Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lipca 2015

"Cyganie. Spotkania z nielubianym narodem" Rolf Bauerdick


Rolf Bauerdick
Znany polskiemu czytelnikowi z głośnej powieści "Jak Matka Boska trafiła na księżyc", ruszył za Cyganami z aparatem i notesem.
Odwiedził 12 europejskich krajów, odbył ponad 100 podroży, żył z Cyganami, był ich gościem. Książka, którą napisał, jest uczciwym reporterskim sprawozdaniem, ale też ważnym głosem w dyskusji o stereotypach, poprawności politycznej, a także powodach ksenofobii i wykluczenia.
(źródło: strona wydawcy)



Od jakiegoś czasu miałam ochotę na dobry reportaż. W zapowiedziach trafiłam na książkę Bauerdicka i stwierdziłam, że to na pewno będzie strzał w dziesiątkę. Lubię poznawać inne kultury i zwyczaje a te, które reprezentują Cyganie, na pewno należą do jednych z ciekawszych. 
Na początku warto zaznaczyć, że autor włożył mnóstwo pracy, aby poznać ich świat i rzetelnie wszystko opisać. Zwiedził wiele krajów i spotkał odpowiednich ludzi, którzy wprowadzili go w ten niezwykły świat kontrastów. Przedstawił zarówno rodziny żyjące na wysypisku śmieci w warunkach wręcz nie do opisania, jak i samego "króla" Cyganów, który o pieniądze martwić się nie musi. O Polsce za dużo się nie dowiemy, będzie jedna anegdota z wyprawy do Częstochowy. Autor skupił się głównie na Węgrzech, Rumunii i Niemczech. 
Niestety, mimo że całość została przedstawiona bardzo szczegółowo, nie do końca do mnie trafiła. Chyba za bardzo nastawiłam się na kulturę i zwyczaje ludzi. Autor bardziej skupił się na konkretnych osobach czy rodzinach, pokazując ich historię. Często również nawiązywał do polityki, co zupełnie nie znajduje się w moim kręgu zainteresowań. Momentami po prostu się nudziłam i zerkałam, co będzie w kolejnym rozdziale. Bauerdick spędził wiele lat na podróżach, a że sam zajmuje się również fotografią, uwiecznił wielu Cyganów, a część zdjęć stanowi ciekawy dodatek, który znajdziemy w książce. 
Gdybym miała obiektywnie ocenić reportaż, dałabym mu 6, natomiast mnie przypadł do gustu tak na 4+. To już kolejna książka, która nie do końca zgadza się z moimi oczekiwaniami względem niej. Chyba powinnam dokładniej przeglądać to, co biorę do czytania. A na reportaż dotyczący kultury Cyganów, być może jeszcze trafię.

Ocena:
4+/6

Dane techniczne:
Seria wydawnicza: Terra incognita
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 6.05.2015
Liczba stron: 352
Oprawa: miękka

sobota, 13 czerwca 2015

"Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży" Philip Pullman


Opis:

Dawno, dawno temu...

W dalekich krainach, w których wiatr snuł najdziwniejsze opowieści... 
W dalekich krainach zamieszkanych przez wiedźmy, królewny i morderców…
W dalekich krainach, w których niebezpiecznie znaleźć się po zmroku...
…ludzkim losem rządziła magia

50 na nowo opracowanych baśni o zaklętych księżniczkach, odważnych dzieciach, nikczemnych królach i niewiernych żonach.
Jeden mały krok dzieli Cię od wyjścia z bezpiecznej codzienności. 
Nie zwlekaj dłużej i poddaj się magii opowieści... 

Spośród najsłynniejszych europejskich baśni mistrz fantastycznych opowieści, Philip Pullman, wybrał 50, aby zaprezentować je w nowej odsłonie. Od klasycznych historii o Roszpunce, Królewnie Śnieżce i Kopciuszku, aż po mniej znane, pełne grozy „Trzy wężowe liście”, „Narzeczoną mordercy” i „Śmierć ojcem chrzestnym”. Wszystkie zostały przypomniane z całym ich okrucieństwem i odwagą obyczajową, a także opatrzone krótkim i fascynującym komentarzem.

(źródło: strona wydawcy) 




Jako dziecko uwielbiałam "Baśnie braci Grimm". Miałam dwutomowe wydanie, które było wtedy bardzo popularne i z tego co pamiętam występowało w dwóch kolorach okładek - granatowym (moje) oraz zielonym. Jeśli prawdą jest, że o wartości książki świadczy to, ile razy została przeczytana, to baśnie te są mistrzostwem świata. Obydwa tomy przeczytałam wiele razy, zaznaczając sobie ołówkiem, które tytuły podobają mi się najbardziej. Teraz, gdy po latach wróciłam do prezentowanego wyżej wydania, wiele historii zatarło się w mojej pamięci, ale były też takie, które musiały wyjątkowo trafić w mój gust, bo czytałam je z ogromnym uśmiechem na ustach.

Od zawsze sięgałam po historie z dreszczykiem, czasem zupełnie absurdalne, pełne magii i potworów. Baśnie braci Grimm świetnie wpasowują się w ten klimat. to klasyka, do której warto wrócić po latach. I tak też zrobiłam... Czego oczekiwałam, a co otrzymałam?
Przede wszystkim odbiór po tylu latach jest zupełnie inny. Spojrzałam na te historie bardziej krytycznie. Czasem są zbyt krótkie, wątki urywają się i brak im konsekwencji. Jednak przyznam szczerze, że nie potrafię być do końca obiektywna. Darzę je dużym sentymentem i mam nadzieję, że niebawem zapozna się z nimi kolejne pokolenie. Po czasie zdałam sobie sprawę, że zrobiłam błąd, powinnam przypomnieć sobie starą wersję baśni, aby porównać ją z tym wydaniem. Niestety, będę musiała skupić się na ocenie, nie odnosząc się do do tamtej wersji. 
Nowa odsłona w rzeczywistości nie wnosi nic nowego. Baśnie ani nie przerażają, ani nie gorszą. Nie wiem w sumie czemu "bez cenzury" zostało tak podkreślone, chyba dla lepszych wyników sprzedaży. Podobały mi się krótkie komentarze zamieszczone po każdej historii. Autor uwzględnił genezę powstania, porównał do innych opowieści a czasem doprawił to wszystko zabawną puentą. 
Warto było przypomnieć sobie ukochane baśnie, chociaż wrócę jednak do starego wydania, które tak uwielbiałam będąc dzieckiem.

Fragment książki znajdziecie: tutaj

Ocena: 
5/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: Grimm Tales for young and old
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 14 listopada 2014
Liczba stron: 464
Oprawa: twarda

niedziela, 24 sierpnia 2014

"Christiane F. Życie mimo wszystko" Ch.V.Felscherinow, S.Vukovic


Opis:

Czy pamiętacie Christiane F. z berlińskiego dworca ZOO? Trzynastoletnią niemiecką narkomankę, której wstrząsające wyznanie było lekturą towarzyszącą dorastaniu milionów ludzi na całym świecie. "My, dzieci z dworca ZOO", przetłumaczona na wiele języków, wydana w milionowych nakładach (tylko w Polsce ponad 300 tysięcy) cieszyła się ogromnym zainteresowaniem czytelników, choć to lektura fascynująca, ale i odpychająca zarazem. Na podstawie tej książki niemiecki reżyser i współautor scenariusza Bernd Eichinger nakręcił film Christiane F. Zarówno w Europie jak i Stanach Zjednoczonych obraz ten okazał się wielkim sukcesem.

Teraz, po 35 latach Christaine V. Felscherinow wydała kolejną książkę będącą relacją jej dalszych losów. W "Życiu mimo wszystko" opowiada o postanowieniu, że koniec z narkotykami, którego nie udaje się zrealizować, o więzieniu, o szczęśliwym czasie w Grecji, o walce z nałogiem, o ludziach spotkanych po drodze, o programie metadonowym, do którego została przyjęta, o swoim alkoholizmie i powrotach do heroiny, wreszcie o narodzinach Phillipa i macierzyństwie, które odmieniło jej życie. Dziecko, to jest coś najlepszego, co w życiu mnie spotkało – mówi autorka. Chciała być dobrą, troskliwą matką. Znała i rozumiała potrzeby dziecka i starała się ze wszystkich sił stworzyć Phillipowi bezpieczny dom i szczęśliwe dzieciństwo, którego sama nie miała. Nie wszystko jednak się udało.

Christiane V. Felscherinow ma dziś 52 lata. Od dawna na metadonie. Jej zdrowie pozostawia wiele do życzenia – chora wątroba w permanentnym stanie zapalnym, krew pełna toksyn. Kiedy lekarze załamują ręce nad pogarszającymi się wynikami analiz krwi ona mówi im: nie chcę o tym słyszeć, czy ktoś mógł przypuszczać, że dożyję pięćdziesiątki? Wiem, że śmierć przyjdzie któregoś dnia, ale nie chcę ciągle o tym myśleć.

"Życie mimo wszystko" miało swoją premierę, z wielkim sukcesem, w Niemczech w 2013 roku. Podobnie we Francji, gdzie w tym samym czasie ukazało się tłumaczenie francuskie.

źródło opisu: Wydawnictwo Iskry


"My, dzieci z dworca ZOO" to książka, która stała się pozycją kultową, zwłaszcza wśród młodzieży. W tamtym okresie temat narkomanii był niezwykle popularny. Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się wszystkie pozycje na rynku wydawniczym, które stanowiły zbiór wspomnień osób borykających się z uzależnieniem. Z tych popularniejszych można by tu wymienić m.in. książki naszej rodzimej autorki, Barbary Rosiek.
Sama będąc nastolatką zaczytywałam się w podobnych książkach. Dlatego też, mimo że okres fascynacji tematyką minął, nie mogłam nie sięgnąć po dalsze losy Christiane F. Zżerała mnie ciekawość jak potoczyło się jej życie. Co prawda niewiele już pamiętałam z jej debiutanckiej powieści, ale nie stanowiło to większego problemu, ponieważ pierwsze strony "Życia..." to właśnie przypomnienie tej historii sprzed lat.
Moje wrażenia po lekturze? Chyba miałam zbyt duże oczekiwania... Niestety zawiodłam się. Christiane F. przedstawiła nam kiedyś historię, która poruszyła tysiące czytelników. Kontynuacja to słaba próba powrotu kobiety w średnim wieku, która przegrała swoje życie. Ale ciężko jej współczuć, odniosłam wrażenie, że może winić tylko i wyłącznie siebie. Dużym minusem książki jest słaby warsztat autorki. Rozpoczęte wątki często są nagle urywane, Christiane odchodzi od głównego tematu na rzecz mało istotnych wspomnień. Sprawia to, że czytelnik czuje się zagubiony a historia, która zaczynała nas wciągać, kończy się nagle, pozostawiając niedosyt. Ciężko było mi wciągnąć się w lekturę. Kilka razy przyłapałam się na błądzeniu myślami gdzieś daleko. Takie wyłączanie się na pewno nie sprzyjało pozytywnemu odbiorowi książki.
Zaletą biografii Christiane F. są niewątpliwie jej wspomnienia ze spotkań ze znanymi muzykami czy pisarzami. Opowiedziane w ciekawy sposób, ukazują nam kulisy życia prywatnego sławnych postaci. W książce znajduje się również wstawka drugiej autorki, która analizuje problem narkomanii w Szwajcarii. Spodziewałam się większej ilości takich wtrąceń, niestety zostało zamieszczone tylko to jedno. A szkoda, pomimo, że były to suche fakty, to napisane w ciekawy sposób, stanowiły urozmaicenie podczas lektury.
Jak już wcześniej wspominałam, trudno jest współczuć bohaterce. W tej chwili to zmęczona życiem i zniszczona przez narkotyki pięćdziesięcioletnia schorowana kobieta, która na własne życzenie zrujnowała sobie życie. O ile nastolatkę można było jeszcze jakoś tłumaczyć, tak dorosłą kobietę jest szalenie trudno. Christiane F. jest postacią mocno irytującą. Mnie szczególnie uderzył moment, kiedy odbierają jej dziecko. Zamiast walczyć o nie, bohaterka idzie się naćpać, a później przez kolejnych kilkanaście stron przeżywa jak bardzo kocha swojego syna i jak oni mogli jej go odebrać! Kilkukrotnie miałam ochotę porządnie nią potrząsnąć zwłaszcza wtedy, kiedy udawało jej się zerwać z uzależnieniem, aby po jakimś czasie znów do niego wrócić.
Chaos, który momentami wkrada się do książki próbowała tłumaczyć w posłowiu druga autorka. Stanowczo broni Christiane, opisując jakim dobrym jest człowiekiem. Stwierdza również, że jej wypowiedzi podczas wspólnych rozmów były nieuporządkowane, bohaterka przeskakiwała z tematu na temat i ciężko było jej się skupić na jednym wątku. Ktoś musiał włożyć dużo pracy, aby książka była jako tako uporządkowana.
Nie żałuję czasu, który poświęciłam na lekturę. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym po nią nie sięgnąć i nie poznać dalszych losów bohaterki tak kultowej książki. Zawiodłam się prawdopodobnie dlatego, że spodziewałam się zupełnie innej historii, być może takiej z happy endem. Boli mnie ludzka głupota i bezmyślność. I tak jak w powieści po prostu się z tym godzimy, tak tutaj, wiedząc, że przedstawiona historia jest prawdziwa, emocje są o wiele intensywniejsze. Szkoda, że w tym przypadku zdecydowanie negatywne.

Ocena: 4/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: Christiane F. Mein zweites Leben
Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
Data wydania: 30 kwietnia 2014
Liczba stron: 284
Okładka: miękka