Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 lipca 2017

Lipcowe spotkanie klubu Kobiety to czytają.


Mimo sezonu urlopowego, udało nam się w końcu spotkać. Po raz kolejny zmieniłyśmy miejsce, ale czuję, że tym razem był to strzał w dziesiątkę! Chatka Ech to magiczne miejsce, w którym można zupełnie oderwać się od rzeczywistości! Przemiła obsługa, ręcznie spisane menu w zeszycie z okładką "Ani z Zielonego Wzgórza", setki bibelotów, które nadają charakteru całemu miejscu, a do tego wyborne desery i pyszne herbaty... Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, myślę, że dziewczyny zgodzą się ze mną. 
Do naszego składu dołączyła nowa członkini. To już drugie spotkanie z nowa kobietą czytającą, bardzo mnie to cieszy! Książkę wybrałyśmy naprawdę ciężką, ale dyskusja tak się rozwinęła, że wyszłyśmy przed samym zamknięciem lokalu.
Przeczytałam wiele klubowych powieści, ale chyba żadna nie wstrząsnęła mną tak, jak "Dobroć nieznajomych". Tematyka, której podjęła się autorka, jest bardzo trudna, ale jednocześnie niezwykle ważna. Książki tego typu pozwalają uświadomić społeczeństwu, że problem molestowania nieletnich istnieje i to nie tylko w filmach, ale niestety także wokół nas. Mimo, że było to moje pierwsze spotkanie z tą pisarką, nie mogłam się oderwać od powieści - przerażała, a jednocześnie przyciągała jak magnes. Nie wszystkim podobało się zakończenie, ale jednogłośnie stwierdziłyśmy, że to kolejna bardzo dobra książka klubowa.
Oto kilka zdjęć z tego magicznego miejsca:










Jeśli któraś z pań chciałaby dołączyć do naszych spotkań, 
to serdecznie zapraszamy! :)

wtorek, 18 sierpnia 2015

"Panowie i damy" Terry Pratchett


Opis:

Jest gorąca letnia noc.
Kręgi zbożowe otwierają się wszędzie, nawet na hodowli rzeżuchy Pewseya Ogga, lat cztery.
A Magrat Garlick, czarownica, rankiem ma wyjść za mąż...
Wszystko powinno być jak we śnie.
Ale Lancrański Zespół Tańca Morris upija się przy magicznych kamieniach i elfy wracają, przynosząc ze sobą wszystko to, co tradycyjnie łączy się z ich czarowną, migotliwą krainą: okrucieństwo, porwania, złośliwość i złość, straszne morderstwa. Babcia Weatherwax i jej mały, kłótliwy sabat ma tym razem pełne ręce roboty...
Pełna obsada drugoplanowa: krasnoludy, magowie, trolle, tancerze morrisa oraz jeden orangutan. Mnóstwo trali-dida-nonny-nonny i wszędzie pełno krwi.
(źródło: wydawca)


Pratchett to autor bardzo specyficzny. Albo się go pokocha za oryginalną twórczość, albo w żadnym wypadku nie sięgnie po kolejną książkę. Ja swoją przygodę z serią Świat Dysku rozpoczęłam od tytułu "Trzy wiedźmy", który do tej pory uważam za jeden z lepszych. Po powieść autora sięgam od czasu do czasu, zawsze kiedy szukam czegoś lekkiego na poprawę humoru. Ale nie wyobrażam sobie maratonu ze wszystkimi tomami, zwłaszcza, że trochę ich jest... Jeżeli dobrze kojarzę to około 40. Niestety, Pratchett zmarł w marcu i bardzo żałuję, że kiedyś nie pozostanie mi już żaden tytuł, którego bym nie znała.
Dla tych, którym twórczość autora jest zupełnie obca nakreślę mniej więcej obraz Świata Dysku. Po wszechświecie płynie wielki żółw, A'Tuin, na skorupie którego stoją cztery słonie. To ich grzbiety podtrzymują świat w kształcie dysku. A co tam się dzieje... Znajdziemy chyba wszystkie możliwe postaci znane już ludzkości oraz wiele stworzonych przez autora. Kolejne tomy skupiają się wokół różnych wątków. Mamy kilka części o czarownicach z Lancre, które należą do moich ulubionych, a także kilka o Rincewindzie, o Śmierci, o Straży Miejskiej i inne. To, co jest niezmienne u Pratchetta to duża dawka humoru. Jest to jednak humor bardzo specyficzny i pewnie nie każdemu przypadnie do gustu. Ja z każdą kolejną książką cenię go coraz bardziej.
"Panowie i damy" przedstawiają nam niezwykłą rasę elfów, ale zanim wkroczą one do akcji, mamy małe zamieszanie w świecie wiedźm. Najmłodsza z nich wychodzi za mąż, ale ma w związku z tym wiele wątpliwości, najstarsza szykuje się na śmierć, do tego pojawiają się samozwańcze młodociane czarownice, które narobią strasznego bałaganu. Jak to często u Pratchetta bywa - jeden wielki chaos i zamieszanie. Przede wszystkim jednak ogromna dawka dobrego, chociaż czasem absurdalnego humoru.
Najlepiej przetestować którąś z powieści autora. Jeśli pokochacie jedną, pokochacie i pozostałe. Szczególnie polecam na szare, smutne i depresyjne jesienne dni. Nie znajdziecie lepszego środka na poprawę humoru! No może przyda się jeszcze kubek gorącej czekolady i ciepły koc...

Ocena:
5/6

Dane techniczne:
Cykl: Świat Dysku
Tytuł oryginału: Lords and Ladies
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 6.06.2006
Liczba stron: 288
Oprawa: miękka

środa, 12 sierpnia 2015

"Z jednym wyjątkiem" Katarzyna Puzyńska


Opis:
Po zimie nie zostało już śladu. Wiosna przejmuje świat w swoje władanie. Kwitną kasztanowce, a na polach szumi zielone jeszcze zboże. Przy tej sprzyjającej aurze młodszy aspirant Daniel Podgórski zamierza nareszcie zmienić swoje życie i oświadczyć się Weronice.

Tymczasem w okolicach Lipowa umiera pewna kwiaciarka. Kobieta jest już wiekowa, więc jej śmierć początkowo nie wydaje się wcale podejrzana. Z jakiegoś powodu jednak ratowniczka medyczna z karetki pogotowia wezwanej przez sąsiadkę zmarłej, nalega na natychmiastowe sprowadzenie policji. Szybko okazuje się, że kobieta miała rację i kwiaciarka została zabita.

Daniel Podgórski i komisarz Klementyna Kopp stają przed kolejnym trudnym zadaniem. Kto mógł życzyć śmierci samotnej starszej pani? Dlaczego wytatuował na jej piersi trudny do odcyfrowania napis? Co ma z tym wszystkim wspólnego historia pary młodych ludzi sprzed ponad stu sześćdziesięciu lat?

"Z jednym wyjątkiem" to czwarty tom sagi. Seria o Lipowie to nie tylko trzymające w napięciu klasyczne kryminały psychologiczne, ale także powieści z rozbudowanym wątkiem społecznym i obyczajowym, które porównywane są do książek Agathy Christie i szwedzkiej królowej gatunku, Camilli Läckberg.



Sięgając po tę książkę czułam się jakbym szła na spotkanie ze starymi przyjaciółmi. No może nie tak bardzo starymi, w końcu od lektury "Trzydziestej pierwszej" nie minęło wiele czasu, jednak odliczałam dni i godziny do premiery czwartej już części sagi o Lipowie. To pokaźne tomiszcze towarzyszyło mi podczas wakacyjnego wyjazdu. Było co nosić, bo Kasia zapewniła nam aż 744 strony świetnej akcji! 
Czego możemy oczekiwać tym razem? Jest moja ulubiona Klementyna Kopp, niezwykle barwna postać. Pojawia się wielu nowych bohaterów, jednak i tym razem autorka świetnie nakreśliła ich sylwetki. Nie ma obawy, że ktoś będzie nam się mylił z kimś innym. Podobnie jak w poprzednich tomach, mamy akcję osadzoną współcześnie oraz wspomnienia wydarzeń z przeszłości. Tym razem cofamy się do zamierzchłych czasów, oraz tych sprzed kilkudziesięciu lat. Te odległe dzieje przenoszą nas w zupełnie inny świat. Oczywiście wszystko jest ze sobą powiązane, ale jak to zwykle u Kasi bywa, nie jest łatwo rozwikłać zagadki. Nawet policjanci z Lipowa będą musieli solidnie się namęczyć. Sama prawie do końca miałam kilku podejrzanych. Tutaj jednak nic nie jest takie oczywiste, a autorka lubi się z nami bawić w kotka i myszkę...
Temat szachów, który ma duże znaczenie dla całej powieści, jest mi zupełnie obcy. Nigdy nie grałam, nie znam również reguł, dlatego wszystkie opisy były nieco skomplikowane. Postanowiłam jednak nie zagłębiać się, a jedynie przyjmować wszystko tak, jak przedstawiła to autorka. Chociaż wątek z zamierzchłych czasów czytałam z wypiekami na twarzy! Rozgrywki opisane przez Kasię niosły za sobą emocje godne finału Mistrzostw Świata w piłce nożnej. A jak pokazują rozgrywających partie szachów w telewizji to zawsze ziewam z nudów!
Ciężko napisać coś nowego, nie chcę się powtarzać, ale ci, którzy czytali poprzednie części, na pewno nie rozczarują się kolejną. Chciałam tylko wspomnieć o... zakończeniu. Kasia postanowiła się nad nami poznęcać i zostawiła kilka spraw niewyjaśnionych. Skończyłam czytać z otwartą buzią i złamanym sercem. Nie wiem jak w spokoju doczekam do premiery kolejnego tomu! Przecież już, natychmiast muszę wiedzieć co będzie dalej. Niestety, przyjdzie nam poczekać do końca roku. Ale na takie książki warto czekać! Tym, którzy nie mieli okazji zapoznać się z twórczością autorki, serdecznie polecam poprzednie części. Wiem, że kilka osób po przeczytaniu moich recenzji poszło po nie do księgarni. Jest mi niezmiernie miło, że udało mi się Was zachęcić. W końcu warto promować młodych, zdolnych, polskich autorów!


Tym razem powstał film promujący książkę "Z jednym wyjątkiem". Wystąpiła w nim sama autorka, oraz aktor Leszek Lichota. Znajdziecie go na stronie Kasi wraz z prologiem powieści.

www.katarzynapuzynska.pl

A na stronie wydawnictwa fragment książki: klik

Ocena: 
5+/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 16.06.2015
Liczba stron: 744
Oprawa: miękka

środa, 22 lipca 2015

Kobiety to czytają... w Łodzi!




Kochane mole książkowe z Łodzi i okolic!

Jest mi niezmiernie miło ogłosić, że zostałam liderką łódzkiego oddziału klubu Kobiety to czytają, którego książki niejednokrotnie Wam polecałam.
W związku z tym chciałabym serdecznie zaprosić wszystkich zainteresowanych na miłe spotkania przy kawie i dobrej książce. Szczegóły zaczniemy ustalać kiedy zbierze nam się kilka osób. To dla mnie coś nowego, dlatego jestem otwarta na wszelkie sugestie. :)

Dla wszystkich uczestniczek, książki klubowe -50% !!!


Kilka słów o klubie Kobiety to czytają:

Dyskutujemy o książkach wydawanych przez Prószyński i S-ka. Gwarantuję Wam, że są to powieści, od których ciężko się oderwać. Sama trafiłam do klubu przypadkiem. Zobaczyłam, że zachwalają twórczość Jodi Picoult i Diane Chamberlain. Pomyślałam wtedy: "O rany! Jest takie miejsce, gdzie polecają moje dwie ulubione autorki." I tak to się zaczęło... W klubie panuje przyjazna atmosfera, dyskusje dotyczą już nie tylko literatury, ale także zupełnie codziennych spraw. A jakie fantastyczne przepisy można zdobyć! ;)
Ambasadorką klubu jest Magdalena Kumorek, przesympatyczna aktorka, która potrafi zachęcić do lektury jak nikt inny.


Wszystkie szczegóły doczytacie na stronie Kobiety to czytają oraz na fanpage'u, gdzie naprawdę dużo się dzieje! :)

Jeśli chcecie z nami stworzyć wyjątkową ekipę literaturożerców, zapraszam do kontaktu:
mail: czytelniazinnejbajki@gmail.com 
lub poprzez wiadomość prywatną na fanpage'u Czytelni z innej bajki.


niedziela, 5 lipca 2015

"Ostatnie pięć dni" Julie Lawson Timmer


Opis:

Mara, oddana żona i mama adopcyjna, kiedyś odnosiła sukcesy jako wzięta prawniczka, a obecnie zmaga się z coraz bardziej dotkliwymi objawami ciężkiej, nieuleczalnej choroby. Mimo wsparcia bliskich nie może się pogodzić z utratą niezależności i przystosować do nowych warunków, co skłania ją do podjęcia dramatycznej decyzji o odejściu na zawsze. Daje sobie pięć dni na pożegnanie wszystkich, których kocha. 

Scott, nauczyciel gimnazjum i trener koszykówki, od roku wraz żoną sprawuje opiekę zastępczą nad ośmiolatkiem z trudnego środowiska. Za pięć dni chłopiec, którego Scott zdążył pokochać jak własnego syna, ma wrócić do biologicznej matki. 

Mara i Scott mieszkają tysiące kilometrów od siebie, ale łączy ich przyjaźń nawiązana na internetowym forum, gdzie wymieniają się opiniami i dodają sobie nawzajem otuchy w najtrudniejszych chwilach. 

Historie Mary i Scotta pokazują, jak różne mogą być granice ludzkiej wytrzymałości. Czasami miłość nakazuje za wszelka cenę zatrzymać ukochaną osobę, a czasami wymaga, żeby pozwolić jej odejść.

Czy znajomości internetowe są równie autentyczne jak te nawiązane osobiście? Czy samobójstwo można uznać za akt odwagi? Jak poradzić sobie z egoistyczną potrzebą bycia z bliską osobą, w chwili kiedy choroba przysparza jej ogromnych cierpień?



Wzruszająca historia o tym, jak wiele trzeba poświęcić, gdy traci się panowanie nad własnym życiem.
Jodi Picoult

„Ostatnie pięć dni” to porywająca powieść o miłości, determinacji, samotności i chorobie. To książka chwytająca za serce od pierwszych stron, i choć próżno szukać w niej happy endu, to moim zdaniem jeden z najmocniejszych tytułów w klubie Kobiety to czytają! Gorąco polecam!
Magda Kumorek, ambasadorka klubu Kobiety to czytają!


(źródło: wydawca)



"Ostatnie pięć dni" to czternasta już powieść w klubie dyskusyjnym (i nie tylko) Kobiety to czytają wydawnictwa Prószyński i S-ka. Tym razem na scenę wkracza nowa autorka, która debiutuje nie tylko w klubie, ale również na rynku literackim. Uważam, że to debiut całkiem udany. 
Z pewnością nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna. Autorka wzięła na warsztat trudne tematy, takie jak adopcja, choroba czy samobójstwo. Akcja toczy się dwutorowo, a głównych bohaterów łączy jedynie znajomość internetowa. Mara zmaga się z okrutna chorobą, która powoli niszczy zarówno ją samą, jak i jej rodzinę. Postanawia zakończyć to cierpienie decydując się na ostateczny krok, jakim jest odebranie sobie życia. I tutaj pada znaczące pytanie - czy to dowód odwagi, czy też tchórzostwa? W większości przypadków opowiedziałabym się za drugą opcją, tutaj jednak nic nie jest jednoznaczne. Co zrobić w sytuacji, kiedy człowiek traci kontrolę nad własnym ciałem i umysłem? Kiedy nie potrafi kontrolować swoich zachowań czy potrzeb fizjologicznych. Mara, która zobaczyła jak będzie wyglądać jej życie za kilka/kilkanaście lat, chciała zaoszczędzić mężowi i córce tego widoku. Czy miała prawo o tym decydować? Z jednej strony to jej życie, z drugiej jednak trzeba pamiętać, że zostawia rodzinę, która może nosić w sobie żal do końca życia. Ona odchodzi, oni pozostają z pękniętym sercem. Być może kiedyś przyznają jej rację, jednak pierwsze dni, miesiące, a nawet lata, będą dla nich koszmarem.
Druga historia z jednej strony wydawałoby się, że nie wzbudza aż takich emocji, z drugiej jednak, mnie osobiście bardziej chwyciła za serce, bo do samego końca nie wiedziałam czego się spodziewać. W życiu Scotta, jego ciężarnej żony oraz chłopca, którym się opiekują, nic nie jest pewne. Zbliża się dzień, w którym będą musieli go oddać matce opuszczającej właśnie mury więzienia. Wszystko jednak się komplikuje a bohaterowie stają przed ogromnym dylematem, który zmieni ich życie na zawsze. Nie będę za dużo zdradzać, ale jest to część bardzo emocjonalna i to właśnie od niej nie mogłam się oderwać. 
Julie brakuje jeszcze umiejętności w budowaniu napięcia, którymi raczą nas takie autorki klubowe jak Jodi Picoult czy Diane Chamberlain, ale uważam, że jest to całkiem udany debiut. Historia wciąga, konstrukcji postaci również nie mam nic do zarzucenia, a język jest przystępny. Polecam wszystkim kobietom (mężczyznom również jeśli mają ochotę), które szukają w książce emocji. Jestem ciekawa kolejnych powieści tej autorki. Na pewno po nie sięgnę.



Tutaj możecie znaleźć fragment powieści.

Ocena:
5/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: Five Days Left
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 16.04.2015
Liczba stron: 432
Oprawa: miękka

niedziela, 10 maja 2015

"Trzydziesta pierwsza" Katarzyna Puzyńska


Opis:

Lipowo szykuje się do świąt Bożego Narodzenia. Domy udekorowano kolorowymi światełkami. Wszystko pachnie sosnowym igliwiem, a w ceglanym kościele śpiewa się głośno kolędy. Jedno tylko mąci spokój mieszkańców wsi: już za kilka dni do Lipowa ma wrócić morderca. Przez długie piętnaście lat nikt we wsi nie wymawiał nawet jego imienia. Młodszy aspirant Daniel Podgórski ma szczególne powody, żeby nienawidzić mężczyzny. To właśnie on wywołał pożar, w którym zginął bohatersko ojciec policjanta. Jakby tego było mało,  we wsi zjawia się rodzeństwo ze Szwecji, które grozi jednemu z mieszkańców. Podgórski stara się zapanować nad sytuacją. Nie spodziewa się jednak, że na dzień przed Wigilią zabójczy ogień zapłonie na nowo. Kto zginie tym razem? Czy wydarzenia z przeszłości mają jakiś związek z tegorocznym pożarem? Sprawy komplikuje dodatkowo tajemnicze znalezisko w opuszczonej leśnej osadzie zamieszkanej kiedyś przez sektę, której członkowie popełnili zbiorowe samobójstwo.


Kasia Puzyńska całkowicie zmieniła mój pogląd na temat kontynuacji książek! Jestem jednocześnie zaskoczona, oburzona, ale przede wszystkim... totalnie zachwycona!

Witamy po raz trzeci w Lipowie. Tym razem zostaniemy tu na dłużej, nie będziemy robić wycieczek do większych miejscowości, tak jak miało to miejsce w "Więcej czerwieni", drugiej części serii. Ale nie martwcie się, wydarzenia wbiją Was w fotel i nigdy nie spojrzycie już na żadną wieś jako na spokojne, senne miejsce, pełne miłych, szczerych i dobrodusznych ludzi. Pamiętajcie, że każdy miewa sekrety! A te, które wychodzą na światło dzienne po wielu latach, wstrząsają najmocniej. Zasiądźcie wygodnie w fotelu, złapcie książkę i przygotujcie się na najlepszą, moim zdaniem, część serii. 

Kiedyś wspominałam, że najtrudniej napisać recenzję książki, która chwyta za serce, zapada w pamięć i trafia na honorowe miejsce regału. No niestety, tak wygląda to w przypadku "Trzydziestej pierwszej". Długo zbierałam się do napisania czegokolwiek, ale bałam się, że Was zasłodzę wszystkimi "ochami" i "achami". Zatem będzie obiektywnie - jak zawsze - jedyną wadą książki jest to, że posiada 559 stron! Chciałoby się krzyczeć: mało!!! Ale nie popadam w depresję, w czerwcu poznamy kolejne przygody policjantów w "Z jednym wyjątkiem". I uwaga! Powróci w niej moja ulubiona Klementyna Kopp.

Wracając do recenzji... Autorka ukazała nam dwie historie. Pierwszą z nich poznaliśmy już wcześniej, dotyczy ona śmierci dwóch zasłużonych policjantów, ojców obecnych funkcjonariuszy komisariatu. Temat powraca, ponieważ na wolność ma wyjść sprawca pożaru, w którym zginęli. Drugi wątek ukazuje nam niewielką osadę w pobliżu Lipowa, pozostałość po sekcie funkcjonującej tam wiele lat temu. Jerzy Grala przybywa do niej, aby przeprowadzić dokładne badania. Dwa pozornie niepowiązane ze sobą wątki będą rozwijały się w takim tempie, że doprowadzą do eksplozji! Finał całej historii naprawdę zwala z nóg, ale nie powinno być to żadnym zaskoczeniem dla tych, którzy czytali wcześniejsze książki Kasi Puzyńskiej. Oprócz tych dwóch wątków dorzucić trzeba nowych bohaterów Lipowa, w tym policjantkę, która też nieźle namiesza. Poza tym mamy szwedzkie rodzeństwo, które grozi jednemu z mieszkańców. No i to, co bardzo cenię w Kasi książkach - przeplatające się z główna fabułą, wątki z przeszłości, które zwykle okazują się kluczowe dla całej akcji. 

Nie będę za dużo zdradzać - w książce naprawdę dużo się dzieje. Ciężko odłożyć ją w jakimkolwiek momencie, bo nie można wytrzymać z ciekawości co zdarzy się za chwilę. I dlatego datę 16.06 mam zapisaną w kalendarzu z ogromnym wykrzyknikiem, bo powieści Kasi Puzyńskiej nigdy nie będą czekać w kolejce "książek do przeczytania", zawsze mają pierwszeństwo. Jeśli ktoś jeszcze nie miał przyjemności zapoznać się z serią o Lipowie to naprawdę polecam. Recenzje dwóch wcześniejszych powieści znajdziecie w archiwum. Wiem, że udało mi się już zachęcić kilka osób, mam nadzieję, że z każdą kolejną książką będą przybywały rzesze fanów twórczości Kasi Puzyńskiej. Postuluję o więcej książek takich jak "Trzydziesta pierwsza"!

Na stronie autorki można posłuchać prologu książki: tutaj.

Ocena:
6/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 24.02.2015
Liczna stron: 559
Oprawa: miękka

wtorek, 14 kwietnia 2015

"Więcej czerwieni" Katarzyna Puzyńska

Opis:

W Lipowie lato w pełni. Na polach rozpoczynają się żniwa, a w sadach dojrzewają jabłka. Młodszy aspirant Daniel Podgórski czuje, że znalazł się w najlepszym momencie swojego życia. Tymczasem w okolicach sennego zazwyczaj Lipowa zostają zabite dwie młode kobiety. Sprawca okaleczył brutalnie ich ciała. Policja kryminalna z Brodnicy podejrzewa, że oba zabójstwa mogą być dziełem seryjnego mordercy. Podgórski dołącza do ekipy śledczej prowadzonej przez kontrowersyjną komisarz Klementynę Kopp. Policja stara się znaleźć punkty wspólne pomiędzy obiema ofiarami i stworzyć profil zabójcy. Brak postępów w śledztwie zbiega się z kłopotami w życiu prywatnym policjanta. Czy Podgórski odkryje, jaki jest prawdziwy cel mordercy? Czy uda się w porę zapobiec śmierci kolejnej kobiety?

Gdyby Agatha Christie pisała dzisiaj swoje kryminały, panna Marple nie byłaby nobliwą staruszką. Byłaby zapewne kimś podobnym do Klementyny Kopp z powieści Puzyńskiej: starszą panią w skórze i z tatuażem, potrzaskaną przez życie, obdarzoną niewyparzonym językiem i zbyt doświadczoną, żeby się kimkolwiek przejmować. Miss Marple i Klementyna Kopp zachwycają przenikliwym umysłem. Obie potrafią przebić wzrokiem maski, jakie zakładają ludzie. I, co najważniejsze, obie są wytworami swoich czasów. Miss Marple nie zyje? Niech żyje Klementyna Kopp!
Marta Guzowska, pisarka, zdobywczyni Nagrody Wielkiego Kalibru

(źródło: Prószyński i S-ka)


Po niesamowitym debiucie Kasi Puzyńskiej, "Motylku", nie mogłam doczekać się kontynuacji...
I tak jak przewidywałam - nie zawiodłam się! Książka wciąga czytelnika od pierwszych stron. Przeplatające się, podobnie jak w pierwszej części, dwie płaszczyzny czasowe, prowadzą do niespodziewanego finału. Tym razem również miałam kilka typów jeśli chodzi o mordercę, ale Kasia nie pozwala zbyt łatwo odkryć wszystkich kart.
Tym razem nie będę się rozpisywać. Właściwie mogłabym powtórzyć wszystkie ochy i achy z "Motylka". Jestem usatysfakcjonowana obecnością mojej ulubionej Klementyny Kopp, chociaż jedno z jej powiedzeń wyjątkowo mnie irytowało. Ci co czytali pewnie doskonale wiedzą o czym piszę. Pani komisarz to prawdziwa baba z jajami, mam nadzieję, że pojawi się jeszcze w którejś części cyklu o Lipowie. Fantastyczna, misternie skonstruowana intryga, bohaterowie z krwi i kości, świetny styl - to chyba największe zalety tej powieści. Kasia Puzyńska przywróciła mi wiarę w polskich autorów i zauważyłam ostatnio, że coraz częściej sięgam po ich dzieła. Dotyczy to zarówno twórców kryminałów, historii z dreszczykiem, jak i obyczajówek. Zupełnie nie dziwi mnie fakt porównywania Kasi Puzyńskiej do wielkich nazwisk literatury światowej, jej kryminały naprawdę są na najwyższym poziomie! A najlepszym dowodem na to jest moja mama, która nigdy nie była fanką gatunku, a "Więcej czerwieni" chciała mi zabrać zanim sama zdążyłam dokończyć! :)



Fragment powieści dostępny na stronie wydawcy: tutaj

Ocena:
5+/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 4 września 2014
Liczba stron: 560
Oprawa: miękka

środa, 8 kwietnia 2015

"Cząstka ciebie" Ella Harper



Opis:
Małżeństwo doskonałe. Druzgocąca tajemnica. Wybór, którego nie sposób dokonać.

Trzydziestoparoletni Lucy i Luke Harte’owie mają wszystko – wymarzoną pracę, wspaniały dom, kochającą rodzinę i wiernych przyjaciół. Brak im tylko tego, czego pragną najbardziej: dziecka. Po ośmiu poronieniach i latach rozczarowań los wreszcie się do nich uśmiecha. Lucy jest w ciąży od czterech miesięcy – najdłużej w historii ich związku. I ona, i Luke nie posiadają się ze szczęścia. Ale przeznaczenie ma wobec Lucy inne plany. W dniu piątej rocznicy ślubu dochodzi do groźnego wypadku samochodowego. Luke zapada w śpiączkę. W tym czasie Lucy, wspierana przez swoją teściową Patricię, najlepszą przyjaciółkę Dee i szwagierkę Nell, stara się nie dopuścić, by życie rozpadło się jej na kawałki. Lecz dla całej rodziny Harte’ów zmieni się ono bardziej, niż ktokolwiek mógłby to podejrzewać, gdy nieprzytomnego Luke’a odwiedzi w szpitalu Stella – jego koleżanka z pracy…

Czy możliwy jest wybór między miłością życia a pragnieniem posiadania dziecka?
Dlaczego ojcostwo jest często postrzegane jako mniej istotne niż macierzyństwo?
Czy łatwiej jest wybaczyć jednorazową zdradę niż długotrwały romans?

Człowiek dążący do realizacji marzeń jest w stanie poświęcić wiele. Często dążenia te przesłaniają mu piękno codziennego życia, a potem nagle okazuje się, że jest już za późno... Lucy, główna bohaterka Cząstki ciebie, w imię swoich marzeń musi zmierzyć się z wieloma przeciwnościami losu. Jednak człowiek, którego prowadzi miłość, jest niezwyciężony.
Magdalena Kumorek, ambasadorka klubu KOBIETY TO CZYTAJĄ!

(źródło: Prószyński) 


Kiedy w klubie Kobiety to czytają pojawiła się nowa autorka, musiałam sięgnąć po jej książkę! Zwykle sceptycznie podchodzę do innych pisarzy, ślepo zapatrzona w ukochaną Jodi Picoult i Diane Chamberlain. Tym razem po lekturze byłam totalnie zaskoczona! Ale czy pozytywnie?
Pierwsze wrażenie - trzeba zaopatrzyć się w dużą ilość chusteczek bo fabuła chwyta za serce. Niespecjalnie wzruszam się czytając czy oglądając filmy, ale w tym przypadku czułam dławiącą gulę w gardle. No właśnie! Autorka bazuje na emocjach. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Bohaterowie borykają się z taką ilością nieszczęść, że spokojnie można by nimi obdzielić jeden sezon telenoweli. No, może nawet ze dwa... Trochę psuje to realizm fabuły. Być może są ludzie, dla których los był wyjątkowo okrutny, mam jednak nadzieję, że nikt nie stanie przed takim wyborem jak Lucy.
O samej książce toczyła się dyskusja w klubie Kobiety to czytają i w zależności od własnych doświadczeń, każdy przeżywał inaczej dramaty ukazane przez autorkę. Ja, jako młoda mama, wyjątkowo silnie reagowałam na problemy Lucy i Luke'a z poczęciem dziecka, a później donoszeniem ciąży. Ella Harper skupiła się na psychice postaci, ich uczuciach i emocjach. Zrobiła to tak sprawnie, że przechodzą one na czytelnika. Nie jest to jakieś romansidło, wyciskające łzy z oczu, ale dramat ludzi, którzy muszą zmierzyć się ze strasznym problemem i w żaden sposób nie mogą od niego uciec. Najgorsze jest to, że żadna decyzja nie wydaje się właściwa, a na pewno nie jest łatwa. Kiedy skończyła ostatnie zdanie stwierdziłam, że cała opowieść była zwyczajnie smutna. Można oczywiście znaleźć elementy bardziej optymistyczne, ale giną one w natłoku tych przygnębiających. 
Jeśli lubicie książki wzbudzające emocje, to "Cząstka ciebie" będzie idealna. Na pewno pozostanie w Was na dłużej!



Fragment książki dostępny na stronie wydawcy: tutaj

Ocena:
5-/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: Pieces of You
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 27.11.2014
Liczba stron: 448
Oprawa: miękka

piątek, 20 marca 2015

Wywiad z Katarzyną Puzyńską


 

Katarzyna Puzyńska (ur. 1985) 
z wykształcenia psycholog, z zawodu nauczyciel akademicki na wydziale psychologii, z powołania pisarz. W wolnych chwilach biega, spaceruje ze swoimi trzema psami i jeździ konno. Uwielbia Szwecję i Hiszpanię.
Debiutowała doskonale przyjętą książką „Motylek”, która rozpoczyna sagę o policjantach z niewielkiej wsi Lipowo. Seria o Lipowie to nie tylko trzymające w napięciu klasyczne kryminały psychologiczne, ale także powieści z rozbudowanym wątkiem społecznym i obyczajowym, które porównywane są do książek Agathy Christie i szwedzkiej królowej gatunku, Camilli Läckberg. 



Zachwycona debiutem literackim autorki, postanowiłam dowiedzieć się kilku faktów o niej samej oraz o planach na przyszłość. Oto co Kasia Puzyńska zdradziła czytelnikom Czytelni z innej bajki...


Czy mała Kasia marzyła o byciu pisarką?
Zdecydowanie tak! Może dlatego, że książki były obecne w moim życiu już od najmłodszych lat. W dzieciństwie moja mama czytała mi codziennie przed snem. Były to cudowne powieści, które kocham do dziś. Między innymi „Opowieści z Narnii” C.S.Lewisa, „Bracia Lwie Serce” i inne powieści autorstwa Astrid Lindgren, „Muminki” Tove Jansson i wiele innych. Już wtedy marzyłam o tym, że któregoś dnia na okładce książki pojawi się moje nazwisko.

Kiedy zaczęłaś swoją przygodę z pisaniem? Czy pierwsze teksty szły do szuflady, czy może dzieliłaś się nimi z kimś?
Tak jak powiedziałam, moim marzeniem od zawsze było pisanie. Swoich sił próbowałam więc już w dzieciństwie. Były to opowiadania i krótkie historie. Nigdy nie pisałam do szuflady. Zawsze miałam wielką potrzebę dzielenia się swoimi opowieściami, więc po skończeniu pokazywałam je rodzinie i przyjaciołom. Część z nich powstawała jako zadania domowe na lekcje języka polskiego. Miałam wielkie szczęście trafić na wspaniałe polonistki. Zarówno w szkole podstawowej, jak i później w liceum. Dzięki nim mogłam rozwijać swoją pasję. Później przyszły czasy studiów i pracy. Na jakiś czas zrezygnowałam z pisania. Wydawało się czymś nierealnym. Mówiłam sobie, że brakuje mi czasu, ale może zwyczajnie bałam się spróbować na poważnie? Konfrontacja marzeń i rzeczywistości często bywa trudna. W końcu uznałam, że teraz albo nigdy i rozpoczęłam pracę nad „Motylkiem”, czyli pierwszą częścią sagi o Lipowie.

Co Cię zainspirowało do stworzenia „Motylka”? Jakieś wydarzenie, postać, czy może coś zupełnie innego?
Któregoś zimowego dnia, kiedy spacerowałam z moimi psami, przyszedł mi do głowy obraz leżącej na śniegu zakonnicy. Zaczęłam zastanawiać się, dlaczego ona nie żyje? Kto mógł chcieć ją zabić? Przecież zdaje się taka niewinna. Wokół tego obrazu zaczęłam budować całą opowieść.
W przypadku „Więcej czerwieni”, czyli drugiej części serii, zainspirowała mnie zwyczajna rozmowa o pójściu do fryzjera i obcięciu włosów. Temat zdawałoby się zupełnie niekryminalny. Co z nim zrobiłam? Dowiecie się czytając książkę :-).
Niedawno wydana „Trzydziesta pierwsza” jest kontynuacją wątku, który pojawił się już w „Motylku”. Chodzi o bohaterską śmierć ojca Daniela Podgórskiego. Daniel będzie musiał zmierzyć się nie tylko z powracającym właśnie do wsi mordercą swojego ojca, ale również z własnymi demonami.
Jak widać inspiracją może być wszystko, więc tak naprawdę nigdy nie przestaję myśleć o pisaniu. Słucham i obserwuję świat wokoło w poszukiwaniu kluczy, wokół których można zawiązać opowieść. Później historia oczywiście ewoluuje. Pojawiają się nowe wątki. Nie tylko kryminalne. We wszystkich częściach sagi o Lipowie poruszam bowiem również kwestie społeczne i dotykam pewnych problemów, które niestety nas otaczają. Wieś Lipowo staje się takim zwierciadłem odbijającym fragment rzeczywistości, prowokującym do przemyślenia pewnych kwestii. 

Czy sama lubisz spędzać czas na wsi?
Bardzo! Pochodzę z Warszawy, ale mam w sobie wielką tęsknotę za ciszą, spokojem i kontaktem z naturą. W dzieciństwie wiele czasu spędzałam na wsi u moich dziadków. To właśnie ta miejscowość nad jeziorem Bachotek stała się później inspiracją do stworzenia Lipowa. Dużo czasu spędzam także w stajni, opiekując się moim koniem. To też jest sposób wyrwania się na jakiś czas ze zgiełku wielkiego miasta.

Czyli kochasz konie, tak jak jedna z bohaterek „Motylka”.
Tak :-).

Kiedy i jak zaczęła się Twoja przygoda z tymi niezwykłymi zwierzętami?
Konie są obecne w moim życiu od kilkunastu lat. Zaczęłam jeździć jeszcze w szkole podstawowej. Najpierw rekreacyjnie, a potem rozpoczęłam treningi sportowe. Później przyszedł czas na posiadanie własnego konia i kontynuację sportowej pasji. Trenowałam ujeżdżenie, które zwane jest królową dyscyplin jeździeckich. Wymaga, zarówno od jeźdźca, jak i od konia, doskonałego przygotowania i techniki. Później niestety mój koń zachorował i musieliśmy przerwać „poważne” treningi. Nadal jednak konie to bardzo wielka część mojego życia. Kto raz tego spróbuje, wie że wchodzi się w to na dobre :-).

Wróćmy do książek. Ile zajęło Ci pisanie „Motylka”? Miałaś chwile zwątpienia lub braku weny?
Kiedy piszę, jestem maksymalnie skupiona na historii. Nie ma wtedy czasu na myślenie o czymś innym. Także o wątpliwościach. To może przyjść później. Tym bardziej, że staram się eksperymentować i za każdym razem próbować czegoś nowego. Każda moja powieść jest inna. Bardzo się na przykład bałam, jak Czytelnicy zareagują na „Trzydziestą pierwszą”. Konstrukcja akcji jest tu nieco inna niż to zazwyczaj w kryminale bywa. Nie będę zdradzała więcej, żeby nie zepsuć przyjemności lektury. W każdym razie, okazało się, że moje obawy były niepotrzebne. Wiele osób uważa, że to właśnie trzecia część przygód policjantów z Lipowa jest jak dotąd najlepsza. Pokazuje to tylko, że powinniśmy mieć odwagę próbować nowych rzeczy i stawiać sobie wyzwania. Czytelnicy to doceniają.

Masz swojego ulubionego mieszkańca Lipowa?
Akcję moich powieści prezentuję z bardzo wielu perspektyw. Stąd pisząc, staję się niejako moimi bohaterami i przejmuję ich punkt widzenia. W konsekwencji każda z postaci jest dla mnie niezmiernie ważna i nie potrafiłabym wytypować jednej ulubionej. Każdy z mieszkańców Lipowa ma swoją historię, bo do tworzenia postaci podchodzę z wielką dbałością. Te szczegółowo dopracowane portrety psychologiczne bohaterów często są doceniane przez krytyków literackich. To ludzie i ich motywacje są w moich książkach najważniejsze.

Czy wykształcenie psychologiczne pomogło w tworzeniu powieści?
W dużej mierze na pewno. Studia pokazały mi mechanizmy sterujące ludźmi. Uwrażliwiły mnie i dały mi wgląd w pewne sprawy. Zawsze powtarzam jednak, że bez względu na wykształcenie, dla każdego pisarza najważniejsze jest bycie dobrym obserwatorem oraz wielka wrażliwość na innych, empatia. Pisząc, musimy wczuć się w kreowaną postać. Jakakolwiek by ona nie była. Tyczy się to również samego mordercy. Nie usprawiedliwiam go, ale zawsze staram się ukazać go w wielu odcieniach szarości. Robi coś bardzo złego, ale nie jest tylko czarny. Zawsze trzeba sobie postawić pytanie: dlaczego? W jaki sposób znalazł się w tym punkcie swojego życia?

Jest jakiś fragment „Motylka”, którego pisanie wspominasz najlepiej?
Pisanie całej książki było cudowne. Oczywiście kosztowało też wiele wysiłku, ale był to wysiłek, który kocham. Najbardziej emocjonalny był oczywiście moment, kiedy postawiłam ostatnią kropkę. Wiedziałam już, że się udało. Marzenia się spełniają.

Co lubi czytać Kasia Puzyńska? Masz ulubione gatunki lub pisarzy?
Najbardziej lubię oczywiście kryminały. Kiedyś zaczytywałam się też w szeroko pojętej klasyce literatury. Zwłaszcza kochałam dzieła Dostojewskiego. Czytałam też dużo fantasy. Uwielbiam J.R.R. Tolkiena i Terriego Pratchetta. Mistrzynią kryminału jest dla mnie Agatha Christie. Uwielbiam książki Camilli Läckberg, Håkana Nessera, Åkego Edwardsona, Stiega Larsona, Kathy Reichs, czy Tess Gerritsen. Ostatnio bardzo spodobała mi się twórczość Simona Becketta. Jeżeli chodzi o polskich kryminalistów, to bardzo cenię Zygmunta Miłoszewskiego, Martę Guzowską, Katarzynę Bondę, Annę Fryczkowską, czy Gaję Grzegorzewską. Długo można by wymieniać :-).

Jaka była Twoja pierwsza reakcja, kiedy okazało się, że „Motylek” zaczyna odnosić sukces? Często otrzymujesz informacje od czytelników o odbiorze książki?
Pierwsza reakcja? Radość! :-) Nadal ją czuję. Moi Czytelnicy kontaktują się ze mną regularnie, co jest naprawdę cudowne. Dostaję wiele wiadomości, w których dzielą się ze mną swoimi odczuciami po lekturze. Wiele osób przesyła mi zdjęcia i jest bardzo aktywnych na moim fanpage’u na Facebooku. Bardzo za to dziękuję. Kontakt z Wami sprawiam mi niezmierną przyjemność i bardzo motywuje do dalszego pisania.

Lubisz spotkania z czytelnikami?
Bardzo!

Jest jakaś zabawna sytuacja lub pytanie, które padło na spotkaniu autorskim?
Ta sytuacja nie wydarzyła się co prawda na spotkaniu autorskim, ale często ją przytaczam :-). Skontaktowała się ze mną jedna z Czytelniczek, mieszkanka prawdziwego „Lipowa”. Podczas czytania książki odkryła nagle, że to w jej domu mieszka morderca z „Motylka”. Z pewnością zapewniło to dodatkowe emocje podczas lektury!

Czy historia Lipowa i jego bohaterów będzie miała ciąg dalszy? Czy może jednak planujesz coś zupełnie nowego?
Ponieważ część czwarta sagi o Lipowie, czyli „Z jednym wyjątkiem”, jest już od kilku miesięcy gotowa, na pewno można się jej spodziewać jeszcze w tym roku. Obecnie jestem w trakcie bardzo intensywnej pracy nad częścią piąta serii. Co będzie dalej? Zobaczymy! Założyłam sobie, że będę pisać o Lipowie tak długo, jak będzie sprawiało mi to radość i, jak długo Czytelnicy będą chcieli o Danielu i spółce czytać. Postaci policjantów z Lipowa ciągle mnie intrygują. Wiem, że jeszcze nie raz zaskoczą. Na razie więc skupiam się na kontynuowaniu serii.  Nie wykluczam jednak, że w międzyczasie napiszę również jakąś inną powieść kryminalną. A może poflirtuję trochę z innym gatunkiem? Zobaczymy :-).

Czy jest szansa, że „Motylek” zostanie przetłumaczony na inne języki?
Mam nadzieję! :-)

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę Ci wielu sukcesów oraz samych oddanych czytelników.


wtorek, 17 marca 2015

"Motylek" Katarzyna Puzyńska



Opis: 
Doskonale skonstruowany kryminał, gęsta atmosfera małej społeczności i zagadki z przeszłości, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego.

W mroźny zimowy poranek na skraju wsi zostaje znalezione ciało zakonnicy. Początkowo wydaje się, że kobietę potrącił samochód. Szybko okazuje się jednak, że ktoś ją zabił i potem upozorował wypadek. Kilka dni później ginie kolejna osoba. Ofiary nie wydają się być ze sobą w żaden sposób związane.
Zaczyna się wyścig z czasem. Policja musi odnaleźć mordercę, zanim zginą następne kobiety.
Śledztwo ujawnia tajemnice mrocznej przeszłości zakonnicy, przy okazji odkrywając też mniejsze lub większe przewiny mieszkańców sielskiej – tylko na pozór – sielskiej miejscowości.

Ta opowieść ma w sobie wiele z sielskiego klimatu klasycznych, prowincjonalnych kryminałów Agathy Christie. Ale ta idylla to tylko fasada i gra pozorów. Z kolejnymi trupami i tajemnicami akcja nabiera tempa. Pozornie niezwiązane ze sobą wątki zaczynają się splatać i poznajemy mroczne, nieprzyjemne, sięgające dalekiej przeszłości sekrety i grzechy mieszkańców mazurskiej wioski. Poczciwa i niewinna atmosfera spokojnej wsi gdzieś znika, a w jej miejscu pojawiają się niepokój i trwoga. Poplątana intryga i wyraziste postaci w nią zamieszane sprawiają, że od Motylka trudno się oderwać od pierwszych stron aż do zaskakującego finału.

Gaja Grzegorzewska

Puzyńska z równą starannością portretuje zarówno postaci pierwszego, jak i drugiego planu. Intryga do końca przykuwa uwagę. Autorka stosuje sprawdzony chwyt rodem z prozy Christie – w małej społeczności niemal wszyscy są podejrzani, każdy coś ukrywa, kłamie i kluczy, bo ma na sumieniu mniejsze lub większe grzeszki, więc istotne jest nie tylko główne pytanie: kto zabija?, ale również wyświetlanie tajemnic kolejnych bohaterów. Debiutująca autorka ma już świetnie opanowany warsztat prozy kryminalnej i ewidentny talent do wymyślania kryminalnych historii.

Robert Ostaszewski

(źródło: Prószyński)

Po przeczytaniu "Motylka" miałam taki natłok myśli, że złapałam za kartkę i wszystko (mam nadzieję) spisałam! Postaram się w miarę obiektywnie zrecenzować ten niezwykły debiut, chociaż emocje mnie rozsadzają - oczywiście te pozytywne. Mam nadzieję, że uda mi się wszystko ładnie uporządkować i nie wkradnie się tu niepotrzebny chaos. A jest o czym pisać!
Zacznę tradycyjnie... Skąd pomysł aby przeczytać tę książkę? Z polecenia znajomych oraz wielu dobrych recenzji. Nie mogłam po nią nie sięgnąć! Już sama okładka zachęca do zakupu. Przyciąga uwagę i zapowiada świetną powieść. Rozdziały są stosunkowo krótkie, można więc łatwo skończyć, nie przerywając danego wątku. Ale uwierzcie mi - nie jest łatwo oderwać się od niej nawet na chwilę!
Już w trakcie czytania robiłam wielkie oczy, nie mogąc uwierzyć, że to naprawdę debiut powieściowy! Chylę czoła przed Kasią Puzyńską i jej talentem. Książka jest dopracowana, wciągająca i ma satysfakcjonującą mnie grubość. :) 
Akcja dzieje się we wsi Lipowo, gdzie z jednej strony wszyscy się znają, ale z drugiej wielu skrywa tajemnice. Dzięki takiemu zabiegowi, każdy może okazać się głównym podejrzanym. Po kolei poznajemy występki bohaterów. Nawet ci, którzy pozornie nie mają nic na sumieniu, okazują się godni potępienia.Na początku bałam się, że duża ilość postaci sprawi, że będą one nijakie, opisane powierzchownie i mało interesujące. I tutaj autorka odwaliła kawał dobrej roboty - mieszkańcy Lipowa to ludzie z krwi i kości, z konkretną historią, mocno zaznaczonymi cechami charakteru oraz przyzwyczajeniami. Charakterystyczny jest także ich sposób mówienia, chodzi głównie o panią komisarz. Często mam taki problem, że bohaterowie zaczynają mi się mylić. Tutaj, mimo tego, że jest ich wielu, każdy został tak dokładnie scharakteryzowany, że nie miałam z tym żadnego problemu. Ba! Nawet pamiętam ich imiona, co się rzadko zdarza w moim przypadku. Każdy z nich mógłby być naszym znajomym, sąsiadem, czy współpracownikiem. Jedna bohaterka otrzymała nawet od autorki jej własną pasję - konie. Ciekawe czy znajdziemy tu także jej cechy charakteru.
Na samym początku książki byłam przekonana, że Weronika będzie główną bohaterką "Motylka". Jednak okazało się, że to był pierwszy, ale nie ostatni moment, kiedy autorka mnie zaskoczyła. Niezwykłe zwroty akcji to specjalność Kasi. Nic w powieści nie jest oczywiste, co chwilę podejrzewamy innego bohatera. Ja miałam swój typ od połowy książki i do samego końca byłam go pewna. A jednak okazało się, że byłam w błędzie. Podoba mi się także pewna spójność, ciąg przyczynowo-skutkowy. Każde zdanie ma znaczenie. Warto dokładnie skupić się podczas lektury, aby nie przegapić ważnej wskazówki. 
Świetnym zabiegiem było przeplatanie głównego, współczesnego wątku, z historią sprzed lat. Nie mogłam się doczekać powiązania obydwu opowieści. No i oczywiście po raz kolejny byłam zaskoczona. Jeśli lubicie kryminały, które nie bazują tylko na oklepanym schemacie trup-dochodzenie-morderca, ale wnoszą coś więcej, to naprawdę polecam Wam "Motylka".
Żebyście nie posądzili mnie jednak o zbytnie słodzenie to doczepię się do dwóch rzeczy. Po pierwsze jestem zawiedziona zakończeniem wątku jednego z bohaterów - Pawła. Mam nadzieję, że w kolejnej części dostanie to, na co zasłużył. Więcej nie napiszę, aby nie psuć Wam zabawy. Druga sprawa dotyczy mordercy. Zupełnie nie wiem jak to opisać żeby uniknąć spojlerowania. Zabrakło mi trochę większej ilości scen z bohaterem, którego szukali. Kiedy już dowiedziałam się kim on jest, nie byłam specjalnie zaszokowana ponieważ nie zdążyłam się do niego w żaden sposób przywiązać.
Dopiero skończyłam "Motylka" a już tęsknię za mieszkańcami Lipowa i cudną panią komisarz. Mam nadzieję, że druga część - "Więcej czerwieni" będzie równie dobra. Szczerze mówiąc jestem o to spokojna, autorka udowodniła swoim debiutem, że ma talent i potrafi wbić czytelnika w fotel.


Na stronie wydawcy możecie przeczytać fragment powieści: tutaj

Ocena:
5+/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 06.02.2014
Liczba stron: 608
Oprawa: miękka

środa, 4 marca 2015

"Już czas" Jodi Picoult

Opis:
Od ponad dziesięciu lat Jenny Metcalf nie może przestać myśleć o swojej matce, Alice, która zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Jenny nie chce uwierzyć, że została porzucona, więc uparcie tropi matkę w Internecie i przegląda jej stare pamiętniki. Alice była badaczką słoni i pisała głównie o nich, ale Jenny ma nadzieję, że zapiski kryją wskazówki co do miejsca pobytu matki.
Niestrudzona w poszukiwaniach, zyskuje dwoje nieoczekiwanych sprzymierzeńców. Pierwszym jest Serenity Jones, jasnowidzka, która wsławiła się odnajdywaniem zaginionych osób – a następnie zwątpiła w swój dar. Drugi to Virgil Stanhope, zgryźliwy prywatny detektyw, który niegdyś prowadził sprawę zaginięcia Alice oraz dziwnej, być może powiązanej z nim śmierci jednego z jej współpracowników. I gdy wspólnymi siłami dążą do odkrycia prawdy, uświadamiają sobie, że zadając trudne pytania, staną w obliczu jeszcze trudniejszych odpowiedzi.
Czy więź łącząca matkę i córkę może być silniejsza niż śmierć? Czy świat, który poznajemy za pomocą zmysłów, to jedyna rzeczywistość, jakiej możemy doświadczyć? 

(źródło: Prószyński i S-ka)


Przeczytałam wszystkie książki Jodi Picoult, jakie zostały wydane w Polsce. Na autorkę trafiłam przypadkiem, szukając czegoś ciekawego w bibliotece. Jeśli dobrze pamiętam były to "Czarownice z Salem Falls". Książka mi się spodobała, kupiłam ją, a później postanowiłam poszukać innych tytułów. I tak znalazłam jedną z moich ulubionych autorek. Ciężko przypisać jej powieści do jednego gatunku. Mamy tu trochę obyczaju, dramatu, thrillera czy kryminału. Zawsze jest za to jakaś niewyjaśniona tajemnica i dylemat moralny przed którym stają bohaterowie. Jedno jest pewne - ciężko się oderwać od lektury. A dla tych, którzy nie znają autorki: jeśli zaczniecie swoją przygodę z jej powieściami, na pewno sięgniecie po kolejne. Często widzę na forach lub grupach zrzeszających mole książkowe, pytania o kolejne tytuły warte uwagi. Jak dla mnie najlepszą książką jest "To, co zostało", chociaż różni się nieco od pozostałych. Niemniej zrobiła na mnie piorunujące wrażenie! "Czarownice z Salem Falls" przypadną do gustu również nastolatkom, ponieważ w takim wieku są bohaterki powieści. Najmniej podobała mi się "Jak z obrazka", sama opowieść była wciągająca, tutaj nie mam jej nic do zarzucenia, ale bohaterowie i ich zachowanie, było wyjątkowo irytujące. Jodi napisała również książkę wspólnie ze swoją córką Samanthą van Leer. "Z innej bajki" to propozycja dla młodszych czytelników. W sam raz aby wcześnie zacząć swoją przygodę z autorką.
"Już czas" została wydana pod patronatem klubu Kobiety to czytają. Odbyła się o niej burzliwa dyskusja, bo książka ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Kiedy pojawiły się pierwsze recenzje byłam zaskoczona. Wiele osób uznało ją za najsłabszą w dorobku autorki. Oczywiście musiałam sama wyrobić sobie opinię. Moim zdaniem nie jest zła, ale za to bardzo nierówna. Całość została podzielona jakby na dwa wątki, które wzajemnie się przeplatają - główną fabułę, oraz obserwacje słoni, którym oddawała się jedna z bohaterek. Ta druga część jest naprawdę imponująca jeśli chodzi o fakty - autorka musiała włożyć mnóstwo pracy, oraz poświęcić wiele godzin, aby dowiedzieć się tylu szczegółów. Ale... Ja osobiście po pewnym czasie zaczęłam się nudzić. Zdarzało mi się przenieść myślami gdzieś indziej. Interesujące okazały się opisy zwyczajów słoni, ale zagłębianie się w ich psychikę, odczucia, a nawet czysto biologiczne fakty, zwyczajnie mnie przerosły. Tyle minusów. Główny wątek w niczym nie ustępuję tym z poprzednich powieści. Jest intrygujący, wciągający, momentami zabawny. Jak najszybciej chcemy dowiedzieć się co będzie dalej. Całość została podzielona na konkretne osoby, jest to zabieg często stosowany przez autorkę. Mamy również wspomnienia zaginionej matki. Jednak finału całej historii chyba nikt by się nie domyślił, jeśli tak, to chylę czoła! Zaskakujące, szokujące i zupełnie nieprzewidywalne. Dzięki niemu ocena całej powieści wzrosła jeszcze bardziej. Ale z tego co czytałam, nie wszystkim przypadło ono do gustu. Więcej nie zdradzę, przekonajcie się sami.
Jedno jest pewne - Jodi pisze powieści, które można brać w ciemno. Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji czytać żadnej z nich, to naprawdę polecam. 
A jeśli macie ochotę podyskutować o dobrych książkach, to zapraszam do klubu Kobiety to czytają - dyskusje do późnych godzin nocnych gwarantowane! :)


Filmik, w którym książkę poleca ambasadorka klubu, Magda Kumorek, oraz fragment powieści znajdziecie na stronie wydawnictwa: tutaj

Ocena:
5+/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: The Leaving Time
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 21.10.2014
Liczba stron: 512
Oprawa: miękka

czwartek, 19 lutego 2015

Konkurs!

Moi kochani!

Strasznie się cieszę, że mogę zorganizować dla Was pierwszy konkurs na blogu Czytelnia z innej bajki. To Wy podjęliście decyzję, że będzie to konkurs fotograficzny. Miałam milion pomysłów, co by miało się  znaleźć na zdjęciach... W końcu postanowiłam lepiej Was poznać. :)

Chciałabym abyście umieścili na zdjęciu trzy rzeczy, które sprawiają Wam najwięcej radości w życiu. Oczywiście czytanie może być jedną z nich... ;) Jeżeli będzie to czynność, to uwiecznijcie coś, co ją reprezentuje. Jeśli z jakichś powodów nie da się umieścić wszystkich trzech rzeczy na jednym zdjęciu, możecie je połączyć w kolaż.
Zdjęcia wysyłamy na maila: czytelniazinnejbajki@gmail.com w tytule wpisując "Harpia".
Macie czas do 8.03.2015
W razie pytań oczywiście chętnie służę pomocą. :)

A oto przykładowe zdjęcie:


Oczywiście to wersja podstawowa, Wasze mogą być zrobione w ciekawszy sposób. Wiem, że kreatywność jest Waszą mocną stroną. :)

No i oczywiście nagroda
Dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka oraz klubu Kobiety to czytają mam dla Was świeżutki, pachnący nowością egzemplarz książki Danuty Noszczyńskiej "Harpia". 

Krótki regulamin:
1.  Robimy zdjęcie trzech rzeczy, które lubimy robić, są naszym hobby i nie wyobrażamy sobie bez nich życia (przedmioty, czynności...)
2. Jeżeli jakiś przedmiot ze zdjęcia może budzić wątpliwości, dopuszczam podpisanie pracy jednym zdaniem.
3.  Zdjęcie wysyłamy na adres czytelniazinnejbajki@gmail.com w tytule wpisując "Harpia".
4.  Konkurs trwa od 19.02. - 08.03 2015
5.  Zwycięzcę wybiorę w ciągu trzech dni. Wyniki pojawią się na blogu oraz fanpage'u.
6.  Należy być fanem Czytelni z innej bajki na Facebooku: klik
7.  Będzie mi miło jeśli udostępnicie informacje o konkursie oraz będziecie publicznym obserwatorem bloga.

Trzymam kciuki i z niecierpliwością czekam na Wasze prace!

poniedziałek, 30 czerwca 2014

"W słusznej sprawie" Diane Chamberlain





Opis: 

Jane jest wykształconą, pełną zapału opiekunką społeczną, która właśnie podjęła swoją pierwszą pracę. Ivy, jej podopieczna, razem z babką i starszą siostrą żyją w skrajnej biedzie. Fatalna sytuacja materialna tej rodziny sprawia, że Jane, zgodnie z obowiązującymi w Karolinie Północnej przepisami, ma doprowadzić do sterylizacji Ivy. Sytuacja się komplikuje, gdy dziewczyna zachodzi w ciążę…
Czy uda jej się zachować przy sobie córeczkę i uchronić ją przed adopcją?

Czy komukolwiek wolno ingerować w życie i przyszłość kobiety, nawet niepełnoletniej, jeśli z całego serca pragnie zostać matką? Co dzieje się w sytuacji, gdy problemy finansowe, rasa lub choroba dają „lepszym” prawo do ubezwłasnowolnienia „gorszej” jednostki? Jak dokonać słusznego wyboru między obowiązkiem a własnym sumieniem?


Nie wiem z czego to wynika, ale łatwiej jest mi zrecenzować książkę, która nie do końca przypadła mi do gustu, niż taką, która skradła mi serce. Wiadomo, że najlepiej byłoby trafiać tylko na dobre pozycje, ale chyba po prostu należę do osób, które lubią wytknąć wszelkie niedociągnięcia ;)
Kiedy dowiedziałam się o premierze tego tytułu, z góry wiedziałam czego się spodziewać. Nie wyobrażałam sobie, by jedna z moich ulubionych autorek mogła mnie zawieść. Może nie jest to jej najlepsza książka, ale podobnie jak przy pozostałych tytułach, nie mogłam się oderwać! Ogromnym plusem jest trudny, aczkolwiek niezwykle ciekawy temat eugeniki, który kiedyś próbowałam zgłębić, głównie w oparciu o wspomnienia ludzi z okresu II Wojny Światowej.
"W słusznej sprawie" to czwarty tytuł polecany przez klub Kobiety to czytają. A jednocześnie temat naszej ostatniej dyskusji. Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych, bo rozmowy trwają zwykle do późnych godzin, a i tak nie udaje nam się przeanalizować wszystkich wątków. Poza tym atmosfera w klubie sprawia, że można się tam poczuć jak w wielkiej rodzinie wielbicieli dobrej literatury! Czasem nasze dyskusje sięgają daleko poza tematykę książkową, ale to sprawia, że więzi między klubowiczkami jeszcze bardziej się zacieśniają.
Wracając do książki Diane Chamberlain, bo w końcu to ona jest tu najważniejsza, mogę ją z czystym sumieniem polecić każdemu, nie tylko kobietom. Napisana została przystępnym językiem, fabuła wciąga praktycznie od pierwszych stron, nie ma słabszych momentów czy dłużyzn, a bohaterowie budzą w nas skrajne emocje, ich charaktery zostały dobrze przemyślane i przelane na papier. Widać, że autorka dogłębnie zanalizowała problem, który stanowi tło dla całej historii.. Jak sama wspomina w podziękowaniach, miała możliwość współpracować z psycholog i pracownicą socjalną, które przebywały na terenie Karoliny Północnej w czasie obowiązywania Programu Eugenicznego. Dzięki ich doświadczeniom, Chamberlain udało się wiernie odtworzyć zasady, zgodnie z którymi jedne osoby podejmowały decyzję o przyszłym życiu innych osób. Tematyka jest wyjątkowo trudna i dogłębnie analizowana przez nas w klubie. Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie co byłoby najlepsze dla bohaterek powieści. Kto ma prawo decydować o przyszłości drugiego człowieka, o tym co byłoby dla niego najlepsze... Jeśli lubicie czytać książki, które skłaniają do przemyśleń, to ta będzie idealna! Być może niektórzy z Was spotkali się z problemem eugeniki w kontekście działań wykonywanych podczas II Wojny Światowej. Jednym z założeń programu było ulepszenie gatunku. Sama koncepcja powstała dużo wcześniej, ale Niemcy powrócili do niej chcąc stworzyć czystą rasę germańską. Eksperymenty przeprowadzane na ludziach w tamtym okresie były wyjątkowo okrutne. Eugenika znalazła zwolenników w wielu krajach (również w Polsce), a jej idee trwają do dnia dzisiejszego. Powstało wiele opracowań, nie tylko naukowych, dotyczących tej tematyki, gdyby ktoś chciał bliżej zapoznać się z historią i założeniami eugeniki. 
Serdecznie zachęcam do lektury, na pewno nie będzie to czas tracony. Polecam również pozostałe tytuły Diane Chamberlain, w tym moje ulubione: "Tajemnicę Noelle" i "Sekretne życie CeeCee Wilkes". Niebawem pojawi się kolejny tytuł tej autorki, jak tylko wpadnie w moje ręce, nie omieszkam o nim napisać :)
Magda Kumorek, ambasadorka klubu Kobiety to czytają, zachęca do lektury: klik

Ocena: 5+/6

Dane techniczne:

Tytuł oryginału: Necessary Lies
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 10 kwietnia 2014
Liczba stron: 456
Oprawa: miękka