą rolę. Jeśli dodamy do tego mgłę i burzę, mamy idealne warunki do straszenia młodych imprezowiczów! Coś jeszcze? Może "Blair Witch Project" na odstresowanie...?
Schemat jest oklepany, nie ma co do tego wątpliwości, ale dobry horror jest w stanie sam się obronić. Autor miał świetny pomysł na jednego z bohaterów - Tymka. Wszystkie zdarzenia z nim związane przyprawiają o dreszcze. Widać tu pewien powiew świeżości. Niestety losy reszty bohaterów zostały potraktowane po macoszemu i daremnie doszukiwać się w nich oryginalności. 
Motyw z telefonami bardzo przypadł mi do gustu. W dobie wszechobecnej technologii, taka wizja wydaje się wyjątkowo przerażająca. Ciekawy jest również wątek policjanta. To był świetny zabieg i naprawdę dałam się na końcu zaskoczyć!
Niestety było też kilka słabszych elementów. Rozwiązania niektórych wątków są zbyt krótkie. Całość wyjaśnia się na ostatnich stronach i czuję przez to lekki niedosyt. Zakończenie wydaje się pisane na szybko. Jest nagłe, krótkie i niewyczerpujące tematu (chociaż zaskakujące, nie powiem...).
Pewnie nie tylko mnie "Siódma dusza" skojarzyła się z filmami, bazującymi na podobnym schemacie. Grupa ludzi wyjeżdża na odludzie i muszą walczyć o życie z tajemniczym mordercą/siłami zła czy innym lichem. W tym przypadku dużo daje historia wujka, chociaż jest ona bardzo okrojona, jej rozwinięcie na pewno wiele wniosłoby do fabuły. 
Książkę polecam młodym (i nie tylko!) fanom powieści grozy. A w szczególności tym, którzy cenią sobie oryginalne rozwiązania i mroczny klimat. Spójrzcie na okładkę, czyż nie jest przerażająca..?!



Recenzja powstała przy współpracy z:


Ocena:
4/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Videograf
Data wydania: 10 listopada 2015
Liczba stron: 240
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

niedziela, 13 grudnia 2015

"Niebieskie sandały" Wanda Szymanowska



Opis:
Antonina zamienia zielone kalosze na niebieskie sandały i staje do walki o swoje szczęście.
Czy wreszcie je znajdzie?
Czy znów rozpęta wokół siebie obyczajową burzę?
Jak wykorzysta z trudem zdobytą wolność osobistą?
Czy możliwa jest prawdziwa miłość na pograniczu skrajnych religii i kultur?


Sięgając po książkę Pani Wandy, wiedziałam mniej więcej czego oczekiwać. Recenzowana przeze mnie wcześniej "Lardżelka" to lekka lektura, idealna na pochmurne dni i... pochmurny nastrój! "Niebieskie sandały" stanowią kontynuację "Zielonych kaloszy". Tym razem zaczęłam przygodę z główną bohaterką nietypowo, bo od drugiej części. Ale zupełnie nie przeszkadzało to w odbiorze całości. Powieść stanowi bowiem zgrabnie zbudowaną całość. Owszem, czasem byłam ciekawa co działo się przed, być może kiedyś będę miała okazję się przekonać.
Główna bohaterka, kobieta po pięćdziesiątce, trafia do Egiptu i... z miejsca kradnie serca tamtejszym mężczyznom. Będzie się to wiązało z wieloma zabawnymi sytuacjami. Autorka niezwykle dokładnie pokazała zderzenie dwóch zupełnie odmiennych kultur. Z jednej strony mamy wyzwoloną kobietę, która najchętniej robiłaby to, na co ma ochotę, z drugiej jednak strony musi choć trochę dopasować się do zasad panujących w miejscu, do którego trafiła. Jestem zachwycona szczegółowo opisanym życiem w Egipcie. Ich codzienne sprawy, ciekawostki kulinarne, specyficzne traktowanie płci przeciwnej - wszystko to sprawiło, że książkę czytało się jednym tchem. Po co komu przewodniki turystyczne, czy literatura podróżnicza, kiedy przed wyjazdem do Egiptu wystarczy sięgnąć po książkę Pani Wandy?! "Niebieskie sandały" to również doskonała lektura na zbliżające się mroźne zimowe wieczory! Opisy egipskich plaż sprawią, że od razu zrobi nam się cieplej!
Właściwie mam tylko jedno zastrzeżenie. Dotyczy ono objętości powieści. Kiedy przeczytałam ostatnie zdanie miałam wrażenie, że czegoś mi jeszcze brakuje. Historia kończy się nagle i niespodziewanie, a czytelnik czuje niedosyt. To dobra lektura na jeden, dwa wieczory. Szkoda, bo chętnie spędziłabym więcej czasu w towarzystwie bohaterki. Mam nadzieję, że Pani Wanda obdaruje nas kolejną historią, być może z jakiegoś innego egzotycznego miejsca...


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję autorce.

Ocena:
5/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Białe Pióro
Data wydania: październik 2015
Liczba stron: 130
Oprawa: miękka

sobota, 5 grudnia 2015

Pierwsze spotkanie klubu "Kobiety to czytają"



Są takie książki, o których aż chce się rozmawiać!


"Ta myśl zainspirowała nas do stworzenia pierwszego w Polsce, otwartego dla wszystkich kobiet, dyskusyjnego klubu książki.

Czy tak jak my lubisz rozmawiać o przeczytanych książkach? Czy zastanawiasz się: a co ja bym zrobiła na miejscu bohaterów, czy zachowałabym się podobnie, a może zupełnie inaczej? Czy książki są dla Ciebie nieustanną inspiracją? Czy szukasz w nich niebanalnych tematów, emocji i wzruszeń? Jeżeli odpowiedziałaś twierdząco na powyższe pytania, z pewnością znajdziesz tu książki, które pokochasz i o których będziesz chciała dyskutować bez końca."




Taką informację znajdziemy na stronie klubu. A ponieważ wszystkie mole książkowe lubią łączyć się w grupy, to i my odbyłyśmy pierwsze spotkanie klubowe "na żywo".
Jak było? Wyjątkowo...
Ponieważ kilka chorowitków nie dotarło, spotkałyśmy się małym gronem w łódzkim Matrasie (bardzo dziękujemy za gościnę i pyszną kawę!) znajdującym się w niedawno otwartym C.H. Sukcesja. Uzbrojone w klubowe przypinki i książki, zasiadłyśmy w wygodnych fotelach... i dyskusja potoczyła się jakbyśmy się znały od lat. :) Tak to już chyba bywa w gronie miłośników literatury. Rozmawiałyśmy o książce Jodi Picoult, "To, co zostało". To moja ulubiona powieść tej autorki, chociaż różni się nieco od pozostałych. Czytałam ją po raz drugi i zrobiła na mnie nie mniejsze wrażenie niż za pierwszym razem. To wyjątkowa książka, dotykająca niezwykle trudnych tematów. Na spotkaniu zastanawiałyśmy się co byśmy zrobiły na miejscu głównej bohaterki i czy większą karą dla zbrodniarza jest śmierć, czy długie życie, w którym nie może zaznać spokoju z powodu wyrzutów sumienia. Cudowna powieść! Naprawdę polecam...
Ale oczywiście rozmowa zahaczała również o inne tematy - ulubione książki, wydawnictwa, literaturę dziecięcą oraz wiele innych. Myślę, że dyskusja mogłaby trwać i trwać... Niestety, o 22 zamykali księgarnię i zmuszone byłyśmy się rozstać. Ale nie tracąc ani chwili, zaplanowałyśmy od razu kolejne spotkanie. Prawdopodobnie odbędzie się ono 18 grudnia, a dyskutować będziemy o "Darze morza", najnowszej książce Diane Chamberlain. Szczegółów wypatrujcie na fanpage'u oraz w grupie: Łodzianki to czytają. 
Nie mogę się doczekać następnego spotkania z dziewczynami. Mam nadzieję, że z każdym kolejnym będzie nas coraz więcej.