Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 października 2017

Spotkanie z Alkiem Rogozińskim w łódzkim Empiku.

Długo przed premierą nowej książki, Alek obiecywał, że pierwsze, najważniejsze spotkanie odbędzie się w Łodzi. Niestety, jednym z bohaterów (a tym samym jednym z gości) uczynił Rafała Maślaka, a główna impreza odbyła się w związku z tym w stolicy. Abyśmy jednak nie poczuli się porzuceni, postanowił zobaczyć się z nami chwilę później, przekupując... pysznymi wypiekami od Take My Cake! 
Skutecznie... :)

Spotkanie poprowadziła Wioleta, autorka popularnego bloga - Subiektywnie o książkach. Tym razem Alek pozwolił jej zadać naprawdę sporo pytań... To było ogromne zaskoczenie zarówno dla nas, jak i dla samej Wioli. :D

A wyglądało to tak:



Pyszności od Take My Cake! <3













Alek od początku spotkania zapowiadał wielką niespodziankę. Potrzymał nas trochę w niepewności, zmusił do zadawania pytań, nakarmił, po czym... wyjął prawdziwą bombę - nową książkę napisaną wraz z Magdaleną Witkiewicz! Już wiem, co będę czytała w długie, zimowe wieczory. Łódź jako pierwsza mogła poznać tytuł oraz podziwiać świetną okładkę powieści. Jestem pewna, że to będzie wybuchowy duet!



Prawdziwe oblicze krwiożerczego kryminalisty, księcia komedii kryminalnej, pierwszego i największego fana Remigiusza Mroza oraz zapalonego ornitologa (jak mniemam, patrząc na koszulę). :D Strach się bać!



- "Ty będziesz następna!" :)


Na koniec kilka słów o książce, którą Alek tak dzielnie podpisuje w wielu miastach w Polsce:

"Lustereczko, powiedz przecie to drugi tom przygód Róży Krull i dwójki jej przyjaciół, a zarazem współpracowników – menadżerki Betty i PR-owca Pepe. Tym razem w rozwiązaniu zagadki kryminalnej pomaga im też sam Mister Polski, Rafał Maślak. W przygotowaniu kolejne tomy!
Znana autorka powieści kryminalnych Róża Krull jest świadkiem samobójstwa jednego z uczestników konkursu Mister Polonia. Wkrótce okazuje się, że nie miał on żadnego powodu, aby zdecydować się na tak desperacki czyn. Zaintrygowana Róża rozpoczyna śledztwo i szybko przekonuje się, że w świecie facetów, którzy wiedzą o kosmetykach i modzie więcej niż ona sama, znajdują się też psychopaci, gotowi na wszystko, aby tylko zdobyć tytuł Najprzystojniejszego Polaka Roku..."
(źródło: wydawnictwo Filia)


czwartek, 9 lutego 2017

Spotkanie z Alkiem Rogozińskim w łódzkim Empiku.

Z góry przepraszam za jakość zdjęć! Były robione telefonem komórkowym... :( Tak szybko wyskoczyłam na to długo oczekiwane spotkanie, że zapomniałam aparatu!

Rzecz miała miejsce 2.02. Zobaczcie jak było niesamowicie! Szkoda, że zdjęcia nie oddadzą tej atmosfery... Arek jest jedynym mężczyzną, który potrafi doprowadzić do łez wszystkie będące obok niego kobiety... Sama spłakałam się tak strasznie, że później musiałam sprawdzać, czy nie wyglądam jak panda! :) Następnego dnia nadal bolał mnie brzuch od śmiechu. Uważam, że takie spotkania z czytelnikami nie są godne jego talentu komediowego. Na scenę z nim! Niech płacze cały naród... ;)

A ja właśnie kończę ostatnią książkę Alka, recenzja niebawem... 









niedziela, 6 listopada 2016

"Dobra matka" Małgorzata Rogala



Opis:

Czy wiesz, co może się stać, gdy nie pilnujesz swojej prywatności?
W Lesie Kabackim zostaje zastrzelona młoda kobieta, matka kilkuletniej dziewczynki. Niedługo po tym w podobnych okolicznościach ginie druga kobieta – także matka. Obie ofiary nieustannie dzieliły się prywatnością swoją i swoich dzieci. Tuż przed śmiercią każda z nich otrzymała tajemniczą wiadomość o treści „bądź dobrą matką”.
Policjanci Agata Górska i Sławek Tomczyk prowadzą skomplikowane i wielowątkowe śledztwo, podczas którego odkrywają wiele brudnych tajemnic sprzed lat. Poza schwytaniem seryjnego mordercy starsza aspirant Agata Górska będzie musiała zmierzyć się także ze swoją przeszłością…
Intrygujący i niezwykle wciągający kryminał, od którego trudno się oderwać.
(źródło: wydawca)




Wielokrotnie podkreślałam, że mamy świetnych polskich autorów kryminałów. Każde kolejne odkrycie, tylko mnie utwierdza w tym przekonaniu. Jak możecie się łatwo domyślić, pierwsze spotkanie z twórczością Małgorzaty Rogali uważam za wyjątkowo udane. 
Czym wyróżnia się ta powieść na tle innych kryminałów? Mamy tu zbrodnię, śledztwo i rozwiązywanie zagadki, ale także bardzo ważny wątek społeczny. Życie bohaterów zostało opisane równie ciekawie, co sprawa kryminalna. Autorka poruszyła istotną kwestię, która co jakiś czas zostaje podjęta w mediach, jednak w literaturze nie została jeszcze wyeksploatowana. Sprawa dotyczy publikacji zdjęć dzieci na portalach społecznościowych. Rodzice uwielbiają chwalić się swoimi pociechami. Nie ma w tym nic złego, o ile zachowamy zdrowy rozsądek i zdamy sobie sprawę z zagrożeń płynących z takich działań. Są osoby, które nie upubliczniły ani jednego zdjęcia dziecka, ale i takie, które robią to nawet kilka razy dziennie. Niestety, w internecie nic nie ginie, musimy być świadomi tego, że na fotografie trafią niepowołane osoby. Tak właśnie było w przypadku głównych bohaterek. Kto i dlaczego postanowił je za to ukarać, na te pytania nie uzyskamy szybko odpowiedzi. Autorka bowiem tak sprytnie poprowadziła akcję, że nawet najwięksi fani kryminałów będą musieli dobrze pogłówkować! To ogromna zaleta powieści. Do samego końca nie byłam pewna kto jest winny. Po drodze moje typy wciąż się zmieniały - jednym słowem, dałam się wodzić za nos. 
Chciałabym jeszcze odnieść się ogólnie do zakończeń w powieściach kryminalnych. Po pierwsze nie lubię kiedy morderca prawie w ogóle nie pojawia się w książce. Nie mamy wtedy okazji żeby wzbudzić w sobie jakiekolwiek uczucia w stosunku do jego postaci. Kiedy na końcu okazuje się, że to właśnie on jest winny, nie robi to na nas specjalnego wrażenia. Częściej obstawiamy bohaterów pierwszoplanowych niż tych, którzy pojawiają się sporadycznie lub praktycznie w ogóle. Na szczęście stosunkowo rzadko spotykam się z takim zabiegiem. Nie lubię również kiedy morderca ujawnia się zbyt szybko. Chyba, że to celowy zabieg, aby na przykład poznać jego punkt widzenia. Tutaj podciągnąć muszę niestety także te powieści, w których sami odgadujemy kto zabija. Jeśli stanie się to zbyt szybko, to albo jesteśmy w tym dobrzy i minęliśmy się z powołaniem, albo autor nie bardzo się starał przy tworzeniu całej intrygi.
Autorka "Dobrej matki" trzyma nas w niepewności do samego końca! Naprawdę trudno zgadnąć kto zabija i jaki ma motyw. W tej kwestii absolutnie do niczego nie można się przyczepić. Sporo takich mocnych stron odnajdziemy w powieści. Przede wszystkim czyta się ją bardzo dobrze. Akcja cały czas posuwa się płynnie do przodu, nie ma przestojów, wciąż coś się dzieje. Naprawdę trudno się oderwać! Kolejną mocną stroną są bohaterowie. Realistyczni, którzy tak jak my mają swoje słabości. Nie da się ich nie polubić, są naprawdę sympatyczni. Również psychologia postaci jest na najwyższym poziomie.
Nie znam się na prowadzeniu śledztwa, swoją wiedzę czerpię jedynie z kryminałów, jednak zwróciłam uwagę, że tutaj wszystko wydaje się wyjątkowo realistyczne. Policjanci powoli, krok po kroku, odkrywają kolejne wskazówki. Nie wpadają nagle w cudowny sposób na rozwiązanie, ale spędzają kolejne godziny na mozolnej pracy, aby dotrzeć do prawdy. W celu znalezienia winnego zostawiają wszystko, wraz z życiem prywatnym. Mam nadzieję, że w rzeczywistości policjanci są równie ambitni...
Podczas lektury miałam nieodparte wrażenie, że coś ważnego ominęłam. Zastanawiały mnie wtrącenia, których nijak nie mogłam dopasować do fabuły. Okazało się, że miałam rację. "Dobra matka" to druga część cyklu, czego wcześniej nie sprawdziłam. Nie przeszkadza to w żaden sposób w odbiorze, spokojnie można od niej zacząć. Niemniej zamierzam jak najszybciej zabrać się za "Zapłatę". Teraz jestem spokojna, książki Małgorzaty Rogali można brać w ciemno!
Na sam koniec zostawiłam coś, co mnie wyjątkowo zirytowało w powieści, a mianowicie jej zakończenie! Coś takiego powinno być karalne... Zanim pojawi się kolejna część, zdążę zapomnieć co wydarzyło się w finałowej scenie "Dobrej matki". To niestety częsty zabieg, który stosują ostatnio pisarze. Rozumiem, że z jednej strony ma on zachęcić do kupna kontynuacji, ale mnie osobiście wyjątkowo irytuje... Nie ujmuje to oczywiście całości, ale pozostawia lekki niesmak. Mimo wszystko, jestem pewna, że kolejna książka trafi na moją półkę od razu po premierze. Takich twórców trzeba promować, bo udowadniają oni, że polscy pisarze są piekielnie zdolni i w niczym nie ustępują promowanym kolegom z innych krajów.

Ocena: 5/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 15 czerwca 2016
Liczba stron: 351
Oprawa: miękka

piątek, 8 lipca 2016

"Grimm City. Wilk" Jakub Ćwiek



Przyznaj, spodziewasz się baśni...


Opis:

Miasto Grimm – ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma, napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym?

Jakub Ćwiek tym razem funduje nam gorzki, brutalny kryminał noir w niezwykłym świecie inspirowanym amerykańskim podziemiem przestępczym lat dwudziestych i trzydziestych. W mieście, w którym rządzi strach i… opowieść.

W tym mieście nie wybacza się żadnych błędów!

(źródło: strona wydawcy)



"Bajanizm, ale i niemal wszystkie religie przed nim i wiele odłamów po nim, uczyły, że żyjemy w jednej wielkiej opowieści, jednak składającej się z setek tysięcy małych. Każda opowieść zaś ma jedno nadrzędne prawo - niezależnie od poziomu skomplikowania ma jeden finał, gdzie wszystko splata się w całość.
A co jeśli nie...?"

Spróbujcie sobie wyobrazić najdziwniejsze połączenie gatunków. Horror romantyczny? Było… Thriller komediowy? Też pewnie coś by się znalazło. Fantastyczny kryminał noir? Nie… A jednak! Można? Można! Porwać się na to mógł tylko jeden człowiek – Jakub Ćwiek. Stworzył on miasto, które ma to coś – wyjątkowy klimat, otaczający nas niczym gęsta mgła unosząca się nad Grimm City.

Lata 20. i 30. w Ameryce rządziły się swoimi prawami. To właśnie na ich niepowtarzalnej atmosferze bazuje autor. Możemy ją wyczuć już od pierwszych stron książki. A właściwie już od samej okładki! To tam zaczyna się podróż do Grimm City, miasta, w którym nikt nie chciałby się znaleźć z własnej nieprzymuszonej woli. Ponure ulice, wszechobecny deszcz, ludzie przemykający chyłkiem od jednego zaułka do drugiego, kryjący swe twarze w kołnierzach płaszczy… A to i tak jaśniejsza strona miasta. Po drugiej jest świat przestępczy, który ma się w Grimm City całkiem nieźle. Szemrane typki czające się na każdym rogu wzbudzają strach w porządnych obywatelach. O ile jeszcze tacy zostali… Korupcja to chleb powszedni również dla tych, którzy powinni jej przeciwdziałać. 

Akcja powieści toczy się powoli, ledwie przebijając się przez gęstą atmosferę Grimm City. Bohaterowie przywykli zapewne do tego, co dzieje się na ulicach. Nikogo nie dziwi kolejne morderstwo opisane w gazetach. Chociaż tym razem sprawa wygląda na bardziej skomplikowaną – zaczynają ginąć bogu ducha winni taksówkarze. To znak, że policja musi wkroczyć do akcji…

Jakie elementy fantastyczne wplótł autor do fabuły? Czy możemy spodziewać się wilka zjadającego Czerwonego Kapturka? Nie do końca… Świat stworzony przez Jakuba Ćwieka ma wiele cech fantastycznych (geneza powstania, budowa, wierzenia itp), nie stanowi jednak dokładnego odzwierciedlenia Ameryki lat 20. i 30. Fabuła natomiast jest już jak najbardziej realna. Gdyby usunąć elementy fantastyczne byłby to typowy kryminał noir. Autorowi udało się zebrać wszystkie cechy charakterystyczne dla tego gatunku, z bohaterami włącznie. Brakowało mi jedynie klasycznej femme fatale w obcisłej sukience, zarzucającej zalotnie bujnymi lokami i kuszącej niewinnych mężczyzn. Mamy za to policjantów, którzy przywykli do ponurej atmosfery miasta i panoszących się wszędzie przestępców. I tutaj pojawia się mała rysa na idealnej dotąd powieści. Wszyscy stróże prawa zlewali mi się w jedno. Zabrakło mi głębszej charakterystyki albo cech właściwych danemu bohaterowi. Reszta jest w porządku. Alfie od pierwszych scen skradł mi serce. Opasły mafiozo natomiast stanowi wisienkę na torcie całej przestępczości Grimm City.

Pełną wersję recenzji znajdziecie na stronie: Polacy nie gęsi...

"Całą tę wielobarwną hałastrę ślepo podążającą za modą na kolory miał zresztą, w zależności od nastroju, albo za stado potulnych, karnych owiec, którym co powiesz, to zrobią, albo za bandę hipokrytów. Chcesz mieszkać w brudnym, zaropiałym i czarnym mieście Grimm? To noś się, kurwa, w jego barwach! Śmierdź jak ono, a nie mam, nie oszukuj ludzi wokół, fałszywych jak ty, zapachem kwiatów, cytrusów czy Bajarz wie czym jeszcze. Grimm city lepi się od tłustych czarnych kropel! Między jego budynkami niemal nieustannie wirują płatki czarnego śniegu, a powietrze jest ciężkie i naznaczone śmiercią!"

Recenzja powstała przy współpracy z:


Ocena:
5/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 13 kwietnia 2016
Liczba stron: 384
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

niedziela, 26 czerwca 2016

Spotkanie z Alkiem Rogozińskim

Wizyta Alka Rogozińskiego miała miejsce kilka dni temu w łódzkim Empiku. Widać, że jego książki cieszą się dużą popularnością, przybyło sporo osób, wiele z nich musiało stać, bo zabrakło krzeseł! Mimo upału, który wszystkim dawał się we znaki, pisarzowi dopisywał humor - ale nikt, kto czytał jego książki, nie spodziewał się chyba ponuraka?! :)
To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Mam nadzieję, że niebawem znów zawita do Łodzi, bo opowiada szalenie ciekawie i jest w stanie poprawić humor największemu smutasowi! 
Uwielbiam ludzi, którzy z pasją opowiadają o tym co robią. Alek to nie tylko sympatyczny człowiek, ale i gaduła. :) To akurat ogromny pozytyw na tego typu spotkaniach. Wszystko trwało zdecydowanie za krótko. Za to dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy...
Autor opowiadał o tym, jak powstała jego pierwsza książka, ile czasu zajmuje mu pisanie, a także o swoich planach wydawniczych. Wszyscy fani mogą być spokojni, dużo dobrego przed nami! ;) 
Przede mną jeszcze dwie poprzednie powieści, bo swoją przygodę z twórczością Alka rozpoczęłam od "Jak cię zabić, kochanie". Bardzo mnie to cieszy i już wiem jaki będzie mój najbliższy zakup! A recenzja ostatniej książki pojawi się niebawem. 

Zapraszam do obejrzenia zdjęć ze spotkania:





(te rogi to zupełny przypadek, słowo! :P)



(wspólna fotka na pamiątkę miłego spotkania)

(dedykacja nieprzypadkowa, zerknijcie o czym jest książka :)

piątek, 8 kwietnia 2016

"Gorące krzesła" Arne Dahl


Opis:

Muzyka przestaje grać
Kto zostanie bez krzesła – umiera

Detektywi Opcopu – specjalnej jednostki Europolu z Hagi – z Paulem Hjelmem na czele muszą wyjaśnić nietypową sprawę i powiązać ze sobą jej makabryczne wątki. W różnych częściach Europy dochodzi do nagłych i zaskakujących zgonów. Na światło dzienne wychodzą przerażające eksperymenty na ludziach prowadzone w imię nauki. Przetrzymywani na wyspie ludzie z głodu zaczynają zjadać się nawzajem.

Paulowi w śledztwie pomagają policjanci z całej Europy, między innymi Marek Kowalewski – warszawski gliniarz od papierkowej roboty, który zwalczał przestępczość gospodarczą w Europie Wschodniej.
(źródło: wydawca)



Wyobraźcie sobie grupę ludzi, w której każdy pochodzi z innej części świata i reprezentuje zupełnie odmienną kulturę. Ciężko byłoby im znaleźć wspólny język (dosłownie i w przenośni), czy tematy do rozmowy. No chyba, że ta grupa to specjalna jednostka policji, zrzeszająca najlepszych funkcjonariuszy z całej Europy. Wtedy język, kultura czy zwyczaje przestają mieć znaczenie. Liczy się cel. Muszą się zjednoczyć, aby powstrzymać wyjątkowo niebezpiecznych i … tajemniczych przestępców.
Arne Dahl, jeden z czołowych autorów kryminałów w Szwecji, ma szerokie grono wiernych czytelników również w Polsce. I właśnie stąd pochodzi jeden z funkcjonariuszy tajnej jednostki OPCOP. Marek Kowalewski to warszawski gliniarz, którego nigdy nie opuszcza poczucie humoru, nawet w obliczu największego zagrożenia!
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora, mimo że „Gorące krzesła” to druga część nowej serii. Skusiła mnie ciekawa fabuła opisana z tyłu książki. I tym razem strzał okazał się celny. Powieść jest wciągająca, a intryga doskonale przemyślana. Nie jest łatwo zorientować się jaki będzie koniec. Zupełnie nie przeszkadzało mi, że nie znam pierwszej części serii. Ta książka to odrębny kryminał, który można czytać samodzielnie. 
Autor zaczął powieść rozdziałem, który niczym trzęsienie ziemi u Hitchcocka, powala czytelnika na łopatki. Mamy wątek wyspy, ludzi na nią wywożonych, kanibalizmu oraz wyjątkowego okrucieństwa. Następnie… wątek się urywa. Długo nie możemy odnaleźć powiązań z resztą fabuły. W końcu do akcji wkraczają policjanci. Same wybitne jednostki. Odważni nawet w obliczu największego zagrożenia. Mimo wszystko obdarzeni ogromnym poczuciem humoru, co nieco rozładowuje całe napięcie związane ze śledztwem. Intryga okazuje się wyjątkowo zawikłana. Kiedy w połowie książki wydaje nam się, że niedługo poznamy finał śledztwa, do akcji wkracza nowy bohater.
Całą recenzję znajdziecie na stronie: Polacy nie gęsi...

Recenzja postała przy współpracy z:

Ocena:
5-/6

Dane techniczne:
Tytuł oryginału: Hela havet stormar
Wydawnictwo: Czarna Owca
Seria: czarna seria
Cykl: Opcop
Data wydania: 3.02.2016
Liczba stron: 512
Oprawa: miękka

środa, 17 lutego 2016

"Cynamonowe dziewczyny" Hanna Greń



Gdy tak leżała rozciągnięta w literę X, ze złotobrązowymi włosami rozsypanymi na poduszce, stanowiła kwintesencję jego pragnień. Należała do niego. Mógł z nią zrobić wszystko. 




Opis:
W Bielsku-Białej w dziwnych okolicznościach ginie policjant, który zajmował się sprawą morderstwa młodej dziewczyny. Ktoś chciał zostawić obok ciała tajemniczą wiadomość – różę bez kolców – lecz pomylił mieszkania. Czy na pewno był to morderca? Dlaczego wybrał inne drzwi? W śledztwie pojawia się coraz więcej pytań bez jasnych odpowiedzi. Morderca jest bardzo pewny siebie i czuje się bezkarny – mimo że policja odnajduje kolejne ciała jego ofiar, ciągle pozostaje poza kręgiem podejrzeń. Młode dziewczyny o podobnym wyglądzie są bezlitośnie kaleczone i wykorzystywane, a ich napastnik coraz częściej wyrusza na kolejne polowania. Dwóch młodych policjantów łączy siły, by z pomocą przyjaciół schwytać psychopatę, zanim ten skrzywdzi następną dziewczynę. By choć na krok zbliżyć się do sprawcy, uczynić go realnym, nadają mu imię, Yellowknifer. Czas pokaże kto ukrył się pod tym imieniem, czy jeszcze człowiek czy tylko sadystyczny potwór?

Wartka akcja, wciągająca fabuła, dosadny język, krwawe zbrodnie. Myślę, że jeszcze nie raz usłyszymy o tej autorce.
Anna Klejzerowicz, pisarka

„Cynamonowe dziewczyny” to powieść, która pochłania czytelnika nie tylko ciekawą intrygą i świetnie nakreślonymi postaciami bohaterów, ale i opisem relacji międzyludzkich. Hanna Greń stworzyła fascynującą kompilację kryminału z powieścią obyczajową, a całość doprawiła szczyptą bardzo ostrego pieprzu. Polecam.
Augusta Docher, pisarka


Czy istnieje zbrodnia doskonała? Patrząc na statystyki policyjne, można by dojść do wniosku, że owszem – istnieje. Nigdy jednak nie mamy 100% pewności, że to właśnie geniusz mordercy, a nie nieudolność organów ścigania, świadczy o sukcesie całego przedsięwzięcia. A co jeśli taki delikwent jest przekonany o swojej perfekcji i nie zamierza przejmować się detalami? Teoretycznie powinno to jedynie ułatwić sprawę policji. No chyba, że to jednak sprawca ma rację…
Hanna Greń, w swojej drugiej powieści, wiele uwagi poświęciła bohaterom oraz ich psychice. Doskonale wcieliła się zarówno w rolę tych złych (a mowa tu nie tylko o mordercy), jak i dobrych. Postacie są wiarygodne, świetnie scharakteryzowane, a ich zachowanie wzbudza wiele emocji w czytelniku. W większości to sympatyczni policjanci, którzy na co dzień oprócz „wielkich spraw”, zmagają się ze zwyczajnymi problemami, które i nam nie są obce. Nie brakuje im również poczucia humoru. Autorka stworzyła wiele zabawnych sytuacji, chwilowo odciągając uwagę od głównego wątku. Moją faworytką jest Petra, która mimo wielu przeciwności losu, nie traci pogody ducha. Zena również nie pozostaje w tyle, to wyjątkowo bojowa kobieta, która potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji – a jedna z nich będzie wyjątkowo zabawna!
Doskonałym pomysłem autorki było wskazanie mordercy nieco wcześniej niż na końcu książki. Dzięki temu zabiegowi możemy poznać również jego przemyślenia tuż po tym, jak zostaje zdemaskowany. Już wcześniej mamy możliwość na bieżąco śledzić jego czyny oraz myśli. Nie jest łatwo wcielić się w rolę kogoś tak bezwzględnego, jednak Pani Hanna doskonale poradziła sobie z tym wyzwaniem. To naprawdę duży atut powieści.
Po lekturze od razu nasunęło mi się skojarzenie z serią kryminalną o Lipowie autorstwa Kasi Puzyńskiej, którą to serię kocham całym sercem. Nie jest to jedynie kwestia gatunku, ale i pewnych szczegółów, takich jak bohaterowie – policjanci z komisariatu w mniejszej miejscowości, ich problemy i rozterki w życiu prywatnym, a także spora dawka humoru. Natomiast całość zwieńczona ciekawą sprawą, którą trudno rozwikłać czytelnikowi. Jednym słowem – kilka godzin dobrej zabawy z wyjątkowymi bohaterami, do których chce się wrócić.
Mam jedynie dwie uwagi, niemające  specjalnego wpływu na ogólny odbiór powieści. Patrząc na nasze realia, policjanci, których stworzyła autorka są zbyt dobrzy. Nie chodzi tu o ich charakter, a o wyniki w pracy. Doskonale wyciągają wnioski z kolejnych wskazówek, w szybkim tempie zbliżając się do rozwiązania całej sprawy. A taka Petra powinna gościć na każdym posterunku w Polsce, gwarantując błyskawiczne ujęcie dowolnego przestępcy. Druga kwestia, która mnie osobiście zaskoczyła to ilość fabuły, jaką zdradziła autorka z pierwszej części. Niestety swoją przygodę z twórczością Pani Hanny zaczęłam właśnie od „Cynamonowych dziewczyn”, ale z przyjemnością sięgnę również po „Cień sprzedawcy snów”. Szkoda, że tak wiele będę już wiedziała… Ale i tak jestem pewna, że warto!
Cieszę się, że polskie kryminalistki rosną w siłę. Z niecierpliwością czekam na kolejną powieść autorki, bo stworzyła bohaterów, za którymi człowiek tęskni, jak tylko skończy czytać ostatnie zdanie. Mam nadzieję, że Pani Hanna nie każe nam długo czekać.

Recenzja powstała przy współpracy z:


Ocena:
5+/6

Dane techniczne:
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2016
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka ze skrzydełkami


niedziela, 23 sierpnia 2015

"Pustułka" Katarzyna Berenika Miszczuk


Opis:

KRYMINALNY DEBIUT BESTSELLEROWEJ AUTORKI!

Na odciętej od świata rajskiej wyspie rozpoczyna się krwawa wyliczanka. Wśród jedenastu mieszkańców znajduje się morderca…


Członkowie bogatej i szanowanej rodziny Spyropoulosów są w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Gdy niebo nad Wyspą Ptaków zasnuwają ciemne chmury, a na ziemię spadają pierwsze krople deszczu, rozpoczyna się seria morderstw. Każdy dzień obnaża kolejne rodowe sekrety, dotychczas skrzętnie ukrywane za zasłoną kłamstw i niedopowiedzeń. Spyropoulosowie pokażą swoje prawdziwe twarze.
Czy komuś uda się przeżyć i powstrzymać mordercę?
(źródło: wydawca)

Katarzynę Berenikę Miszczuk pokochałam za diabelską trylogię z Wiktorią Biankowską w roli głównej. Niezwykle zabawne perypetie młodej dziewczyny, która toczy wewnętrzną (i nie tylko) walkę między dobrem i złem, umiliły mi czas podczas kilku wieczorów. Na pewno jeszcze do nich wrócę! Na razie książki zajmują honorowe miejsce na półce. Kiedy na rynku pojawiła się "Druga szansa" nawiązująca tematyką i klimatem do powieści grozy, od razu po nią sięgnęłam. Historia okazała się ciekawa, ale czegoś mi brakowało. Prawdopodobnie, jak na wielbicielkę horrorów przystało, miałam względem niej większe oczekiwania. 
"Pustułka" to kryminalny debiut autorki. Nie spodziewałam się takiej nagłej zmiany gatunku, pisarze zazwyczaj trzymają się tego, w czym czują się najlepsi. Tym razem nie znajdziemy żadnego wątku nadprzyrodzonego. Jest za to wyspa, a na niej odcięci od świata ludzie. Wśród nich znajduje się morderca... Kto nim jest? Okazuje się, że każdy z bohaterów ma motyw. Autorka zadbała o to by wszyscy nienawidzili wszystkich i trudno było zgadnąć kto jest prawdziwym czarnym charakterem.
Zacznijmy od schematu powieści. Po przeczytaniu opisu z tyłu książki, na usta cisnęły mi się słowa: Ale to już było! Przypomnijmy sobie choćby jedną z najsłynniejszych książek Agathy Christie "I nie było już nikogo" (znaną również pod tytułem "Dziesięciu Murzynków") czy "Zamieć śnieżna i woń migdałów" Camilli Lackberg. Pojawiło się również kilka filmów, gdzie odcięta od świata grupa ludzi szuka mordercy, który ich po kolei eliminuje . Tutaj wymienić możemy m.in. polską produkcję "Show", serial "Wyspa Harpera" czy serię "Cube" - akcja dzieje się w nieco innej scenerii, jednak bohaterowie również są odcięci od świata i nie mają pojęcia kto jest zamieszany w kolejne morderstwa.
Mimo, że powieść czyta się szybko, czegoś w niej jednak brakuje. Być może chodzi o napięcie, charakterystyczne dla większości kryminałów. Akcja toczy się powoli, nie wiemy kto zginie jako następny, ale możemy się spodziewać, że coś takiego na pewno nastąpi. Bohaterowie są tacy... nijacy. Kasia zrobiła wyraźny podział na tych sympatycznych i tych antypatycznych (których jest zdecydowanie więcej). Ciężko jest się utożsamiać z jakąkolwiek postacią, ponieważ wszyscy zostali scharakteryzowani dosyć pobieżnie. Było to dla mnie sporym zaskoczeniem, ponieważ bohaterowie diabelskiej trylogii byli wspaniale przedstawieni, do dziś wspominam ich z uśmiechem.
Zaskoczyła mnie jeszcze jedna rzecz - udało mi się bezbłędnie obstawić mordercę. Jest to niezwykłe ponieważ kryminały zawsze zaskakują mnie swoim zakończeniem. Zwykle obstawiam kilku potencjalnych kandydatów, a i tak okazuje się, że byłam w błędzie. Być może powinnam się cieszyć, że tym razem rozwiązałam zagadkę z szybkością godną samego Sherlocka Holmesa! Ciekawa jestem, czy ktoś jest już po lekturze i jakie były Wasze odczucia związane z zakończeniem całej historii.
Ostatnio czytam dużo kryminałów, dlatego coraz więcej wymagam od reprezentantów tego gatunku. "Pustułka" to pierwszy krok autorki w stronę tej tematyki, dlatego moja ocena nie będzie zbyt surowa. Poza tym uwielbiam ją i nie mogę być do końca obiektywna. Jestem za to bardzo ciekawa w którą stronę pójdzie Kasia przy kolejnej powieści. Co by to nie było, na pewno wpadnie w moje ręce. A ja po raz kolejny ucieszyłam się, że mamy tylu młodych, zdolnych pisarzy w kraju.

Ocena: 
4+/6

Dane techniczne:
Seria wydawnicza: Mroczna seria
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 3 czerwca 2015
Liczba stron: 384
Oprawa: miękka