Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Replika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Replika. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

"Mroki łowisk" Anna Kasiuk

Opis:

ŁOWISKA – tom II
Miłość i czas nie zawsze leczą zadane rany...

Majka podejmuje wyzwanie, jakie rzuca jej los. Z wrodzonym sobie zapałem próbuje budować szczęśliwe życie w cieniu malowniczych pejzaży Łowisk. Spełnia marzenia o własnej poradni, miłości wymarzonego mężczyzny. Wydawać by się mogło, że jej historia jest baśnią współczesnego Kopciuszka...

Ale czy na pewno? Enigmatyczne zjawiska i magiczna atmosfera miejsca, które wybrała jako swoje na ziemi, kierują uwagę Majki na przedwieczną tajemnicę. Wszystko, co otrzymuje od losu, okupione jest ogromną ofiarą, a cena, jaką przyjdzie jej zapłacić za szczęście, może okazać się zbyt wysoka. Czy młoda pani psycholog znajdzie w sobie siłę, by stawić czoło nieznanym jej dotąd zjawiskom? Czy jej partner okaże się godnym przewodnikiem po zawiłościach tej historii i udzieli jej wsparcia wtedy, gdy będzie tego najbardziej potrzebować? Czy miejsce, które nazywa swoim domem, będzie nim na pewno?

Anna Kasiuk czaruje słowem, fabułą i bohaterami. Aż chce się przeżyć tę niezwykłą historię wraz z nimi. Jednocześnie należy uzbroić się w cierpliwość i otworzyć na to, czego nie da się ogarnąć umysłem i zdrowym rozsądkiem. Bo Łowiska mają swoje piękne, a także mroczne strony. Historia, która porusza serce, ale i funduje pewną dawkę strachu i niepokoju.
Agnieszka Lingas-Łoniewska, pisarka
(opis: wydawca)


Znacie to uczucie, kiedy jak najszybciej chcecie przeczytać książkę, ale jednocześnie macie ochotę dawkować sobie tę przyjemność tak, by trwała jak najdłużej? Jeśli tak, to już wiecie co czułam podczas lektury drugiej części serii o łowiskach. Gdyby jednak nie przekonał Was ten argument wystarczająco, to dodam jeszcze, że rzadko się zdarza, aby drugi tom był lepszy od pierwszego - a ten jest! Dlatego premiera trzeciego, będzie dla mnie dniem wyjątkowo oczekiwanym!
A cóż takiego zaserwowała nam autorka tym razem? Przede wszystkim miejsce, którego opis jest tak niezwykły, że cały czas miałam wrażenie jakbym tam była. Łowiska odczuwamy wszystkimi zmysłami. Nigdy nie lubiłam opisów przyrody, jednak tutaj tworzą całą atmosferę. A ta jest niezwykła - mroczna, tajemnicza, niebezpieczna. Jednocześnie odpycha i przyciąga. Nie można się jej oprzeć. Czujemy, że w powietrzu czai się coś złego, ale kuszenie jest tak intensywne, że nie możemy mu się przeciwstawić.
Cała historia wciąga nas od pierwszych stron. Jeśli zaczniemy, jesteśmy straceni, za nic nie będziemy w stanie się oderwać. Wielkim atutem jest niebanalna fabuła, intrygująca tajemnica i nietypowy wątek miłosny, który zauroczy nawet przeciwników epizodów romansowych w powieściach. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak z pozornie prostej fabuły i znanego schematu, autorka stworzyła coś tak niebanalnego! Z pewnością ogromna w tym zasługa otoczki: sekrety, rodzinne tajemnice, mrok łowisk i trójka bohaterów, którzy stanowią centrum całej akcji - ich wzajemne relacje wciąż się zmieniają zaskakując czytelnika. Mamy kilka pikantnych scen, ale podobnie jak w części pierwszej, zostały pokazane z wyczuciem. Nie ma co się nastawiać na Pana Greya. I całe szczęście, bo Paweł i Robert to nieporównywalnie ciekawsze postaci! Obydwaj są tak intrygujący, że przez całą lekturę nie mogłam wytypować swojego faworyta. Paweł jest mroczny, tajemniczy i nieprzewidywalny. Majce ciężko jest go rozgryźć mimo związku, który ich łączy. To taki typ, który pociąga wiele kobiet. Robert natomiast to idealny materiał na męża - spokojny opanowany, troskliwy. Ktoś, na kim można polegać w każdej sytuacji. Obydwaj zostali świetnie opisani i mimo różnic budzą sympatię czytelnika. Kojarzą mi się nieco z braćmi z serialu "Pamiętniki wampirów". Trochę inaczej sprawa wypada z Majką. Mnie osobiście odrobinę irytowała. Nie wiem z czego to wynika, być może wypada ona blado przy wyjątkowo charakternych braciach. Bohaterka jest dość nijaka, czasem wręcz wkurzająca, a z nią samą także decyzje, które podejmuje.
"Mroki łowisk" trudno jest podciągnąć pod jeden konkretny gatunek. Wydawałoby się, że to kolejne babskie czytadło o trudnym związku. Lektura lekka, łatwa i przyjemna. Nic bardziej mylnego! Przyjemność odbioru co prawda jest, i to ogromna, ale trzeba naszykować się, że wkroczymy na bardzo mroczny teren, a historia, która się z nim wiąże, przyprawia o gęsią skórkę... Dla mnie, fanki powieści grozy, jest to ogromna niespodzianka! Nie znajdziecie tu słodkich scen, które czasem przyprawiają czytelników o mdłości. W tej chwili powieści Anny Kasiuk są dla mnie numerem jeden wśród "kobiecej literatury obyczajowej". Czego możemy się jeszcze spodziewać? Zaskakujących zwrotów akcji - wydarzenia oraz uczucia bohaterów, zmieniają się jak w kalejdoskopie. Przygotujcie się na wzruszenia i osobiste dramaty postaci, które poruszą wrażliwą stronę duszy nawet największych twardzieli. 
Tak bardzo chciałabym się tam znaleźć... Jeśli istnieje takie miejsce, dajcie znać! 
Jak można było się spodziewać, pisarka kończy powieść w najmniej oczekiwanym momencie. Chciałabym móc dorwać się do kolejnego tomu, ale niestety, jeszcze przyjdzie mi trochę poczekać! Jestem pewna, że wbije mnie w fotel. Autorka bowiem, wbrew wszelkim zasadom, drugim tomem przebiła pierwszy, który już wtedy wysoko postawił poprzeczkę! Z niecierpliwością czekam na zakończenie tej niezwykłej historii i jeszcze raz gratuluję Pani Annie wyjątkowej wyobraźni i talentu do budowania niepowtarzalnej atmosfery w powieści.  

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Replika.

Ocena:
5+/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 15 maja 2016
Liczba stron: 448
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

środa, 17 lutego 2016

"Cynamonowe dziewczyny" Hanna Greń



Gdy tak leżała rozciągnięta w literę X, ze złotobrązowymi włosami rozsypanymi na poduszce, stanowiła kwintesencję jego pragnień. Należała do niego. Mógł z nią zrobić wszystko. 




Opis:
W Bielsku-Białej w dziwnych okolicznościach ginie policjant, który zajmował się sprawą morderstwa młodej dziewczyny. Ktoś chciał zostawić obok ciała tajemniczą wiadomość – różę bez kolców – lecz pomylił mieszkania. Czy na pewno był to morderca? Dlaczego wybrał inne drzwi? W śledztwie pojawia się coraz więcej pytań bez jasnych odpowiedzi. Morderca jest bardzo pewny siebie i czuje się bezkarny – mimo że policja odnajduje kolejne ciała jego ofiar, ciągle pozostaje poza kręgiem podejrzeń. Młode dziewczyny o podobnym wyglądzie są bezlitośnie kaleczone i wykorzystywane, a ich napastnik coraz częściej wyrusza na kolejne polowania. Dwóch młodych policjantów łączy siły, by z pomocą przyjaciół schwytać psychopatę, zanim ten skrzywdzi następną dziewczynę. By choć na krok zbliżyć się do sprawcy, uczynić go realnym, nadają mu imię, Yellowknifer. Czas pokaże kto ukrył się pod tym imieniem, czy jeszcze człowiek czy tylko sadystyczny potwór?

Wartka akcja, wciągająca fabuła, dosadny język, krwawe zbrodnie. Myślę, że jeszcze nie raz usłyszymy o tej autorce.
Anna Klejzerowicz, pisarka

„Cynamonowe dziewczyny” to powieść, która pochłania czytelnika nie tylko ciekawą intrygą i świetnie nakreślonymi postaciami bohaterów, ale i opisem relacji międzyludzkich. Hanna Greń stworzyła fascynującą kompilację kryminału z powieścią obyczajową, a całość doprawiła szczyptą bardzo ostrego pieprzu. Polecam.
Augusta Docher, pisarka


Czy istnieje zbrodnia doskonała? Patrząc na statystyki policyjne, można by dojść do wniosku, że owszem – istnieje. Nigdy jednak nie mamy 100% pewności, że to właśnie geniusz mordercy, a nie nieudolność organów ścigania, świadczy o sukcesie całego przedsięwzięcia. A co jeśli taki delikwent jest przekonany o swojej perfekcji i nie zamierza przejmować się detalami? Teoretycznie powinno to jedynie ułatwić sprawę policji. No chyba, że to jednak sprawca ma rację…
Hanna Greń, w swojej drugiej powieści, wiele uwagi poświęciła bohaterom oraz ich psychice. Doskonale wcieliła się zarówno w rolę tych złych (a mowa tu nie tylko o mordercy), jak i dobrych. Postacie są wiarygodne, świetnie scharakteryzowane, a ich zachowanie wzbudza wiele emocji w czytelniku. W większości to sympatyczni policjanci, którzy na co dzień oprócz „wielkich spraw”, zmagają się ze zwyczajnymi problemami, które i nam nie są obce. Nie brakuje im również poczucia humoru. Autorka stworzyła wiele zabawnych sytuacji, chwilowo odciągając uwagę od głównego wątku. Moją faworytką jest Petra, która mimo wielu przeciwności losu, nie traci pogody ducha. Zena również nie pozostaje w tyle, to wyjątkowo bojowa kobieta, która potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji – a jedna z nich będzie wyjątkowo zabawna!
Doskonałym pomysłem autorki było wskazanie mordercy nieco wcześniej niż na końcu książki. Dzięki temu zabiegowi możemy poznać również jego przemyślenia tuż po tym, jak zostaje zdemaskowany. Już wcześniej mamy możliwość na bieżąco śledzić jego czyny oraz myśli. Nie jest łatwo wcielić się w rolę kogoś tak bezwzględnego, jednak Pani Hanna doskonale poradziła sobie z tym wyzwaniem. To naprawdę duży atut powieści.
Po lekturze od razu nasunęło mi się skojarzenie z serią kryminalną o Lipowie autorstwa Kasi Puzyńskiej, którą to serię kocham całym sercem. Nie jest to jedynie kwestia gatunku, ale i pewnych szczegółów, takich jak bohaterowie – policjanci z komisariatu w mniejszej miejscowości, ich problemy i rozterki w życiu prywatnym, a także spora dawka humoru. Natomiast całość zwieńczona ciekawą sprawą, którą trudno rozwikłać czytelnikowi. Jednym słowem – kilka godzin dobrej zabawy z wyjątkowymi bohaterami, do których chce się wrócić.
Mam jedynie dwie uwagi, niemające  specjalnego wpływu na ogólny odbiór powieści. Patrząc na nasze realia, policjanci, których stworzyła autorka są zbyt dobrzy. Nie chodzi tu o ich charakter, a o wyniki w pracy. Doskonale wyciągają wnioski z kolejnych wskazówek, w szybkim tempie zbliżając się do rozwiązania całej sprawy. A taka Petra powinna gościć na każdym posterunku w Polsce, gwarantując błyskawiczne ujęcie dowolnego przestępcy. Druga kwestia, która mnie osobiście zaskoczyła to ilość fabuły, jaką zdradziła autorka z pierwszej części. Niestety swoją przygodę z twórczością Pani Hanny zaczęłam właśnie od „Cynamonowych dziewczyn”, ale z przyjemnością sięgnę również po „Cień sprzedawcy snów”. Szkoda, że tak wiele będę już wiedziała… Ale i tak jestem pewna, że warto!
Cieszę się, że polskie kryminalistki rosną w siłę. Z niecierpliwością czekam na kolejną powieść autorki, bo stworzyła bohaterów, za którymi człowiek tęskni, jak tylko skończy czytać ostatnie zdanie. Mam nadzieję, że Pani Hanna nie każe nam długo czekać.

Recenzja powstała przy współpracy z:


Ocena:
5+/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2016
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka ze skrzydełkami


środa, 26 sierpnia 2015

"Lewy brzeg" Anna Kasiuk



Opis:

Czy uczucie, które ich połączyło, jest jedynie zapowiedzią ciążącej na nich klątwy?

Paweł całe życie wierzył, że jego rodzina padła ofiarą uroku. Za cel powziął sobie odnalezienie kobiety, która – jak wierzył – odpowiedzialna była za śmierć jego rodziców. Zamiast niej odnalazł jednak jej córkę. Wiedziony pragnieniem zemsty, nie spodziewał się, jak ta znajomość się dla niego zakończy. Czyżby dziewczyna była zaledwie kolejną ofiarą klątwy? Widmo dawno zmarłej tajemniczej Matyldy zdaje się to potwierdzać…

Dla Majki tymczasem, niespodziewane pojawienie się w jej życiu Pawła będzie zapowiedzią wielkich zmian. Chciałaby tylko wiedzieć, czy będą to zmiany na lepsze. Jego niedwuznaczne zachowanie wywołuje w kobiecie wiele wątpliwości co do prawdziwych intencji mężczyzny. Co tak naprawdę Paweł do niej czuje? I kim jest tajemnicza piękność, która od niedawna nawiedza Majkę w snach? Może prawda wyjdzie na jaw w rodzinnym domu Pawła, w urokliwych Łowiskach, które zdają się przyciągać bohaterów niczym magnes.

(źródło: wydawca)

Czego możemy się spodziewać słysząc hasło literatura kobieca? Najczęściej romansu dwojga ludzi, randek, kilku westchnień i szczęśliwego zakończenia. Byłby to jednak krzywdzący opis, ponieważ płeć piękna żądna jest również innych emocji. Wystarczy spojrzeć na twórczość Jodi Picoult czy Diane Chamberlain, moich ulubionych pisarek zagranicznych. Ich powieści również zaliczane są do nurtu literatury kobiecej, a dzieje się tam więcej niż w przeciętnej powieści sensacyjnej. 
"Lewy brzeg" mógł być zwyczajną powieścią obyczajową o życiu każdej z nas. Praca, dom, codzienne obowiązki i problemy rodzinne. Kto tego nie zna? Ale w tą codzienną monotonię bohaterki wkrada się tajemniczy mężczyzna. Czyli będzie romans - myślimy. A jednak nie do końca! Autorka postanowiła zaskoczyć czytelników serwując opowieść, w którą wkrada się tajemnica i bohater z mroczną i nieodgadnioną przeszłością. Taką literaturę kobiecą to ja lubię!
Na początek - czego możemy się spodziewać? Będzie uczucie, przystojny bohater z mroczną przyszłością i niebezpiecznym zajęciem, oraz trochę erotyki, ale przyjemnej w odbiorze, bez przesadnego epatowania. Do tego wszystkiego możemy dodać jeszcze cudowne miejsce na odludziu opisane prze autorkę, oraz... klątwę!
Jeszcze taka mała dygresja, która nasunęła mi się podczas lektury. Jak bardzo niektóre książki potrafią na nas wpłynąć. Podczas jednej ze scen bohaterka przygryza wargę, moja reakcja była natychmiastowa - tylko nie to! "Pięćdziesiąt twarzy Greya" będzie mnie prześladowało do końca życia! ;)
Nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała dla równowagi znaleźć również jakichś minusów. Mam wrażenie, że zachowanie Majki po poznaniu Pawła jest dość nietypowe. Oczywiście nigdy nie wiemy jak sami zachowalibyśmy się w danej sytuacji, ale tutaj coś mi nie pasowało. Na początku boi się go, podejrzewa, że ją śledzi i ma wobec niej złe zamiary, po czym mija chwila i ufa mu całkowicie, prosząc go o pomoc w dosyć poważnej sprawie. Zastanowiło mnie wtedy jedno - czy Majka nie ma żadnych znajomych poza swoją bliską przyjaciółką? Myślę, że w takiej sytuacji nawet dalszy znajomy byłby lepszy niż potencjalny wróg. Niemniej całe wydarzenie ma wpływ na dalsze losy bohaterów, dlatego prawdopodobnie autorka zdecydowała się na taki rozwój wydarzeń. 
Powieść Anny Kasiuk to pierwszy tom serii Łowiska, w związku z tym nie dowiemy się wszystkiego, musimy uzbroić się w cierpliwość i poczekać na ciąg dalszy. A zdradzę Wam, że książka kończy się w takim momencie, że sama nie mogę się już doczekać kontynuacji. 


O autorce:


Razem z rodziną mieszka w małym domku pod Warszawą.
Pisanie początkowo było dla niej jedynie odskocznią od codzienności. W tej chwili wpisało się już w jej codzienny rytuał.
Z wykształcenia magister ubezpieczeń, na co dzień pracuje w międzynarodowym koncernie jako planistka.

(źródło: lubimyczytac.pl)


Ocena:
5/6

Dane techniczne: 
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: wrzesień 2015
Oprawa: miękka

niedziela, 15 marca 2015

"Brud" Irvine Welsh



Opis:
Zdecydowanie nie jest to książka dla wrażliwców.
Bruce Robertson, detektyw edynburskiej policji, został okrzyknięty przez krytykę najgorszą kreaturą literacką od czasów Patricka Batemana, bohatera "American Psycho".

To kliniczny przypadek czystego drania, dla którego nie ma takiego świństwa, jakiego by bezinteresownie nie popełnił. Trawiony wieczną furią, brnie przez przydzieloną mu sprawę zabójstwa na tle rasowym, traktując nienawiść jak niezbędne do życia pożywienie. Dręczony przez chorobę i pasożyta, osaczony przez własne fobie i obsesje, daje się nieść wirowi wydarzeń, na którego dnie tkwi szaleństwo w czystej postaci.

Mroczna, odrażająca, momentami w obrzydliwy sposób zabawna historia o nienawiści, mizantropii oraz dręczeniu wszystkiego i wszystkich dookoła.

(źródło: replika.eu)


Zdecydowanie nie należę do wrażliwców. Horrory łykam w każdej postaci, niezależnie od stopnia ich obrzydliwości, potworności i mroczności. A "Brud" mnie zwyczajnie zniesmaczył i... zmęczył. 
Książkę polecił mi znajomy, który widocznie lubi nieco inny typ literatury. To było moje pierwsze spotkanie z autorem i chyba nie byłam na nie odpowiednio przygotowana. Długo zastanawiałam się co napisać o "Brudzie". Cały czas miałam w głowie jedno zdanie, doskonale podsumowujące całość - monologi tasiemca, którego posiada główny bohater, są najciekawsze z całej książki! Niestety nie było ich wystarczająco dużo. Całość męczyłam ponad miesiąc, chyba trochę sadomasochistycznie, bo mogłam ją odłożyć po 50 stronach i wziąć się za coś ciekawszego. 
Na początku byłam ciekawa jak rozwinie się cała historia. Problem w tym, że tam naprawdę się nic nie dzieje. Wieje nudą, która po dłuższym czasie sprawia, że myślami błądzi się gdzieś daleko. Głównym zamierzeniem autora było chyba obrzydzenie czytelnika, osobiście nie polecam lektury "Brudu" podczas spożywania posiłków. Bruce, wiecznie śmierdzący, niedomyty detektyw rasista niespecjalnie wzbudza sympatię. Ale chyba najgorsze były sceny seksu z takim typem. Generalnie jest to książka, która nic nie wnosi, obrzydza, nudzi i dla mnie nie była zabawna w żadnym momencie. Chyba po prostu taki typ humoru niespecjalnie do mnie trafia. Porównywanie Bruce'a do bohatera "American Psycho" jest dla tego drugiego bardzo krzywdzące! Choćbym chciała, nie potrafię w żaden sposób zachęcić Was do lektury! Ciężko jest mi również określić typ potencjalnego odbiorcy takiej literatury. Z pewnością jest to kwestia gustu, widziałam również pozytywne recenzje. Jestem bardzo ciekawa czy ktoś z Was czytał i jakie ma odczucia po lekturze. Jak dla mnie to była najsłabsza z przeczytanych w tym roku książek.

Fragment książki dostępny na stronie wydawnictwa: tutaj

Ocena:
3/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: Filth
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 14 października 2014
Liczba stron: 388
Oprawa: miękka + skrzydełka

niedziela, 22 lutego 2015

"Oblicza grozy"

Opis:
Horror ma wiele obliczy. Mogą one wzbudzić niepokój, lęk, obrzydzenie, zdziwienie, nierzadko mogą też rozbawić. Niniejsza książka to niezwykle bogaty przekrój konwencji grozy. Zawiera premierowe opowiadania najbardziej znanych polskich autorów gatunku, takich jak Dawid Kain, Krzysztof Maciejewski, Robert Cichowlas, Łukasz Radecki (i wielu innych!), którzy udowadniają, że żadna twarz horroru nie jest im straszna. Przeczytacie historie z rodzaju gore, weird, bizarro, slasher, zombie, horror psychologiczny, animal attack czy ghost story. Gwarantowana różnorodność również jeśli chodzi o formę! Drabble, klasyczne opowiadanie, nowela – zero ograniczeń! A na dokładkę przygotujcie się na niepublikowane wcześniej w Polsce opowiadanie mistrza światowej grozy - Grahama Mastertona! 


Mamy świetnych polskich autorów! Opowiadania "Oblicza grozy" jedynie utwierdziły mnie w tym przekonaniu. Replika wydaje zbiory, na które warto zwrócić uwagę! Podczas lektury poznałam nowe nazwiska i już teraz wiem, że sięgnę po inne ich dzieła. Oczywiście, jak to z opowiadaniami bywa - są lepsze i gorsze. Nie ma sensu abym skupiała się na każdym z nich. W sumie mamy 18 pisarzy, z czego tylko dwie reprezentantki płci pięknej, oraz samego mistrza - Grahama Mastertona. Jego tekst jest jedynym niepolskojęzycznym w całym zbiorze. I muszę przyznać, że tym razem miał on ogromną konkurencję! Inne opowiadania zrobiły na mnie większe wrażenie. Kogo by tu pochwalić? :)
Już pierwsze opowiadanie - "Huda" Jacka M. Rostockiego - zapada w pamięć i daje nadzieję na mile spędzony wieczór w doborowym towarzystwie. Oczywiście nie polecam czytania horrorów kiedy spędzamy samotny wieczór w domu z trzeszczącą podłogą i wiatrem hulającym za oknem. No chyba, że ktoś lubi się bać... ;)
Dzięki "Vade-macum" Łukasza Radeckiego poznałam nowego autora, którego nazwiska nie podał, jednak przekazał w tekście kilka wskazówek. "Zombie love" Karoliny Kaczkowskiej zszokowało mnie, pewnie zgodnie z założeniem, jednak po dokładniejszym przemyśleniu stwierdziłam, że jestem na nie. Nawet podsunęłam je mojej drugiej połówce i on również stwierdził, że nie widzi sensu pisania czegoś takiego... Osobiście żałuję, że nie zastąpiono go jakimś innym tekstem, który trzymałby poziom pozostałych. Za to jednym z najlepszych opowiadań jest "Armia ocalenia" Roberta Cichowlas - niezwykła wizja świata opanowanego przez dinozaury. Kiedyś je uwielbiałam, jak widać pozostał gdzieś sentyment do tych wielkich gadów. "Rozumiesz, skarbeńku" Tomasza Siwiec odwołuje się do nieco innego pojęcia strachu, ale przez swój realizm, wydaje się jednym z najbardziej przerażających opowiadań w całym zbiorze. Podobnie w następnym tekście - "Nieczas" Tomasza Czarnego. z zaskakującym zakończeniem. "Miłość zaklęta w kamieniu" Łukasza Henela również zapadła mi w pamięć. Autor stworzył świetną historię, od której nie można się oderwać. Głównym bohaterem jest ksiądz, podobnie jak w kolejnym opowiadaniu - "Twoje martwe skronie" Jacka Piekiełko. To kolejny tekst, który warto wyróżnić. Jak widać, chwalę większość autorów, może po prostu powinnam napisać, że warto sięgnąć po "Oblicza grozy"? :) Chciałabym jednak zwrócić uwagę na teksty, które szczególnie zwróciły moją uwagę. A dalej wciąż na najwyższym poziomie... "Klatka" Michała Stonawskiego jest nieco zakręcona i trzeba uważnie czytać, aby się nie pogubić. "ŻyczeNIE" Krzysztofa T. Dąbrowskiego sprawiło, że płakałam ze śmiechu! Jak ja uwielbiam taki rodzaj humoru! Coś wspaniałego... Chcę więcej! Następne opowiadanie - "Adam i Ewa" Sylwii Błach, to jedna z przyczyn, dla których sięgnęłam w ogóle po "Oblicza grozy". Sylwia to sympatyczna młoda pisarka, z której twórczością zapoznałam się przy okazji lektury "Bo śmierć to dopiero początek". Byłam bardzo ciekawa jej opowiadania. I nie zawiodłam się. Ale zastanawia mnie fakt, że dwa najbardziej perwersyjne opowiadania wyszły spod pióra kobiet! :) Zwieńczeniem zbioru jest wspomniana wcześniej "Noc Wendigo" samego Grahama Mastertona. Nie będę się rozwodzić - tekst nie przypadł mi do gustu. Ale wyjątkowo mnie to cieszy bo nasi autorzy okazali się znakomici. Oby tak dalej!


Ocena:
5/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 8 października 2014
Liczba stron: 352
Oprawa: miękka

czwartek, 22 stycznia 2015

"Anioł śmierci" Lucia Puenzo



Opis:
ROK 1945. Najgroźniejsi zbrodniarze wojenni, m.in. Josef Mengele, przedostają się na tereny nieobjęte ekstradycją.

ROK 1960. Rodzina z trójką dzieci przemierza Pustynię Patagońską, by objąć spadek po zmarłej krewnej. Spotykają urokliwego, dystyngowanego Niemca, który podaje się za specjalistę od genetyki i ofiarowuje pomoc w leczeniu 12-letniej Lilith, co nieodwracalnie zmieni jej życie…
Tak rozpoczyna się mrożące krew w żyłach spotkanie z potworem, który przybierając ludzką twarz, wkracza w intymny świat niczego niepodejrzewającej rodziny.

Na podstawie książki powstał film, który był:
- argentyńskim kandydatem do Oscara za rok 2013,
- zdobywcą 10 nagród Argentyńskiej Akademii Filmowej. W tym dwie statuetki trafiły do Lucíi Puenzo, za najlepszy film i reżyserię,
- brał udział w festiwalu w Cannes, w sekcji Un Certain Regard.

(opis: replika.eu)



"Anioł śmierci" to książka, na którą czekałam od kiedy pojawiła się w zapowiedziach. Kilka miesięcy temu miałam możliwość zapoznania się z dwoma tytułami, które przedstawiały prawdziwą historię jednego z najokrutniejszych zbrodniarzy wojennych - Josefa Mengele. Jedną z nich są wspomnienia ofiary, której udało się ocaleć (recenzja tutaj) - "Przetrwałam. Życie ofiary Josefa Mengele", druga natomiast ukazuje fakty z jego życia, włącznie z tym, co działo się po wojnie - "Josef Mengele. Doktor z Auschwitz". Niestety ta nie doczekała się recenzji ponieważ towarzyszyła mi w szpitalu przed porodem i siłą rzeczy nie zapamiętałam z niej zbyt wiele. :)
Lucia Puenzo postanowiła stworzyć fikcyjną rodzinę i połączyć jej los z jednym z najbardziej okrutnych zbrodniarzy wojennych. Historia, którą przedstawiła, mogła się wydarzyć, gdyż tak naprawdę nie wiadomo co działo się z Mengele po jego ucieczce. Niestety istnieje możliwość, że spotkał na swojej drodze ludzi, którzy nieświadomi zagrożenia, stali się jego ofiarami. Elegancki, kulturalny, wykształcony mężczyzna w średnim wieku, oferujący swoją pomoc ludziom pozbawionym nadziei na wyleczenie? Obawiam się, że owładnięty żądzą stworzenia istoty doskonałej, nie zaprzestał swoich koszmarnych eksperymentów. 
Tematyka książki okazała się niezwykle interesująca, ale... No właśnie! Czuję niedosyt. Całość wydaje się zbyt krótka a temat niewyczerpany. Kilka wątków można było jeszcze rozwinąć. Postacie są nijakie, a główny bohater nie jest tak przerażający jak być powinien. Mimo tych minusów, całość czyta się szybko. Być może miałam zbyt duże oczekiwania po przeczytaniu pochlebnych recenzji. Ostatecznie moja ocena jest pozytywna bo autorce udało się nas wciągnąć w historię, którą przedstawiła. Najbardziej żałuję, że Puenzo nie zagłębiła się bardziej w psychikę postaci. To mogła być naprawdę mrożąca krew w żyłach historia...


Ocena: 5-/6


Dane techniczne:
Tytuł oryginału: Wakolda
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 30 sierpnia 2014
Liczba stron: 288
Oprawa: miękka + skrzydełka